Z dziejów pism dla ludu w latach 1866-1905. ("Zorza" i "Gazeta Świąteczna")

Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego, Dec 1966

Zenon Kmiecik

A PDF file should load here. If you do not see its contents the file may be temporarily unavailable at the journal website or you do not have a PDF plug-in installed and enabled in your browser.

Alternatively, you can download the file locally and open with any standalone PDF reader:

http://czashum.hist.pl/media//files/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1966-t5-n1/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1966-t5-n1-s84-102/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1966-t5-n1-s84-102.pdf

Z dziejów pism dla ludu w latach 1866-1905. ("Zorza" i "Gazeta Świąteczna")

Kmiecik, Zenon Z dziejów pism dla ludu w latach 1866-1905. ("Zorza" i "Gazeta Świąteczna") Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego - ZENON KMIECIK Z D Z IE JÓ W P ISM DLA LU DU W LATACH 1866— 1905 „Z O R Z A ” I „G A Z E T A Ś W IĄ T E C Z N A ” „Z orza” zaczęła się ukazyw ać 5 stycznia 1866 r. w W arszawie. R edak­ torem i w ydaw cą był Józef G ra jn a rt, u rzę d n ik T ow arzystw a K re d y to w e ­ go. W latach 1862— 1863 w y d ał on trz y tom y dziełka pt. Podarek dla ludu naszego. W spółpracow ał także z pism am i etnograficznym i, zamieszczając różne a rty k u ły z życia wsi. Za osiągnięcia w zakresie etnografii został w y ­ b ra n y członkiem korespondentem A kadem ii U m iejętności w K rakow ie1. W połowie 1865 r. G r a jn a r t podjął decyzję w ydaw ania pism a dla chło­ pów, rzem ieślników i robotników pt. „Z orza”2. G ra jn a rt s ta ra ł się tak ukształtow ać oblicze „Z orzy”, aby obok a rty k u łó w popularnonaukow ych zamieszczać m a te ria ły służące dla rozryw ki czytelników . N a łam ach „Zo­ rz y ” zamieszczano pogadanki religijno-m oralne, wiadomości o rozw oju przem ysłu, rolnictw a, rzemiosła, ra d y gospodarcze i lekarskie. „Z orza” drukow ała pow iastki, kom edyjki ludowe, opisy innych krajów . G łów ny­ m i w spółpracow nikam i w dziale pow iastek byli J. K. Gregorowicz, M. M arczew ska i E. Leja, nato m iast w dziale popularnonaukow ym : lekarz A. K orw icki, J. A lbrycht. Dział religijno-m oralny zasilali głównie księża. Z nam ienną cechą arty k u łó w i żywotów św iętych zam ieszczanych w ty m 1 Józef G ra jn a rt, [w:] W ie lk a Encyklop edia Ilu s tro w a n a , t. 15, s. 605. 2 W liście z 20 X I 1865 r. do J. I. K raszew sk ieg o w p rz e d e d n iu p o w sta n ia pism a G r a jn a r t pisał: „ P ra g n ą c zu ży tk o w ać sw e g o rące chęci i ja k ie ta k ie zasad y myśli, zdołałem w y je d n a ć sobie pozw olenie n a w y d a n ie od now ego . r o k u p ism a ty ­ godniow ego ludow ego pn. «Zorza», k tó r e ściśle przeznaczone będzie d la k las m ie j­ skich, w iejsk ich , rzem ieśln iczy ch i w ogóle w szy stk ich roboczych ludzi, k tó r y c h pod w zględem rozg arn ięcia um ysłow ego p ra w ie u w ażać należy n a ró w n i [...] Szerzenie m y śli zdrow ych, u d zielan ie d o ra d w n o w y m życiu i w zm ocnienie ta k słab n ącej m o ­ raln o ści ro d z in n e j obok działan ia n a um y sł i serce — są to głów ne czynniki p ism a; p rzy ty m ohydzanie w a d społecznych i w d ra ż a n ie się w życie p ra k ty c z n e użytkow e o raz część u ty lita rn a dla w a rs tw rzem ieślniczych w «Zorzy» m iejsce sw o je m ieć będą. W p ro g ra m ie w p ro w ad ziłem jeszcze m o n o g rafie naszy ch w iosek i m ia st z um ieszczaniem w sp o m n ień zasłużonych osób ty c h w a rs tw ” (Bibl. Jag., rk p s 6504, k. 21). . dziale był ich s k ra jn y c h a ra k te r n aiw no-m oralizatorski. Z a w a rte w nich ten d en cje w ychow aw cze m ia ły uspokajać dążenia em an cy p acy jn e czytel­ ników pisma. „Z orza” o sw ych zam ierzeniach religijno-w ychow aw czych w p ro st p i­ sała: „człowiek pobożny, co czyta żyw oty św iętych, bierze zachętę, aby w cierpliwości znosił sw oją niedolę, pozostanie u leg ły p ra w u i porządko­ w i”3. Mimo obietnic zaw arty ch w zapowiedzi, n a łam ach „Z orzy” niew iele m iejsca zajm ow ały sp raw y dotyczące życia rzem ieślników i robotników . M ateriały przeznaczone dla rzem ieślników zaw ierały opisy uroczystości kościelnych, ży w o ty św iętych ze „stan u rzem ieślniczego”4. P ism o w ogóle nie dostrzegało średniow iecznych zw yczajów pan u jący ch w rzem iośle i nadm iernego w yzysku uczniów oraz czeladników przez m ajstra . W szel­ kie niepowodzenia, gnębiące rzemiosło, przypisyw ała „Z orza” osłabieniu uczuć relig ijn y ch w śród czeladników i uczniów. W jed n y m z a rty k u łó w a u to r dowodził, że w daw nych czasach, gdy gorliw ie w ykonyw ano p r a k ­ ty k i religijne, żadne niepom yślności nie naw iedzały rzem ieślników 5. Ten sam c h a ra k te r n aiw no-m oralizatorski re p re z e n tu ją .a rty k u ły i opo­ w iastk i przeznaczone dla chłopów. W „Z orzy” nie zn ajd o w ały odbicia tak istotne spraw y, jak stosunek chłopów do sam orządu gm innego oraz ich now a rola w życiu społeczeństwa. Tendencje zaw arte w n iek tó ry ch a r ty ­ kułach św iadczyły, że ich au to rz y nie rozum ieli jeszcze przem ian, jakie zaszły w życiu w si po uw łaszczeniu. Tak np. a u to r a rty k u łu O złych ha3 Z ałożenia sp ołeczn o -w y cho w aw cze „Z orzy” ta k o k re śla ł G r a jn a r t w „Z apo w ie­ dzi” : „Otóż w y stę p u ją c z p ism e m dla zaleg łych obszarów społeczeń stw a naszego — dla m ieszczan, w ie śn iak ó w i k las robotniczych, prze d e w szy stk im k rz ew ien ie zdro­ w y c h p ojęć i zasad m u sim y m ieć n a celu. T ylko n a dobrze z a p ra w io n y m g ru n cie rzu con e ziarn o w p ię k n y k w ia t i p oży w n y owoc w zróść m oże. W ięc p rzy p o m in an ie od w iecznych p ra w d i zasad, w ięc w zm ac n ian ie w ięzłów społecznych, po szan o w an ie ojców i zw ierzchności; w ięc o hy dzanie o p ła k an y c h s k u tk ó w le n istw a i in n y c h n ie ­ szczęsnych nało g ó w i w a d społecznych p rz e d oczy i p ro s ty ro zu m czy te ln ik ó w p rz e d ­ sta w ia ć i ro zw ijać głó w n ie n a m należy. C h w ila obecna, z m ien ia ją ca b y t w łościan, n a d e r je s t dla n ich w ażn a. W p ra c y ich zbaw ienie, p ra c a b y t n iezależn y zapew nia. L ecz sam d o b ry b y t nie u zacn ia człow ieka: należ y ta k używ ać w łasności, ab y ona w io d ła do celu m o raln eg o w społecznym ro z w o ju i ładzie, do u szlac h e tn ia n ia coraz szerszego, sam od zieln ie gm innego życia. G łów n ą p o d sta w ą społecznej o św iaty je st relig ia i ro d z im a m o ra ln o ść; bez religii i m o raln o ści n ie m oże być ośw iaty. W szy st­ k ie te w zględy zalecać i w y sta w ia ć będziem y chcieli czy telnik om p ism a naszego za pom ocą odp ow ied nich d orad, w iadom ości, o b ra z ó w ,. p o w iastek, poezji, przy po w ieści i d o ty k a ln y c h p rzy k ład ó w . R eligia w ielk ością sw oich obrazów , przy p o w ieści e w a n ­ gelicznych i św ięty c h p rz y k ła d ó w — ożyw czego p rz y k ła d u użyczać n a m b ędzie” (BJ, rk p s 6699 III,k . 36a, k o re s p o n d e n c ja J. Blizińskiego). 4 X. P. z C hełm a, Szym on S łu p n ik Pastuszek ά później Ś w ięty, „Z o rza”, n r 34 z 4 V III 1879. . 5 „Z orza”, n r 50 z 15 X II 1866. . w ykn ien ia ch lu d u naszego, w październiku 1866 r., skarżył się, że chłopi nie pom agają dw orow i w p iln y ch ro b o tach 6. K ied y jed n ak okazało się, że daw ne zw yczaje podległości pańszczyźnianej chłopów m in ęły b ezpow rot­ nie, „Zorza” propagow ała inne sposoby u trzy m an ia hegem onii dw oru w życiu wsi. R edakcja sta ra ła się przede w szystkim przekonać swoich czytelników, że ty lk o dzięki dobrosąsiedzkim stosunkom z dw orem mogą osiągnąć dobrobyt m aterialn y . W różnych arty k u łach , pow iastkach i opo­ w iadaniach ukazyw ano liczne p rzy k ła d y bezinteresow nej pom ocy dzie­ dzica dla wsi w zaprow adzeniu now ych m etod gospodarow ania7. R edakcja zwłaszcza chętnie dru k o w ała listy chłopów w y chw alających dobroć swo­ ich sąsiadów-dziedziców. Te sam e ten d en cje społeczne p rzejaw iały się w now elkach i pow iastkach zam ieszczanych na łam ach „Z orzy” . Jaw n ie proszlachecki k ieru n e k pism a nie znajdow ał ap ro b a ty n a w e t w śród pozytyw istów , w idzących w ziem ianach n a tu ra ln y c h opiekunów chłopów. „Przegląd Tygodniow y” an alizując kilka n u m eró w „Z orzy” z 1874 r. tak ą m. in. w y d ał o nich opinię: „Jakaż to rzecz ckliwa, ten d en cyjno-dw orska bez składu i pom ysłu. Z tak im i powieściami raz skończyć trzeba. Nie przynoszą one żadnej korzyści an i dworowi, ani ludowi. S to su ­ n ek w ieśniaka jest jeszcze w zbyt świeżej pamięci, ab y o tę kw estię bez­ stronnie godziło- się trącić. Lepiej milczeć. U kazyw anie ciągłe dobro­ dziejstw dw oru, gdzie one rzadko w rzeczywistości istniały, zak raw a na iro n ię”8. Tendencyjność dw orska pow iastek i w ierszy zamieszczanych przez red ak cję pism a nie b y ła jed y n y m ich m ankam entem . O dznaczały się one sentym entalizm em i banalnością. Ich bohaterow ie pozytyw ni to Jaśk i i A ntki, k tó rz y p ra c u ją gorliwie, szanują p ań sk ą stodołę, las, korzą się p rzed księdzem i panem . A utorzy tych u tw o ró w tra k tu ją chłopów jak dzieci. Większość tem ató w nie była ciekawa, rozw iązanie akcji u tw o ru było zw ykle m ało praw dopodobne, u trz y m an e w duchu naiw no-dew ocyjnym . P rzy k ład em tego ty p u lite r a tu r y jest w iersz o Jakubie, k tó ry p r a ­ cował w niedzielę p rzy żniw ach: . 6 „... w dzień p ow szedn i i podczas ro b o ty n a g łej p ró żn u jec ie i stoicie n a w si z założonym i rę k a m i, że jako ś o b ojętnie p atrzy cie, że ta m k om uś, p a n u lu b k się­ dzu, zboże w yleci n a polu, kiedyście w y sw oje sp rzątn ęli. Co gorsza, sm u tn o m i było dow iedzieć się, że dziś w sty dzicie się p racy , o d k ąd staliście się w łaścicielam i ziem i” „Z orza”, n r 43 z 27 X 1866. 7 P rz y k ła d e m tego ty p u je s t list w dzięcznego chłopa za pom oc d w o ru : „Co m ó ­ w ić o n asien iu zboża, k tó r a za p o ra d ą W ielm ożnego P a n a co trz y la ta się zm ienia, a któż w iedział o tym , że to m oże elp^ej urodzić? I w iele rzeczy inn ych , k tó re tru d n o t u opisać, ja k ty lk o nie ch W ielm o żnem u P a n u P a n Bóg ta k pociesza i dopom aga, jak W ielm ożny P a n zaw sze n a m dobrze radzisz, a n a w e t i dopom agasz” („Z orza”, n r 26 z 21 \ I 1879), 8 K on ie czny z w ro t w lite ra tu rze lu d o w e j, „P rzeg ląd T y go dn iow y ”, n r 48 z 29 X I 1874. R edakcja często zamieszczała pow iastki lub ich streszczenia z różnych języków, najczęściej z francuskiego. N ależały one jednak do. tego samego ro d zaju lite r a tu r y dew ocyjno-m oralizatorskiej. „K łosy” m. in. ta k ją oce­ niały: „W «Zorzy» z n ajd u jem y pow iastki sen ty m en taln e z czasów re s ta u ­ rac ji burbońskiej, gdzie k o biety u m ie rają u ołtarza z miłości, a ani obycza­ je, ani postępki boh ateró w nie m a ją nic wspólnego z żywiołem lu ­ dow ym ”10. W „Zorzy” prow adzony był dział p opularnonaukow y. Początkow o sk ła­ d ały się n a ń życiorysy w y b itn y ch postaci historycznych, jak K opernik, Kochanowski, Rej. Na początku la t siedem dziesiątych coraz częściej w p ro ­ wadzano gaw ędy z fizyki, geologii, przyrody. D otyczyły one jed n ak sp ra w dość szczególnych i nie zw iązanych z codzienną p ra k ty k ą chłopa. Podob­ nie oderw ane od k o n k retu b y ły p o rad y gospodarcze zamieszczane co t y ­ dzień w „Z orzy” . A utorzy ich pisali często, jak upraw iać pola p rzy pom o­ cy m aszyn, budow ać inspekta, hodować róże. B yły one zredagow ane n ie­ ciekawie. J a sk ra w e m oralizatorstw o oraz nieudolność red ak cji w zakresie poda­ w ania czytelnikow i wiadomości pożytecznych w sposób p o p u larn y b u dziły zastrzeżenie p rasy w arszaw skiej. Z pierw szą g ru n to w n ą k ry ty k ą pism a w y stąp iły „K łosy” . Z arzucały one red a k c ji „Z orzy”, że zamieszcza u tw o ry o treści b an aln ej i form ie niep rzy stęp n ej ludowi. „K łosy” postulow ały, aby pism o przeznaczone dla lu d u zawierało: „ jak najw iększą sum ę ty ch w iado­ mości pożytecznych dla jego b y tu tow arzyskiego, społeczno-ekonom iczne­ go, jakich m u nie d aje an i kazalnica, an i sąsiedztwo, ani dośw iadczenie”11. Śmielsze koncepcje dotyczące roli oraz zadań pism i lite r a tu r y ludow ej głosili pozytyw iści. „Przegląd Tygodniow y” dom agał się, ab y pism o p rz e ­ znaczone dla lu d u starało się rozjaśnić um ysły, ukazyw ać w praw d ziw y m 8 „Z orza”, n r 5 z 1 II 1872. 10 „K łosy”, n r 375 z 5 IX 1872. 11 T am że. św ietle przyrodę, społeczeństwo, przem ysł. Pism o konstatow ało, że obec­ n y sta n „Z orzy” zupełnie ty m koncepcjom nie odpow iada12. Z bardziej skonkretyzow anym i koncepcjam i zadań pism a przeznaczo­ nego dla lu d u w ystąpił w 1874 r. na łam ach „N iw y” Bolesław P ru s. Dowo­ dził on, że pism o ludow e pow inno przede w szystkim szerzyć wiedzę, zw al­ czać przesądy i zabobony. A nalizując kilka nu m eró w „Z orzy” dochodzi do wniosku, iż „mało jest treści jeszcze w dzisiejszej «Zorzy», k tó ra b y m ogła szerzyć wiadomości z geografii k ra ju i Europy, n a u k i przyrodzone z uw zględnieniem potrzeb m iejscow ych i dążności praktycznych, etykę tak, jak w ykłada Smiles, na faktach, nie zaś bajkach, ekonomię na sposób Forstera, wiadomości dom owe i gospodarskie”13. Niezadow olenie ze sta n u „Z orzy” m usiały podzielać i te sfery, które ją popierały. Tym należy zapew ne tłum aczyć zm iany na stanow isku red a k to ­ ra, jakie n a stą p iły w latach siedem dziesiątych. Od n u m e ru 1 z 4 stycznia 1873 r. w ydaw cą i red a k to re m „Zorzy” został J a n K a n ty Gregorowicz. Był on jednocześnie red a k to re m i w ydaw cą „Tygodnika M ód” i „P rzyjaciela Dzieci”. Od daw na zajm ow ał się ośw iatą ludową, pisząc opow iadania dla chłopów i elem entarze. Na początku la t sześćdziesiątych, będąc red a k to ­ rem „K m iotka”, przyczynił się znacznie do jego ożyw ienia14. J e d n a k za cza­ sów jego red ak cji „Z orza” nie w zbogaciła się o now e treści ani nie pozbyła się ckliwej tendencji religijno-m oralizatorskiej. P o opuszczeniu przezeń redakcji pism a P r u s słusznie zauważył, iż Gregorow icz „sędziwy i zasłużo­ ny w spraw ie ośw iaty ludow ej autor, był raczej w y trw a ły m niż szczęśli­ w ym kierow nikiem «Zorzy»”15. N astępnie od n u m eru 14 z 23 kw ietnia 1874 r. kierow nictw o pism a objął S tanisław P rzystański, d y re k to r Szkoły H andlow ej, red ak to r E ncyklopedii Rolniczej i E ncyklopedii Pedagogicz­ n e j , b yły dziekan w ydziału m atem atyczno-fizycznego Szkoły G łów nej16. W pierw szych dniach kierow ania „Zorzą” zapow iadał on zm iany w skła­ dzie redakcji oraz w zbogacenie jej treści17. W krótce i on u stąp ił z redakcji pisma, nie realizując zapow iedzianych obietnic. 11 listopada 1876 r. redakcję „Z orzy” objął jej założyciel — Józef G ra jn a rt. Opowiedział się on za konsekw etnym kontynuow aniem konser^ 12 „P rzeg ląd T yg o d n io w y ”, n r 48 z 29 X I 1874. 13 „N iw a”, n r 57 z 1 V 1874. 14 „ P ra w d a ”, n r 38 z 20 IX 8190. 15 „N iw a”, n r 57 z 1 V 1874. 16 E ncyklop edia Powszechna O lgelbranda, t. X II, s. 401. 17 „R ed ak cja nie w ychodząc w przyszłości z k ie r u n k u relig ijn o m o raln eg o , p o ­ d aw ać zam ierza tłu m a c z e n ia n a u k o w e potocznych zjaw isk, opisy w ażn iejszy ch n a u ­ czających w y p ad k ó w , u stę p y zdolne zaszczepiać zdrow e po jęcia ekonom iczne, ży­ ciorysy za w zór służące, w iadom ości o w y n a la z k a c h k la s p ra c o w n ik ó w w iejsk ich i m iejsk ich obchodzić m ogących, a w k o ń cu stosow ne p o w ia stk i i w ie rsz y k i” („Zo­ rz a ”, n r 51 z 19 X II 1874). w atyw nego k ie ru n k u pism a. W końcu la t siedem dziesiątych i n a początku osiem dziesiątych X IX w. głosy k ry ty czn e o „Z orzy” p o jaw iały się w róż­ nych pism ach pozytyw istycznych. Ich a u to rz y dom agali się, a b y pism o d a­ wało swoim czytelnikom przede w szystkim wiedzę, a przez to ułatw iało o rien tację w otaczającym świecie. Jed n ak że G r a jn a r t ignorow ał te rady, a n a w e t się n a nie oburzał. W końcu 1882 r. dał ta k ą odpowiedź k r y ty ­ kom „Z orzy” : „,Raz z obranej drogi w ypow iadania naszych u p rag n ie ń nie zejdziemy. Nie zw ażając n a szyderstw a bezw yznaniow ych pisarzy, co się już w m ałej garstce pojaw ili, u n as n a p ierw szym m iejscu p o staw im y re li­ gię, pobożność n a ty m gruncie rozw ijać n ad al będziem y, to co do w zm o­ żenia bytu, kształcenia serca, um y słu p o trzeb n e”18. „Z orza” pod red ak cją J. G ra jn a rta w ychodziła do końca 1886 r. K o n serw aty zm G ra jn a rta , w y ­ rażający się w m oralizow aniu i m en to rstw ie oraz zam ieszczaniu niew ielu m ateriałó w odpow iadających zainteresow aniom czytelników, n iem al nie doprowadziło do u p a d k u „Z orzy”. N ajw ym ow niej św iadczy o ty m s ta ty ­ sty k a p ren u m e ra to ró w pism a. Jeżeli w 1870 r. m iała „Z orza” 750 p re n u ­ m era to ró w 19, to w 1886 r. liczba ich spadła do 45020. N astępcy G ra jn a rta na stanow isku red ak to ró w „Zorzy” poszli inną drogą. Pierw szym pism em, k tó re nie popełniało błędów „Z orzy”, była „G azeta Św iąteczna” założona przez K o n rad a Prószyńskiego. P rószyński urodził się w 1851 r. w M ińsku Litew skim . Od 1864 r. w raz z rodziną p rzeb y w ał n a Syberii, dokąd deportow ano jego ojca za udział w p racach n ad przygotow aniem pow stania styczniowego. W r. 1861 p rz y ­ był on sam do W arszawy, nie m ając żadnych środków do życia. U trz y m y ­ w ał się z różnych p rac zarobkow ych i równocześnie przygotow yw ał się do złożenia egzam inów m a tu raln y c h jako eksternista. Po u zy skaniu m a tu ry w stąp ił n a w ydział p ràw a U n iw ersy tetu W arszawskiego. S tu d ia ukończył w 1876 r .21 Jeszcze jako stu d e n t rozpocząt p racę n ad znanym e le m en ta ­ rzem , na k tó ry m uczyło się w iele pokoleń dzieci i dorosłych22. P ra cę nad udoskonaleniem elem entarza P rószyński kontynuow ał nadal. W ydał w krótce Elem entarz, a następnie O brazkową naukę czytania i pisania do u ż y tk u domowego, szkolnego i dla sam ouków. Jednocześnie pisał książki dla chłopów o różnej tem a ty c e 23. W 1875 r. z jego in icjaty w y pow stało t a j ­ ne kółko T ow arzystw o O św iaty N arodow ej, staw iające za cel szerzenie ośw iaty w śród ludu przez zakładanie bibliotek, rozpow szechnianie pism, książek, popieranie w ydaw nictw popularnonaukow ych. Zniechęcony opa­ now aniem TON przez ludzi o poglądach socjalistycznych, w ystąpił z tej organizacji, poświęcając się p rac y legalnej24. Jego poglądy w kw estii n a ro ­ dowej odpow iadały koncepcjom pozytyw istów . O dm aw iał celowości dąże­ niom niepodległościow ym o partym o ru ch narodow ow yzw oleńczy i apoteozow ał pracę organiczną. W yraz ty m poglądom dał w jednym ze swych listów, pisząc m. in.: „błędne i zgubne są nasze m niem ania o ojczyźnie, o Polsce w grobie i o jej przyszłym zm artw ychw staniu. Ojczyzna Polska nie u m arła bynajm niej, nie po trzeb u je cudów do w skrzeszenia jej, ale żyje nieustannie, bo ojczyzną jest naród, k raj, nie form a państw a. Z a dużośmy poświęcali dla form y, a za mało, a praw ie nic dla istoty rzeczy”25. T erenem realizacji jego aspiracji narodow ych była działalność oświatow a w śród lu ­ du. Ju ż w 1878 r. w liście do K raszew skiego pisał,- iż wziął „za cel życia dla siebie pracę nad ośw iatą lu d u ”26. Była to dziedzina ośw iaty narodow ej w tych czasach w yjątkow o zaniedbana. Wieś pogrążona była w niem al po­ w szechnym analfabetyzm ie. Szkolnictw o elem entarne, k tó re od 1864 r. przekazano sam orządom gm innym i wioskowym , słabo się rozwijało. C a r­ skie władze oświatowe p rzekształcały jego p rogram na w zór szkół ro sy j­ skich, aż w 1886 r„ za czasów k u ra to ra A puchtina, zupełnie je zrusyfiko­ w ały. Spowodowało to w ogóle zaham ow anie rozw oju szkolnictw a na wsi. Prószyński rozum iał jak n ik t przed nim, iż n ajistotniejszą spraw ą działal­ ności oświatow ej w tych w aru n k ach jest w alka z analfabetyzm em . Pośw ię­ cił się on przede w szystkim rozpow szechnianiu sw ych elem entarzy. Ele­ m en ta rz e opracow ane w ten sposób, że uczący się mógł sam bez pom ocy nauczyciela w ciągu k ilk u n a stu tygodni opanować początki sztuki czyta­ nia, coraz częściej tra fia ły do adresatów . Do 1898 r. uzyskały one kilka w ydań osiągając olbrzym ią liczbę 525 000 egzem plarzy27. P rószyński p isy ­ w ał także różne książki popularnonaukow e dla ludu. D otyczyły one róż­ nych zagadnień i problem ów . B yły to krótkie życiorysy zasłużonych P ola­ ków, opisy przyrodnicze, geograficzne, rozpraw ki o sam orządzie gm innym . P rószyński um iał om awiać n a jtru d n ie jsz e spraw y w sposób zrozum iały 23 T am że, k. 10— 17. 21 R e y m o n t , op. cit., s. 47— 54. 25 BN, rk p s 5963, k. 11. 26 B J, rk p s 6510, list K. P rószyńskiego z 17 X II 1878, k. 338. 27 BN, rk p s 5067, P rószyński, W y jaśn ien ia i dow ody, k. 3. dla czytelnika. Ję zy k jego rozpraw ek był prosty, pozbaw iony w yrażeń obcych, zaw ierający w iele zw rotów i przypow ieści ludow ych. W celu r a ­ cjonalnego rozpow szechniania książek dla ludu założył w W arszaw ie K się­ garnię. K rajow ą, k tó ra istniała przez kilka dziesiątków lat. W końcu lat siedem dziesiątych w ystąpił z p ro jek tem założenia pism a dla ludu. P ocząt­ kowo p e rtra k to w a ł z G ra jn a rte m w spraw ie zakupu „Zorzy” . P e rtra k ta c je jednak nie doszły do skutku, poniew aż właściciel żądał zbyt w ysokiej ceny za „Zorzę”28. Wobec tego na początku 1880 r. postanow ił założyć now e pismo. M iał to być tygodnik o nieco innym c h a ra k te rz e niż „Z orza”, p rz e ­ znaczony dla m asow ego czytelnika o najsłabszej um iejętności czytania. O sw ym projekcie Prószyński ta k pisał do nieznanego au to ra w końcu 1880 r.: „Mocno się daje odczuwać u n as b ra k pism a, gazety taniej i p ra w ­ dziwie popularnej, k tó ra b y w pływ ała na stan um ysłow y i m o ra ln y ludzi m niej oświeconych, p racu jący ch fizycznie i k tó ra b y służyła, z a .ogniwo łączące ich z życiem społeczeństwa. Da Bóg jednak, że się b rak ten może zapełni; od nowego [1881] roku zacznie wychodzić w W arszaw ie pism o pod nazw ą «Gazeta Ś w iąteczna»”29. Z prośbą do w ładz o w ydanie pozwolenia na założenie „G azety Ś w ią­ teczn ej” w y stąp ił 2,m a ja 1880 r. H erm an Beni, lek to r języka angielskiego U n iw ersy tetu W arszawskiego, poniew aż Prószyński nie był pewien, że je otrzym a. H. B eni uzyskał pozwolenie na w ydanie pism a we w rześniu 1880 r .30 W końcu 1880 r. P rószyński zgubił d o k u m en ty zezw alające na w ydaw anie „G azety Ś w iątecznej” . Dlatego planow ane na listopad 1880 r. w ydanie pierw szego n u m e ru pism a nie doszło do sk u tk u 31. „G azeta Ś w ią­ teczna” zaczęła się ukazyw ać dopiero po o trzym aniu przez Beniego now ych dokum entów w styczniu 1881 r. P ierw szy n u m er „G azety Ś w iąteczn ej” nie zaw ierał żadnego p ro g ra m u a n i żadnych obietnic, lecz tylko słowa r e ­ d ak to ra skierow ane do czytelników o pow staniu pism a: „Oto czytelnicy mili, now y przybysz, «Gazeta Świąteczna», w progi wasze się zjawia. P r z y ­ chodzi on, ab y zawrzeć z W am i znajomość, pogw arzyć pod W aszym da­ chem, przynieść W am trochę wieści ze św iata i podzielić się dobrym , słomem tak szczerze, jak poczciwi ludzie zasiadający do w igilijnej w ie­ czerzy” . „G azeta Św iąteczna” zamieszczała a rty k u ły i n o tatk i om aw iające sp ra ­ w y dotyczące gm iny, szkół elem entarnych, gospodarki rolnej, przem ysłu, ra d y lekarskie, inform acje kościelne, now iny ze św iata, telegram y i inne. Pism o było objętościowo niew ielkie, zaw ierało 4, a później 8 stro n d ru k u r B ib lio tek a im. ł opaeińskich, rk p s 1962, list K o n ra d a P rószyńskiego do H e n ­ ry k a W iercińskiego, k. 95. “ C G IA b f. 776, op. 12, jch. 36, k.21. 30 „W arszaw sk a G azeta P o lic y jn a ”, n r 235 z 19 X I 1880, 31 C G IA L f. 776, op. 12, jch. 36, k. 35. . o form acie 39 X 28 cm. Zamieszczało jeden lub dw a większe a rty k u ły , re ­ sztę stanow iły n o ta tk i i inform acje. Prószyński redagow ał „G azetę Św ią­ teczną” na w zór dzienników. S ta ra ł się, a b y pism o podaw ało jak n a jw ię ­ cej inform acji bieżących. Ten c h a ra k te r pism a w yraźnie określił w e w rze­ śniu 1881 r., pisząc: „Nie n ależy zapominać, że pism o nasze nie jest lu ź ­ ny m zbiorem arty k u łó w służących dla rozryw ki jak inne pism a tygodnio­ we, ale przede w szystkim je st m ałą gazetą, k tó ra uważać m usi za pierw szy swój obowiązek donoszenie o tym , co się dzieje w k ra ju i n a świecie, i słu­ żenie spraw om bieżącym. P ra g n ie ona być ogniwem łączącym sw ych czy­ telników z ogółem i ze św iatem ”32. „G azeta Św iąteczna” pozbaw iona była tonu religijno-m oralizatorskiego, reprezentow anego przez w ydaw nictw a konserw atyw ne. P rószyński ściśle przestrzegał zasady uszanow ania godności osobistej chłopa. Bez w yszuka­ nej frazeologii z serdecznością zw racał się bezpośrednio do braci-chłopów. Od początku pow stania „G azety Ś w iątecznej” sta ra ł się naw iązać jak n a j­ ściślejszą więź pism a z jego czytelnikam i. W 1882 -r. ogłosił apel do czy­ telników o p rzy sy ła n ie do red a k c ji listów o ich życiu: „prosim y wszystkich stateczniejszych i um iejących pisać ludzi, aby ze swoich okolic donosili o wszelkich w ażniejszych zm ianach, ulepszeniach, uchw ałach gm innych i grom adzkich, w yborach n a u rzę d y gm inne, o gospodarstwie, o zamożności i zw yczajach lu d u itp .”33 Apel ten nie pozostał bez echa. W odpowiedzi na niego w pływ ało co tydzień do redakcji k ilk aset listów. Chłopi pisali w nich o p rac y okolicznych urzędów gm innych, o sw ych kło­ potach i radościach osobistych, o budow ach kościołów i uroczystościach kościelnych, stanie oświaty, o w ypadkach oszukiw ania ludności w iejskiej przez różnych szarlatanów , kradzieżach i zabobonach. Pow ażną część tych listów red ak cja w ykorzystyw ała zamieszczając je w całości lub we fra g ­ m entach. Co tydzień drukow ała kilka listów w całości. N iektóre ż nich, o treści mogącej zainteresow ać ogół czytelników, zamieszczała często na pierw szej stronie pism a zam iast a rty k u łu wstępnego. F ra g m e n ty listów, bez podania źródła ich pochodzenia, drukow ano w form ie n o tate k o róż­ nych w ydarzeniach n a wsi. Te n o tatk i stanow iły istotną część serw isu in ­ form acyjnego „G azety Ś w iątecznej” . R edakcja z roku na rok w ykorzysty­ w ała listy w coraz szerszym zakresie, sta ra ją c się jednocześnie w pływ ać n a ich treść. W g ru d n iu 1885 r. „G azeta Św iąteczna” zwróciła się z kolejnym ape­ lem do swych czytelników o pisanie listów zaw ierających inform acje in­ teresujące szersze grono czytelników 34. 32 „G azeta Ś w iątecz n a” , n r 37, w rzesień 1881. 33 „G azeta Ś w iątecz n a”, n r 50, g ru d zień 1882. 34 „G azeta Ś w iątecz n a”, n r 259, g ru d zień 1885.. W następnych latach zaczęły coraz częściej pojaw iać się n a łam ach p i­ sma a rty k u ły chłopów o sw ych gospodarstw ach. R edakcja sta ra ła się za­ mieszczać przede w szystkim opisy gospodarstw wzorowych. Dlatego w gru d n iu 1893 r. ogłosiła k o n k u rs na napisanie przez chłopów a rty k u ­ łów o ich gospodarstw ach, jak u p ra w ia ją role, jakich u ży w ają nawozów, czym żyw ią in w e n ta rz i jakie u z y sk u ją dochody35. Na k o nkurs w płynęło 20 prac. Dwie z nich nagrodzono, a kilka opublikow ano w piśm ie36. Do „G azety Ś w iątecznej” o swoich kłopotach i osiągnięciach pisyw ali także chłopi z ajm u jący się pszczelarstw em . R edakcja, zamieszczając głosy sa­ m ych chłopów o sp raw ach rolniczych, sta ra ła się przełam yw ać u swych czytelników niechęć i podejrzliw ość wobec postępu rolniczego, podając k o n k retn e p rz y k ła d y uzyskiw ania w iększych dochodów przez tych gospo­ darzy, k tó rz y w prow adzali ulepszone m eto d y u p ra w y roli i racjonalnego chowu inw entarza. R edakcja „G azety Ś w iątecznej” prow adziła rów nież ożywioną akcję udzielania p o rad p ra w n y c h dla chłopów. B yła to w yjątkow o pożyteczna akcja w czasach panow ania w szechw ładnej ad m in istra c ji rosyjskiej, która, w ykorzystując nieśw iadom ość i b ra k znajom ości przepisów w śród chło­ pów, dopuszczała się najróżniejszych nadużyć. Do red a k c ji codziennie w pływ ało w iele listów z prośbą o w yjaśnienie różnych spraw . Odpow iedzi n a staw iane w nich p y tan ia zamieszczało pismo. Odpow iedzi ty ch „G azeta Ś w iąteczna” daw ała w k ażdym n u m erze 50— 70. N apływ listów by ł jednak ta k duży, że nie b y ła w stanie odpowiedzieć na w szystkie szybko, ponie­ waż, jak w yjaśniała, „jed n a głowa, p a ra oczu, p a ra rą k i c ztery k a r ty ga­ zety rychlej w szystkiem u podołać nie m ogą”37. K ierow nictw o red ak cji „G azety Ś w iątecznej” od początku jej istn ie ­ nia spraw ow ał niem al w yłącznie Prószyński. Jego a rty k u ły i n o ta tk i w y ­ pełn iały pow ażną część pism a. W początkow ym okresie w ydaw nictw a przez pew ien okres czasu pom agał P rószyńskiem u J u lia n Laskow ski (ps. Korabicz), późniejszy re d a k to r „Echa Łom żyńskiego” . P isyw ał on na te m a ty rolnicze, prow adził akcję przeciw ko em igracji chłopów do A m e­ ryki. N astępnie w p racach red a k c y jn y c h „G azety Ś w iątecznej” brała udział Cecylia G ładow ska (ps. J u lia n Morosz). Zamieszczała w piśm ie po­ w iastki. P o niej podobną p racę w red ak cji prow adziła Am elia Bortnow ska. R edakcja posiadała także k rąg w spółpracow ników stałych i przygodnych. P rzez pierw sze dziesięć la t stale w spółpracow ał z „G azetą Ś w iąteczną” J a n Skotnicki. P isyw ał, pod pseudonim em Rola lub R, korespondencje i a rty k u ły o stosunkach na w si w Lubelszczyźnie. Do stałych w spółpra­ cowników pism a należał M ichał Musioł, chłop-sam ouk. Zam ieszczał 35 „G azeta Ś w ią te c z n a ”, n r 676, g ru d zień 1893. 26 U p o m in e k O b ra z k o w y „G a ze ty Ś wiątecznej” na 1896 rok. 37 „G azeta Ś w ią te c z n a ”, n r 272, m arzec 1886. . w „Gazecie Ś w iątecznej” korespondencje, a rty k u ły o życiu ludności w iej­ skiej swych okolic oraz pow iastki. Z pism em w spółpracow ali także: znany etnograf — Z ygm unt Gloger, h isto ry k — Tadeusz Korzon, lekarz — Franciszek G ru d a oraz au to rz y pow iastek — F a u sty n a M orzycka i J. G ra jn a rt. Dział po rad rolnych w „Gazecie” prow adził przez dziesięć la t w y ­ b itn y fachowiec z tej dziedziny, red a k to r „G azety R olniczej”, a u to r ksią­ żek i a rty k u łó w z zakresu hodow li i gleboznawstwa, A ntoni Strzelecki. P o ra d y prak ty czn e z zakresu pszczelnictw a zamieszczał na łam ach pism a w y b itn y znaw ca tego przedm iotu ·— K arol Lewicki. Prószyński dążył do rozszerzenia działu porad rolnych, lecz napotykał duże trudności w zna­ lezieniu odpowiednich w spółpracow ników 38. Podobne kłopoty m iał z in n y ­ m i działami. W celu pozyskania w spółpracow ników z tale n te m p o p u la ry ­ zatorskim „G azeta Ś w iąteczna” od 1885 r. urządzała co pew ien czas kon­ k u rsy na napisanie a rty k u łó w i pow iastek. P rószyński przeznaczał na n a ­ grody dla w yróżnionych u tw o ró w w każdym konkursie 100 rb. A u to r u biegający się o nagrodę m usiał napisać pow iastkę rozśm ieszającą, a za­ razem „pożyteczną, zrozum iałą dla w szystkich po wsiach i m iasteczkach” o objętości 300— 800 w ierszy d ruku. N agrodę m iał otrzym ać ten, którego u tw ó r był najlepszy i bez popraw ek nadaw ał się do d ru k u 39. Prószyński sądził, iż k o n k u rsy w yłonią now ą k a d rę stałych w spółpracow ników 40. Na pierw szy k o nkurs w p ły n ęły 63 rękopisy. K om isja oceniająca w składzie: A. Bądzikiewicz, M. Brzeziński, J. K. Gregorowicz, W. K oratyński, F. Ł a ­ gowski, W. Nowicki, A. Pietkiew icz i K lem ens Junosza Szaniaw ski, nie p rzyznała żadnem u utw orow i nagrody. Zaleciła tylko popraw ienie trzech pow iastek i w y drukow anie ich w „Gazecie”41. Na d rugi konkurs, urządzo­ n y w 1888 r., w płynęło 50 pow iastek i 27 arty k u łó w . N agrodę otrzym ała L udm iła B ronisław a N akęska za pow iastkę O P io trku i Płonce*2. Trzeci konkurs redakcja urządziła w 1889 r. K om isja konkursow a otrzym ała 25 38 „G azeta Ś w iątec z n a ”, n r 634, lu ty 1893. 39 O sw y ch z a m ia ra c h w ty m zak resie pisał w 1893 r.: „R adzi b y śm y dział go­ sp o d arsk i w ięcej jeszcze rozszerzyć w «Gazecie», ale tra fia m y n a n ie p rz e b y tą tr u d ­ ność. O to n a si p isarze ro ln i w d ro że n i .są przew ażn ie w p o trz e b y i w a ru n k i gospo­ d a rs tw w iększych, ta k ic h zaś, k tó rz y b y um ieli i chcieli p isać dla p o ży tk u gospo­ d a rs tw drob ny ch, je s t zby t m ało ” („G azeta Ś w ią tecz n a”, n r 258, g ru d zień 1895)., 40 „G azeta Ś w iąte cz n a”, n r 844, m a rz e c 1897. 41 T a k o te j sp ra w ie pisał: „Z nalazło się zaled w ie k ilk a osób w sp ie ra ją c y c h pism o sw ą p ra c ą i zdolnościam i. W sp ółp raco w n ictw o o g arn ia ty lk o część potrzeb i czynności w ściśle o k reślo n y m zakresie. D aleko n a m do tego spokoju, jak i d aje m yśl, że w razie chorob y lu b in n y c h w y p a d k ó w p ro w ad zo n e dzieło n ie zachw ieje się i n ie zam rze z b r a k u sił”. N ad zieja i chęć zn alezienia w sp ó łp raco w n ik ó w b y ła g łów ną p rzy czy n ą k ilk a k ro tn e g o og łaszan ia w „G azecie Ś w ią te c z n e j” k o n k u rs ó w n a p o w iastk i i n a opisy w szelkiego ro d zaju . „G azeta Ś w ią tecz n a”, n r 281, m a j 1886. 42 „G azeta Ś w iąte cz n a”, n r 386, m aj 1888. pow iastek i 18 artykułów . Nie w yróżniono żadnego u tw o ru , poniew aż nie odpow iadały one w a ru n k o m 43. N a c zw arty k o nkurs odbyw ający się w 1893 r. w p ły n ę ły 53 rękopisy. N agrodę przyznano Zofii G niew skiej za pow iastkę O M arysi sierotce44. W 1899 r. na 30 utw orów nadesłanych ko­ m isja nie p rzy z n a ła 'ż a d n e m u nag ro d y 45. P odobna sy tu a c ja była w 1902 r. Mimo rekordow ej liczby 111 nadesłanych utw orów żaden nie odpowiadał w arunkom k o n k u rsu 46. N a ostatnim konkursie, zorganizow anym w 1903 r., wyróżniono trz y utw o ry : Ostatnia próba, Ziarno i D w aj przyjaciele47. K on­ k u rsy przyniosły re d a k c ji kilka ciekaw ych opow iastek i arty k u łó w , lecz nie w yłoniły now ej k a d ry stałych w spółpracow ników 48. P rószyński wciąż m usiał w ykonyw ać podstaw ow e p race redakcyjne w „Gazecie Ś w iąteczn ej” oraz pisyw ać do niej w iele arty k u łó w i notatek. Ta ciężka p rac a nadw erężyła jego zdrow ie49. ' Prószyński szukał różnych sposobów w yjścia z tej tru d n e j sytuacji. Nie mogąc w ybrać spośród w spółpracow ników pism a swego zastępcy ogłosił w 1897 r. k o n k u rs na „następcę p isa rz a ” „G azety Ś w iątecznej” . E w en tu a l­ n y k a n d y d a t na zastępcę red a k to ra m usiał odpowiadać n a stę p u jąc y m w a ­ runkom : m usiał okazać się gru n to w n y m w ykształceniem ogólnym; w inien znać język polski i łatw o się nim posługiwać; orientow ać się w stosunkach społeczno-ekonom icznych K rólestw a, w jego w a ru n k a ch b y tu i p otrze­ bach; um ieć pisać popularnie, a b y czytelnicy go rozum ieli, a red a k c ja nie potrzebow ała wnosić popraw ek; w in ien się w ykazać ideowością w p rac y oświatow ej, „chleb i w ygody osobiste” nie pow inny być jego celem, lecz „isto tn e dobro i przyszłość n a ro d u ” ; g ru n to w n ie przestudiow ać d o ty ch ­ czasowe roczniki „G azety Ś w iąteczn ej”, ab y poznać m eto d y jej re d a ­ gowania. K o n k u rs nie przyniósł oczekiw anych rezultatów . K om isja oceniająca k w alifik ac je'k a n d y d a tô w n a podstaw ie nad esłan y ch u tw o ró w nie znalazła nikogo odpow iadającego w arunkom . Wobec tego Prószyński, nie mogąc podołać w p ełn i obowiązkom red a k c y jn y m ze w zględu n a p o garszający się s ta n zdrowia, nosił się z zam iarem sprzedania „G azety Ś w iąteczn ej” . W li­ ście z 25 m arca 1899 r. do swojego p rzy jaciela A dam a Szym ańskiego pisał, iż chętnie odprzedałby „G azetę” spółce, w k tó rej sam b y ra d nabyć jeden u d ział50. W 1905 r. prow adził p e rtra k ta c je z Prószyńskim o zakup „G azety Ś w iąteczn ej” A ntoni Osuchowski, przy szły prezes Polskiej M acierzy Szkol­ n e j51. P e rtra k ta c je te nie doszły do sk utku. Prószyński do końca swego ży­ cia kierow ał red a k c ją „G azety Ś w iąteczn ej”. T rudności red a k c y jn e odbiły się w p ew n y m stopniu n a poziomie lite ­ rackim pism a. W latach dziew ięćdziesiątych X IX w. i na początku X X w. red ak cja „G azety Ś w iąteczn ej” w prow adziła zwyczaj n a w e t k ilk a k ro tn e ­ go p rzed ru k o w y w an ia arty k u łó w już daw niej zamieszczonych. Nie zmie­ niło to jed n ak c h a ra k te ru an i oblicza pism a. Pró szy ń sk i dążył do tego, ab y pism o było użyteczne oraz niosło pomoc chłopu w jego życiu p ry w a tn y m i społecznym. R edakcja sta ra ła się dać chłopu niezbędną wiedzę o in sty ­ tu cjach i urzędach, z k tó ry m i się n a co dzień stykał, oraz znajom ość p rze ­ pisów i zarządzeń dotyczących jego u p raw n ie ń i obowiązków. Oto ty p o ­ w e t y t u ł y .a rty k u łó w „G azety Ś w iąteczn ej” : J a k się starać o św iadectwa dające prawo do p o życzek z ba n ku włościańskiego, Jak unikać procesów dzieląc ojcowiznę, O zebraniach g m in n ych , Zakładanie szkół gm innych, Obowiązki i prawa dozorców kościelnych itp. R edakcja daw ała tak że rady, jak zakładać sklepy spółkowe na wsi oraz organizować k asy oszczędno­ ściowe, straże ogniowe. Za najp iln iejszą potrzebę wsi uw ażała red ak cja spraw ę upow szechnienia oświaty. Od p oczątku istnienia „G azeta” tem u zadaniu pośw ięcała w iele m iejsca. Zachęcała chłopów do zakładania szkół. P o d aw ała inform acje, ja k je organizować. Zamieszczała inform acje, a n a ­ w e t u ch w ały ty ch wsi, k tó re założyły szkoły. N aw oływ ała chłopów do --------------- i 50 BN, rk p s 5963, k. 9. 51 A. O suchow ski ta k p isa ł 20 V I 1905 do P ró szy ń sk ieg o : „ P o zw alam sobie w po ­ w o ła n iu się n a n aszą o sta tn ią ro zm o w ę u p rz e jm ie p ro sić S zanow nego P a n a do m nie w te n czw artek , tj. 22 bjm., w celu zap o zn an ia się z d w o m a lu b trz e m a osobam i r e ­ fle k tu ją c y m i n a n a b y c ie »G azety Ś w iąteczn ej« d la dalszego o m ó w ien ia s p ra w y ” (BN, rk p s 6962/11 k. 62). 9 7 otaczania troskliw ą opieką szkół i nauczycieli. W latach rusyfikacji szkol­ nictw a „Gazeta Św iąteczna” propagow ała wznowienie sam ouctw a na wsi. P rószyński n a łam ach pism a udzielał ra d i wskazówek, jak należy postę­ pować p rzy nauczaniu z jego elem entarzy. Om awiał m etody opanowania dalszych etapów sam okształcenia przez odpowiedni dobór i w ykorzystanie lektury. Daw ał w „Gazecie” co pew ien okres przegląd lite ra tu ry dla sa­ mouków. „Gazeta Św iąteczna” także wiele uw agi poświęcała sam orządom gm in­ nym. W tych czasach sam orządy gm inne były jedyną form ą działalności społecznej ludności wsi. Pism o starało się, żeby stały się one rzeczyw isty­ m i reprezentantam i interesów gm iny wobec władz, a nie ich narzędziem . Zaznajam iało chłopów z przepisam i o przędach gm innych przedrukow ując te same a rty k u ły co pew ien czas. Radziło chłopom, aby brali ak ty w n y udział w zebraniach i w ybierali na stanow iska w ójtów ludzi, k tórzy będą um ieli reprezentow ać in teresy gm iny5?. Je d n ak w latach w alki chłopów z rusyfikacją, o zaprow adzenie języka polskiego w gminie, sądzie i szkole, „G azeta Ś w iąteczna” zajęła wobec w ypadków stanow isko bardzo p o ­ wściągliwe. Zamieszczała inform acje o tych w ydarzeniach tylko ze źródeł oficjalnych. W tych latach p rzerw an y został żyw y k o n tak t „G azety Św ią­ tecznej” z czytelnikam i wiejskimi. Prószyński w „Gazecie” bardzo rzadko w ypow iadał się w spraw ach stosunków chłopów z dworem. „Gazeta Św iąteczna” nie ujaw niała ta k służalczego stosunku do dw oru jak „Zorza” za czasów redakcji G ra jn arta. Nie oznaczało to jednak, aby Prószyński popierał idee em ancypacji spo­ łecznej chłopów spod p atronatów dworu. Był on zwolennikiem ścisłej h a r ­ m onii m iędzy klasam i i w arstw am i ówczesnego społeczeństwa. Takie też zasady postępow ania w stosunkach c h aty z dw orem propagow ał na łam ach „G azety Św iątecznej”. „G azeta Św iąteczna” prow adziła długoletnią akcję propagandow ą przeciw ko w alkom serw itutow ym chłopów. S tarała się wpoić swoim czytelnikom w iejskim przekonanie, iż mogą oni uzyskać realne korzyści z likw idacji serw itutów tylko na drodze polubownego po­ godzenia się wsi z dworem. Na czołowym m iejscu zamieszczała głosy chło­ pów opowiadających się za rozstrzyganiem sporów serw itutow ych na tej drodze lub donoszących o faktach likw idacji służebności tą m etodą. Tak np. „G azeta” w 1885 r. donosiła, iż chłopi ze wsi Sulmowe „serdeczne dzięki składają P a n u Bogu, iż im dał tak i rozum [...] za owe służebności teraz m ają po kilka m orgów dobrej ziemi. Z pogardą zaś w ym aw iają n a ­ zwiska tych sąsiadów, co ich w błąd w prow adzali i odstręczali od ułożenia się z dw orem ”53. Innym przykładem tej propagandy było p ięt52 „G azeta Ś w iąteczna”, n r 78, lipiec 1882. 53 W te j sp raw ie ta k pisała re d a k c ja w „G azecie Ś w iątecznej” : „W ójt potrzeby gm iny w ładzom urzędow ym p rzedstaw ia, w ó jt za gm iną w szędzie obstaw ać i in te Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa, t, V, z. l now anie chłopów nie godzących się na układ an ie z dw orem w spraw ie li­ kw idacji se rw itu tó w 54. . K o n serw aty w n e oblicze „G azety Ś w iątecznej” ujaw niło się w yraźnie w lata ch rew olucji 1905 — 1907. Pism o ostro potępiało s tra jk i robotników i chłopów, przestrzegając czytelników w iejskich przed w ystąpieniam i r e ­ w olucyjnym i i tłum acząc, iż „społeczeństwo to jest ogrom na spółka: im le­ piej każdy w nim do ogólnego dobra się przykłada, ty m lepiej i tobie w nim będzie” . W konkluzji ta k ą w yraziło m yśl: „ te n cały przebieg zależy od poprzedniej u p ra w y um ysłów . O stałych też czytelników »Gazety Św iątecznej« jesteśm y pew ni, że na żadne bezdroża wciągnąć się nie d a ­ dzą” . Prószyński pod w yrażeniem „uprzedniej u p ra w y um ysłów ” m iał na m yśli całokształt dotychczasow ej działalności wychow aw czej „G azety Ś w iąteczn ej”, propagującej zgodę c h aty z dw orem w imię jedności n a ro ­ dowej. Tą ak cją w ychow aw czą utorow ał drogę na wieś endencji, w y su ­ w ającej w swoim p rogram ie społecznym te sam e p o stu la ty 55. „G azeta ś w ią te c z n a ” przyczyniła się znacznie do upow szechniania czytelnictw a na wsi. B yła ona pism em , k tó re czytali szeroko chłopi, częściowo też robot­ n icy56. „G azeta Ś w iąteczna” była spośród pism przeznaczonych dla ludu, jak „Zorza” , „R ola”, n ajb ard ziej poczytna. W 1904 r. osiągnęła ona nie notow any przez inne tego ty p u w ydaw nictw a liczbę 13 000 nakładu. ' Prószyński był także współw łaścicielem „Zorzy” . W listopadzie 1886 r. na spółkę z M aksym ilianem M iłguj-M ałinow skim zakupił za 2600 rb. „Zorzę” od J. G ra jn a rta . W edług um ow y m ieli z osiągniętych zysków resó w jej b ro n ić pow inien. Czy m o żn a pow iedzieć, że d la g m in n ia k ó w w szystko jedno, ten czy ów ? Czy zaw sze człow iek od p rz y p a d k u będzie ich głow ą? D ziw i to nas, że jeszcze ty le w g m in ach je s t n ierozw agi i że b ra c ia nasi w y p o w ia d a ją ta k ie ' bezm yślne z d a n ia ” („G azeta Ś w ią te c z n a ”, n r 446, czerw iec 1885). 54 „N ie chcieliśm y się zgodzić n a zm ian ę służebności, a te ra z ża łu je m y — pisze do n as je d e n z gospodarzy spod B ełch ato w a. W ieś s k ła d a się z d ym ów dw udziestu. P o p rz e d n i dziedzice chcieli ułożyć się z n a m i o zm ian ę służebności, ale g ro m a d a się n ie zgodziła [...] A te ra z m a m y n ied o lę z n aszą służebnością, bo las n a m niszczą tak , że n ie b ęd ziem y m ieli z niego n ija k ie j korzyści” . „G azeta Ś w iątecz n a”, n r 1264, 1905. 55 H. J a b ł o ń s k i , Ze stu d ió w nad początkam i N a rodo w e j D e m o kra cji, „ P rz e ­ g ląd H isto ry czn y ”, 1955, t. X VI. 5S P ró sz y ń sk i p isał o ty m z jaw isk u w je d n y m ze sw ych listó w w 1898 r. n a ­ stęp u jąco : „Szczególnie p ocieszającym je s t fa k t, że p rz e d p ła tn ik a m i są n ie m a l w y ­ łącznie ci czytelnicy, d la k tó ry c h «G azeta Św iąteczna» jest przeznaczona, n ie zaś p ro te k to ro w ie z w yższych stan ó w . Co w ięcej, p o p ieraczam i bardzo gorliw ym i o św ia­ ty s ta ją się sam i czytelnicy «Gazety» w łościanie, ro b o tn icy fabryczni, po trosze d ro b ­ n a szlachta. N ie ty lk o u d zielają oni odczytane przez siebie n u m e ry sąsiadom , ale coraz częściej się zdarza, że ubogi człow iek, co sam zaledw o czytać um ie, oszczędza grosz i czyni ze sw y ch pieniędzy ofiarę, z a k u p u ją c d ru g i eg zem p larz «Gazety» n a zach ętę d la kogoś w ta k ie j w iosce, gdzie jeszcze ludzie n ie są do czy tan ia w d ro żen i i nie chcą sam i płacić za siebie” (BN, rk p s 5963. L is t K. P rószyńskiego do A. Szy­ m ańskiego, k. 8). ' 9 9 z w ydaw nictw a otrzym yw ać 6% dochodu od włożonych kapitałów . N ato­ m iast M aksym ilian M alinowski jako re d a k to r ponadto 50 rb. miesięcznie p e n sji57. P ierw szy n u m e r „Z orzy” podpisany przez M alinowskiego, jako re d a k to ra i wydaw cę, ukazał się w pierw szych dniach stycznia 1887 r. „Zorza” za czasów red a k to ra M alinowskiego posiadała n a stęp u jące działy: a rty k u ły religijne, życiorysy św iętych, wiadomości kościelne, obrzędy i zw yczaje religijne; powieści i opowiadania; pogadanki naukow e o niebie i ziemi, o zw ierzętach, roślinach i rad y o u trz y m a n iu zdrow ia; opow iada­ nia o narodach i ich obyczajach, opisy sław nych miejscowości, podróże i odkrycia; a rty k u ły na te m a ty społeczne, wiadomości i przepisy praw ne; przem ysł d ro b n y i dom owy; listy do „Z orzy” ; wiadomości zagraniczne; co słychać w k ra ju i zdarzenia w k ra ju ; rozmaitości. P rz y „Z orzy” ukazyw ał się co tydzień 8-stronicow y dodatek pt. „Po­ rad n ik dla H andlujących oraz dla Gospodyń i M niejszych Posiadaczy Rol­ n y c h ” . J a k widać, zaw artość „Z orzy” była obfitsza niż daw niej oraz bo­ gatsza i bardziej różnorodna niż „G azety Ś w iątecznej” . Na czoło pro b le­ m aty k i pism a w y b ijały się a rty k u ły o treści popularnonaukow ej. Ilość te ­ go rodzaju a rty k u łó w z biegiem czasu jeszcze się zw iększyła po zlikw ido­ w aniu działu religijnego. M alinow ski już od pierw szych dni redagow ania pism a jaskraw o odciął się od dawnego m oralizatorsko-dew ocyjnego tonu „Zorzy” . O parł się na now ych w spółpracow nikach, znających znakomicie opisyw any przedm iot i um iejących pisać popularnie. R ekrutow ali się oni przew ażnie z sekcji w ydaw niczej tajnego Koła O św iaty L udow ej. Do „Zo­ rz y ” pisyw ał a rty k u ły przyrodnicze i geograficzne znany p opularyzator M ieczysław Brzeziński, pow iastki i opow iadania — w y b itn a działaczka tajnego szkolnictw a na wsi, A ntonina G eld-Sm iśkow a, pisująca pod p seu ­ donim em Antoszki. M alinow ski w ciągał do w spółpracy z „Zorzą” znanych literatów . W „Z orzy” b yły drukow ane now ele i fra g m e n ty n iek tó ry ch utw orów H e n ry k a Sienkiewicza, K lem ensa Junoszy Szaniawskiego, i innych. Do działu rolniczego pisyw ał a u to r licznych książek naukow ych i popularnych z zakresu gleboznaw stw a i u p ra w y — E dm und Jankow ski. Pism o było przeznaczone dla czytelnika bardziej w yrobionego um ysło­ wo. R edakcja sta ra ła się, a b y pism o było czytyw ane w m ieście i na wsi. P o d ty tu ł pism a brzm iał „Pism o tygodniow e z obrazkam i dla mieszczan, 57 P ró szy ń sk i ta k pisał o z a w arciu u m ow y z M alin o w sk im : „W jesieni 1886 p rz y ­ chodzi z propozycją, żeby n a b y ć «Zorzę» od G ra jn a r ta . Z razu nie chciałem , ale w ziąłem do n am y słu . S to su n k i m o je z ce n z u rą b y ły b ard zo n ap rężo n e. B yłem w ciąg­ łej n iepew ności o «Gazetę», to m i podszepnęło, żeby m ieć coś n a w szelki w y p a d e k w odw odzie. Z d ecy d o w ałem się pod w a ru n k ie m , żeby m ój u d ział pozostał w ta je m ­ nicy p rzed c e n zu rą i .G ra jn a rte m , p oniew aż ten d aw n iej w u k ła d a c h ze m n ą og ro m ­ nie się dro ży ł” (BN, rk p s 5067. K. P rószyński, W y jaśn ien ia i d o w o d y ).. . . posiadaczy rolnych i w łościan” . Je d n a k treść pisma, zwłaszcza dział spo­ łeczno-ekonom iczny, o p a rty był przede w szystkim na stosunkach i w y ­ darzeniach z życia w si58. Także niem al w szystkie listy drukow ane w „Zo­ rz y ” pochodziły od chłopów. K rą g spraw , k tó re poruszało pismo, był skrom ny. „Z orza” pisała o u ro ­ czystościach kościelnych, zw alczała zabobony, alkoholizm, piętnow ała n ie ­ uczciwych urzędników gm innych i pow iatow ych, daw ała inform acje o in ­ sty tu c ja c h zw iązanych z rolnictw em i przepisach p raw n y c h 59. A utorem arty k u łó w z tej dziedziny był M. M alinowski. W początkach swej działal­ ności redaktorskiej sta ł on na stanow isku solidaryzm u klasowego, uznając za cel swej akcji w ychow aw czej w śród chłopów doprow adzenie do zgody c h aty z dw orem 60. Pod koniec la t dziew ięćdziesiątych, zapew ne n a skutek k o n tak tó w z ludow cam i galicyjskim i, na czoło swej akcji publicystycznej w ysuw ał inne problem y. Za najpilniejszą spraw ę uw ażał w zrost a k ty w ­ ności chłopów na polu działalności społeczno-ekonom icznej. Propagow ał zwłaszcza zakładanie na w si sklepów spółdzielczych, spółek rolnych, kas oszczędnościowych. „Z orza” daw ała często relacje o ru ch u gospodarczym w śród chłopów czeskich i duńskich, aby przekonyw ać swych czytelników, że tylko na tej drodze m ogą podnieść swą gospodarkę i osiągnąć większe dochody. Pism o propagow ało rów nież rozw ój przem ysłu ludowego. Zale­ cało zakładanie na w si zespołów spółdzielczych zajm ujących się tkactw em , koszykarstw em i garncarstw em . D aw ało instrukcje, jak organizować te zespoły, zamieszczało inform acje o k ursach dla chłopów p ragnących się 58 M alin o w sk i sw oje sta n o w isk o o k reślił w n a s tę p u ją c y c h słow ach: „K ażdy to p rzyzn a, że dobro ogólne w te d y dopiero za p a n u je w społeczeństw ie, kied y o św iata p rzeciśn ie się do k a ż d e j ro dziny , a gdzie usposobi ją do rozu m neg o fak ty czn eg o w y ­ ch o w a n ia d ziatek , z k tó ry c h m a ją w y ro sn ą ć n ie tfylko lud zie m o raln i, ale i po ży­ tecz ni członkow ie k ra ju . W ted y też gdy oddzielne ro d zin y b ę d ą p o jm o w a ły sw oje obow iązki w całej rod zin ie sp o łeczeństw a z a p a n u je zgoda, a dążności nasze b ęd ą sk iero w a n e n ie ty lk o do ogólnego p o je d n a n ia się, ale i do p o zy sk an ia szczęścia i do­ b ro b y tu ” . „Z orza”, n r 25 z 23 V ! 1887. 5S O w ad ze ty c h sp ra w św iad czy n a jw y m o w n ie j n a s tę p u ją c e w y d a rz e n ie opisy­ w an e p rzez „ K ra j” : „L ublin. M iejsco w a g azeta o p ow iad a b ard zo ciek a w y fa k t z p ra k ty k i gm inn ej. P e w ie n p isarz g m in n y zauw ażył, iż ty g o d n ik i lud ow e «G azeta Św iąteczna» i «Zorza» b ru ż d ż ą m u bardzo. Ucząc m ian ow icie chłopów , jak ie ich są p ra w a i obow iązki w obec in s ty tu c ji gm innych, u n iem o żliw iały n adu ży cia. G d y np. ż ą d a ł z a p ła ty za czynności urzędo w e, p rzy n o sili rnu n u m e ry gazety i po k azy w ali czarno n a białym , że m u się n ic n ie należy. C tóż p o m ysło w y p isarz począł w gaze­ ta c h ' u stęp y, k tó re m u m o gły szkodzić, zam a zy w ać a tr a m e n te m lu b fa r b ą d r u k a r ­ ską! [...] M ógł zaś to robić, bo p ism a w drod ze z poczty do a b o n en tó w przechodziły p rzez k a n c e la rię w ó jta . G dy się p re n u m e ra to rz y p y tali, co znaczą te czarn e łaty , od­ po w iadał, iż to w y k re śle n ie c e n z u ry ” („ K ra j”, n r 2 z 13 I 1896). 60 Z H R L , M. M alinow ski, W sp om nienia, s. 72—86. zająć rzem iosłem ludow ym organizow anym przez Tow arzystw o P o p ie ra ­ n ia P rz em y słu Ludowego. W iele m iejsca na łam ach „Z orzy” . red ak cja pośw ięcała różnym sp ra ­ w om oświatowym. Pism o propagow ało usilnie konieczność zdobyw ania p rzez chłopów w iedzy rolniczej. Redakcja, w y d ając cotygodniow y dodatek dla chłopów poświęcony gleboznaw stw u, u p raw ie roli, hodowli oraz m le­ czarstw u, um ożliw iała swoim czytelnikom zdobycie n a jb a rd zie j elem en­ tarn y c h wiadomości rolniczych. M alinow ski nie ograniczał swej działal­ ności ośw iatow ej do zamieszczania w „Z orzy” a rty k u łó w o potrzebach zdobyw ania wiedzy, lecz sam p rzy pom ocy T ow arzystw a Pszczelniczo-Ogrodniczego zaczął od 1891 r. organizować w W arszaw ie dziesięciodnio­ we k u rsy rolnicze dla chło p ó w -p ren u m erato ró w p ism a61. N ajb ard ziej w y ­ robieni um ysłow o kursiści, ja k Teofil K urczak, P io tr K oczara i inni, zo­ stali później w spółpraco w nikam i „Z orzy” . W 1900 r. z in icjaty w y M ali­ nowskiego p ow stała pierw sza szkoła rolnicza dla m łodzieży w iejskiej w Pszczelinie, k tó rej w ychow ankow ie byli czołowymi działaczam i ru ch u ludowego. . M alinow ski po podniesieniu poziom u literackiego „Z orzy” i w zboga­ ceniu jej treści m usiał pokonać w iele trudności staw ian y ch m u przez w spółwłaściciela pism a — Prószyńskiego. Początkow o m iędzy M alinow ­ skim a Prószyńskim panow ała zgoda62. P o k ilk u latach w y stąp iły znaczne nieporozum ienia m iędzy nim i n a tle finansow ym . Pró szy ń sk i zarzucał M a­ linow skiem u, iż źle gospodarzy funduszam i red ak cy jn y m i „Z orzy”. G dy w 1891 r. zwrócił się do Prószyńskiego z propozycją przedłużenia z 'n im spółki w ydaw niczej na dalsze lata, nie uzyskał zgody. P rószyński p o stan o ­ w ił sprzedać swój udział innej osobie. O zakupienie udziału w w y d a w n i­ ctw ie „Z orzy” zabiegała sekcja w ydaw nictw a K oła O św iaty L udow ej. Z jej ram ien ia p e rtra k ta c je z Prószyńskim prow adził M ieczysław Brzeziński. P o ­ czątkow o Prószyński nie godził się n a propozycję sekcji w ydaw niczej, po­ niew aż zam ierzał sprzedać swój udział na publicznej licytacji. Sekcja w y ­ daw nictw a jednak, po zobowiązaniu się do różnych koncesji na rzecz P r ó ­ szyńskiego, uzyskała zgodę n a zakup jego u d ziału 63. W 1898 r. po areszto ­ 61 T am że, s. 17. . 62 M alin o w sk i o sw ej p ra c y re d a k to rsk ie j w ty c h la ta c h ta k p isał: „W W a rsz a ­ w ie n ie m ia łe m żad n y m sto su n k ó w o sobistych i n a w e t n ie w id ziałem tego p o trz e ­ by. W ieś b y ła m i w szy stk im . P ró sz y ń sk i ta k ż e p ro w a d z ił życie o d d an e sw ej pracy , prz e w a ż n ie nocnej. B y w a łe m co p e w ie n czas u P ró szy ń sk ieg o . R az ty lk o je d e n z w ró ­ cił m i on u w a g ę n a p ew n e, zre sz tą d robne, b łę d y czy n ie d o ciąg n ięcia i to ty lk o 'w p ie rw sz y m w y d a n y m p rzeze m n ie n u m e rz e «Zorzy». W ogóle w szak że do sp ra w re d a k c y jn y c h «Zorzy» n ie w d a w a ł się. K ażd y z n as ro b ił sa m ” (BN, rk p s 5067, K. P ró szy ń sk i, W y ja śn ie n ia i dow ody). 63 M. B rzeziń sk i w liście do Κ.. P ró szy ń sk ieg o z 15 II 1892 w y su n ą ł n a stę p u ją c e w a ru n k i p rz y ję c ia jego u działu: „Czy w ięc n ie lep iej d la społeczeństw a, d la W as osobiście i d la naszego k o ła w y d a w n ic z e g o b y łoby, g d y b y ście p rz e d lic y ta c ją u s tą ­ p ili n a m p o lu b o w n ie sw ó j u d ział? W szak o b aw iać się k o n k u re n c ji d la «G azety» z n a sz e j s tro n y n ie m a c ie c h y b a p o w o d u : w ię c do n a b y c ia «Zorzy» k ie r u je m y się w y łą c z n ie tą m y ślą p ra c y d la d o b ra lu d u , ja k a od la t dziesięciu je s t n a m bodźcem w n a sz y c h w y d a w n ic tw a c h . P o w ta r z a m n asze w a r u n k i: 1) z a p ła c im y za W asz ud ział z a ra z g o tó w k ą rs. 1300 do 1500 m a x im u m ; 2) sp ła c im y w e k s e l M alin o w sk ieg o n a 460 rb . w ciągu n a jw y ż e j d w ó c h m iesięcy, a w o stateczn o ści n a ty c h m ia s t; 3) m o że­ m y W as zap ew n ić, że w ra z ie n a b y c ia p rzez n a s «Zorzy» w piśm ie ty m n ie p o ja w i się n ig d y n a jm n ie js z a w z m ia n k a , s k ie ro w a n a p rz e c iw k o W aszej osobie lu b «G azecie Ś w iątecz n ej» , — n a tu r a ln ie o ile b y śm y n ie b y li z a c z e p ia n i w W aszy m piśm ie. P o za ty m m o g ę W as o b jaśn ić, że sp ó łk a n a s z a z M a lin o w sk im — w y w o ła n a je d y n ie n i e ­ m o żn o ścią n a b y c ia z a ra z o b y d w u u d z ia łó w — b y ła b y ty lk o czasow a, gdyż w k o n ­ t r a k c ie z n im b ęd zie zastrzeżo n e p ra w o w y k u p ie n ia p rzez n a s jego części” (BN, rk p s 5967). 64 W 1898 r. a re s z to w a n o w P ło c k u s k a r b n ik a K o ła O św ia ty L u d o w e j Z. G rz e ­ g o rzew sk ieg o i w sz y stk ic h czło n k ó w ce n tra liz a c ji. P o d czas re w iz ji o kazało się, że p o sia d a li oni około 60 eg z e m p la rz y „Z o rzy ”, k tó r ą m ie li ro zp o w szech n ić w ś ró d chło­ p ó w okolicznych. P or. J a n Z a ł u s k a , K o ło O ś w ia ty L u d o w e j, „ P rz e g lą d W szech p o l­ sk i”, 1924, n r 3, s. 110. 65 C G IA L , f. 776, op. 4, jch. 77, P is m o g e n e r a ł- g u b e r n a to r a w a rsz a w sk ie g o z 27 V 1899, k. 130. w aniu n iek tó ry ch przyw ódców K oła O św iaty L udow ej, wyszło n a jaw , że „Z orza” jest p o p iera n a i k o lp o rto w a n a w śró d chłopów p rzez jego członków 64. W związku z ty m g e n e ra ł-g u b e rn a to r w arszaw sk i w y stą p ił w m a ju 1899 r. do Głów nego Z a rzą d u P r a s y z w nioskiem zam knięcia w y d a w n ic tw a 65. G Z P w sierpniu tego ro k u zawiesił w y d a w an ie pism a n a osiem m iesięcy. P o te j p rze rw ie „Z orza” zaczęła ukazyw ać się od m a rc a 1900 r. J a k o w ydaw ca i r e d a k to r podpisyw ał ją Em ił W aydel, a n a stę p n ie W róblew ski . R zeczyw istym red a k to re m „Z orzy” b y ł n a d a l M. M alinowski, aż do czasu jej zam knięcia prze z w ładze carskie w końcu 1905 r. .


This is a preview of a remote PDF: http://czashum.hist.pl/media//files/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1966-t5-n1/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1966-t5-n1-s84-102/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1966-t5-n1-s84-102.pdf

Zenon Kmiecik. Z dziejów pism dla ludu w latach 1866-1905. ("Zorza" i "Gazeta Świąteczna"), Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego, 1966, 84-102,