"Ognisko" (1889-1890) na tle losów Czytelni Akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego, Dec 1962

Jerzy Myśliński

A PDF file should load here. If you do not see its contents the file may be temporarily unavailable at the journal website or you do not have a PDF plug-in installed and enabled in your browser.

Alternatively, you can download the file locally and open with any standalone PDF reader:

http://czashum.hist.pl/media//files/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1962-t1/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1962-t1-s184-203/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1962-t1-s184-203.pdf

"Ognisko" (1889-1890) na tle losów Czytelni Akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego

"Ognisko" (1889-1890) na tle losów Czytelni Akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego - JERZY MYŚLIWSKI „O G N ISK O “ (1889— 1890) NA TLE LO SÓW CZY TELN I A K A D E M IC K IE J U N IW ER SY TETU JA G IE L L O Ń SK IE G O * Życie k u ltu ra ln e , um ysłow e, a w szczególności polityczne s tu d e n tó w U n iw e rsy te tu Jagiellońskiego w d ru g iej połowie ubiegłego stu le c ia sk u ­ piało się p rz e d e w szy stk im w C zytelni A kadem ickiej. C zytelnia istn iała * Szkic niniej-szy, mający na celu przedstawienie charakterystyki interesują­ cego czasopisma studenckiego na tle dziejów krakowskiej Czytelni Akademickiej, został opracowany na podstawie źródeł archiwalnych z Archiwum U niw ersytetu Ja­ giellońskiego (Czytelnia Akadem icka 1866—1923, 116g 1, oraz Akta Senatu U. J. Akta dyscyplinarne· 1870—1890, 163 b I'll. Stosow any dalej skrót: AUJ), Archiwum Państw ow e Miasta Krakowa i Woj. K rakow skiego (Rozruchy akademickie w Krakowie 1888—1900, Starostwo Grodzkie Krakowskie 605. Stosowany dalej skrót: APKr, St. Gr. Kr.) oraz Archiwum Zakładu Historii Partii („Archiwum M o­ raczewskiego“. Jędrzej M o r а· с z e - ws к i, Wspomnienia. Ludzie, czasy i zdarzenia. Część pierwsza. Młodość i praca inżynierska 1870—1907. Tom. 1. Lata nauki. M a­ szynopis. 71/III—1. Stosowany skrót: AZHP). Poza tym w ykorzystano materiał zawarty w prasie ówczesnej („Ognisko“, 1889—1890, „Przyszłość“, 1883—1884, „Prze­ gląd Akadem icki“, 1890, „Czas“, 1889— 1891, „Nowa Reform a“, 1889), a także we wspom nieniach Ignacego D a s z y ń s k i e g o , Stanisław a E s t r e i c h e r a , Filipa E i s e n b a c h a , Józefa G r a b c a (w zbiorowym tomie Pamięci Wilhelma Feldmana, Kraków 1922). Spośród opracowań, które m arginesowo traktują o dzie­ jach „Ogniska“ i Czytelni Akadem ickiej, w ym ienić należy pracę Damazego M i ś k i pt. Historia założenia i rozw oju T ow a rz ystw a W zajem n ej P om ocy uczniów Uni­ w e rsy tetu Jagiellońskiego w 25 rocznicę jubileuszową..., Kraków 1891, krótki arty­ kuł Ludwika E a t h a o procesie „Ogniska“, napisany w r. 1938 w oparciu o archiwalia lw ow skie a opublikowany w „Wiadomościach Literackich“, 1938, nr 43, s. 2. O „Ognisku“ wspom ina także m arginesowo K. D u n i n - W ą s o w i c z w pracy pt. Czasopiśmiennictwo ludowe w Galicji, Wrocław 1952, w rozdziale zatytułow a­ nym „Praisa sympatyzująca z ruchem socjalistycznym i ludowym “, s. 262—263, oraz K. M ł y n a r s k i w Zarysie historii p ra sy polskiej, cz. II, z. 1, Warszawa 1959, e. 193—194. Autor rozdziału powtarza w szystkie fakty za K. B unin-W ąsow iczem, używ ając jednak stale mylnej nazw y „Ogniwo“ zam iast „Ognisko“. „OGiNISKO“ (1889—1890) od 1859 r. nielegalnie l, zaś od 1867 r. działała legalnie 2 na podstaw ie zatw ierdzonego przez N am iestnictw o s ta tu tu . W różnych o kresach sto­ pień nasilenia dyskusji i działań o c h arak terze politycznym w C zytelni w zrastał lub zanikał, ja k np. w r. 1884, kied y to na sk u te k rad y k alizm u ówczesnego W ydziału C zytelni S e n a t spow odow ał zasadniczą zm ianę s ta tu tu organizacji 3. A tm osfera b u n tu przeciw uciążliw ej k u ra te li zapanow ała zwłaszcza w r. 1888, kied y to narodził się p ro je k t w y daw ania m iesięcznika „O gni­ sko“. P ro je k t pow stał w gronie m łodzieży stojącej dotąd poza Czytelnią, m ającą dosyć różnorodne p rzekonania polityczne, od socjalistycznych po rad y kalno-dem okratyczne. B yła to „Ikarow a em igracja poza granice przekonań ówczesnej m łodzieży“ — pisze p a m ię tn ik a rz ·— a „cyganeria stu d en ck a m iała w n ic h klasycznych przedstaw icieli“ . Młodzież ta o rie n ­ tow ała się doskonale w bieżącym życiu politycznym , z zapałem studiow a­ ła i rozpow szechniała e m igracyjne d ru k i socjalistyczne, z narażeniem wolności i życia k o lportow ała je do K rólestw a. W śród tego grona w y b ijali się zwłaszcza Franciszek H e n ry k Nowic­ ki i G abriel Górski, k tó rz y z początkiem 1888 r. rzucili m yśl założenia pism a. Przez cały ro k zbierano pieniądze w śród m łodzieży. Dzięki e n e r­ gii G abriela G órskiego osiągnięto sum ę 200 złr. G órski usiłow ał także pozyskać m łodzież w arszaw ską do w spółpracy, jeździł w ty m celu spe­ cjaln ie do W arszaw y, jednakże nie uzyskał w yraźnego poparcia, obie­ cano jedynie w spółpracę w w ypadku, gdy pismo spełni pokładane w nim nadzieje, co może nastąpić po pierw szym okresie w ydaw ania. G dy m in ą ł pierw szy etap dy sk u sji nad p ro g ram em przyszłego pism a, część m łodzieży odsunęła się o d w szelkich przedsięw zięć, przerażona śm iałym p ro g ram em w ydaw ców . Ci, k tó rz y pozostali, zdaw ali sobie do­ k ładnie sp ra w ę z tego, że w p ro w in cjo n a ln y m m ieście, jak im w ted y był K raków , treść pism a spraw i w ielkie w rażenie nie tylko w śród m łodzieży studiującej, lecz także w śró d całego społeczeństw a 4. F akty czn y m i założycielam i pism a byli: F ranciszek Nowicki, L udw ik Janikow ski, W ojciech Szukiew icz, A r tu r Górski, G abriel G órski i inni 5. G ru p a ta była pow iązana z częścią ra d y k a ln e j m łodzieży lw ow skiej. 1 D. M i ś к o, op. cit., s. 2 i nast. 2 Ustawa Czytelni Akademickiej w K rakowie (druk), AUJ, Czytelnia Akade­ micka 1886—1923, 116gl (brak num eracji kart). 3 Prez. Nam iestnictwa do Dyr. Policji w Krakowie, z dn. 6 X 1884 r., AUJ 116gl. 4 Dr N o w i c k i , Pamiętniki, „Zjednoczenie. Organ młodzieży socjalistycznej“, nr 2—3, 1905, s. 119—126; nr 3, 1906, s. 23—28; nr 4—5, 1906, s. 15—18. 5 Pamięci Wilhelma Feldmana, s. 16. Do grupy studentów mających redago­ wać pismo przyłączył się także W. Feldman. P raw dopodobnie pracow ała ona w porozum ieniu z kółkiem Zachęty N a u ­ kowej, istniejącym przy Politechnice Lwowskiej. Kółko to w ow ym cza­ sie żywo interesow ało się dziełam i filozoficznymi M arksa, Engelsa i K a u tsk y ’ego 6. Pism o n ie m iało być organem Czytelni, p ro g ram jego bowiem n ie odpow iadał w szystkim członkom. Inicjatorzy jednakże o trz y ­ m ali poparcie W ydziału Czytelni, lecz zastrzegli sobie w olną rękę. Nie sądzili oni, że pism o poprze cała m łodzież akadem icka K rakow a, p o sta­ wili sobie jed n ak za cel skupienie wokół red ak cji m ożliwie szerokiego grona postępowo m yślących studentów , by w ten sposób w pływ ać na znaczną liczbę niezaangażow anych politycznie. W m arcu 1889 r. ukazał się p ro sp ek t „O gniska“, o rg an u uczącej się młodzieży. Jako red ak to r, w ydaw ca i nakładca podpisany został w p ro ­ spekcie K azim ierz T etm ajer. R edakcja zapowiadała, że pragnie, b y pi­ smo stało się „ogniskiem m y śli“ całej studiującej m łodzieży polskiej, i to zarówno na ziemiach polskich, jak i poza granicam i k raju . Z ap ra­ szała także do w spółpracy kolegów w szystkich przekonań. Oddzielne za­ proszenia w ystosowano m.in. do Bolesława Limanowskiego, Z ygm unta Miłkowskiego, Bolesława W ysłoucha i Iw ana F ran k i 7. Dalej pro sp ek t zapowiadał, jakie m ate ria ły będą się ukazyw ać w m ie­ sięczniku, a więc: a rty k u ły program ow e, a rty k u ły „młodzież polską i inną słow iańską obchodzące“, p rzy stęp n e rozpraw y naukow e, u tw o ry literackie, spraw ozdania z działalności organizacji akadem ickich, k o re­ spondencje z różnych ośrodków akadem ickich, zapiski kronikarskie, no­ tatk i i wskazówki bibliograficzne oraz ogłoszenia. Je st rzeczą ch arak tery sty czn ą, że p ro sp ek t „O gniska“ ukazał się w krótce po zjeździe Zjednoczenia T ow arzystw M łodzieży Polskiej, k tó ry powziął szereg program ow ych uchw ał o ch arakterze postępo­ w ym 8. F ak t ten zaw ażył później w sposób widoczny na treści a k tu oskarżenia, sporządzonego przeciw red ak to ro m „O gniska“. Nie w ydaje się, by pow iązania „O gniska“ ze Zjednoczeniem T ow arzystw b y ły n a tu ry ściśle organizacyjnej. Do w yciągnięcia takiego w niosku nie upo­ w ażnia przede w szystkim le k tu ra pisma, a zwłaszcza a rty k u łó w p ro g ra ­ mowych, k tó ry ch zasady szły znacznie dalej niż uchw ały zjazdu. Ciekawa natom iast jest zbieżność w czasie m iędzy ukazaniem się prosp ek tu „O gniska“ a wiecem młodzieży akadem ickiej lw ow skich w yż­ szych zakładów n aukow ych z 9 i 10 m arca 1889 r .9 O sam ym przebie­ gu wiecu donosiło obszernie „Ognisko“, a w trakcie trw an ia wiecu kol­ portow ano prospekt m iesięcznika. 6 AZHP, „Archiwum Moraczewskiego“, 71/111—1, k. 20 i 27. 7 Pamięci Wilhelma Feldmana, s. 77. 8 L. R a t h , op. cit., s. 2. 9 Tamże. „OGNISKO" (1889— 1890) G dy d w a n u m e ry „O g n isk a“ d o tarły już do m łodzieży, w C zytelni za­ szły pew ne zm iany. Na w niesiony p rzed pięciu la ty r e k u r s w spraw ie rozw iązania s ta re j C zytelni A kadem ickiej z r. 1884, przyszła odpowiedź m in istra sp ra w w ew n ętrzn y c h z 9 V 1889 ro k u 10, w k tó re j stw ierd za się, że rozw iązanie organizacji było bezpraw ne, poniew aż se n at nie może zrzec się opieki n a d stow arzyszeniem akadem ickim w m yśl tym czaso­ w ych przepisów d y scy p lin arn y ch dla u n iw e rsy te tó w z r. 1849. Wobec powyższego· w alne zebranie członków C zytelni postanowiło· z dniem 1 lip ­ ca 1889 r. rozw iązać s ta r ą C zytelnię A kadem icką. Rów nocześnie ro sły w p ły w y g ru p y skupionej wokół „O gniska“. A by im przeciw działać, policja usiłow ała dopatrzyć się w p racach red a k c ji działalności n ielegalnej. 28 VI, a później 1 VII, przeprow adzono rew izję w lokalu „O g n isk a“ i w m ieszkaniach członków red ak cji и . W praw dzie policja nie znalazła kom p ro m itu jąceg o m ateriału , jed n a k ż e już wcze­ śniej w p ad ła n a tro p k o n tak tó w re d a k c ji z socjalistam i polskim i w W iedniu. Znaleziono m ianow icie k o resp o n d en cję Daszyńskiego· i F e ld ­ m an a u J a n a Z ap alach ty i W ładysław a A rciszew skiego, dotyczącą pro­ g ram u „O gniska“ 12. W ładze u n iw ersy teck ie także usiłow ały przeciw działać w p ły w o m g ru ­ p y „O gniska“ n a młodzież. W sw ej m ow ie in a u g u ru ją c e j ro k akadem ic­ ki 1889/1890 re k to r K orczyński k ategorycznie stw ierdził, że nie pozwoli, „by m iędzy m łodzieżą ak ad em ick ą p anow ały in n e p rą d y “ , i że przeciw ­ ko w szelkim m anifestacjom , k tó re by m iały n a celu „dążności fałszyw e i dla n aro d u szkodliw e“, stanow czo w y s tą p i13. G roźba w idocznie nie odniosła sk u tk u , skoro kilkanaście dni później (25 X) fak ty c zn y re d a k ­ to r „O gniska“, Fran ciszek Nowicki, został w y b ra n y p rezesem C zytelni A kadem ickiej, zaś jego w spółpracow nicy weszli w sk ła d W y d z ia łu 14. N ależy zaznaczyć, że był to okres, k ied y k rę p u ją c y s ta tu t C zytelni p rze ­ stał obow iązyw ać, a k tu a ln y zaś był s ta tu t sp rzed 1884 r. W ażnym m om entem , k tó ry zaostrzył czujność władz, był odczyt E r­ nesta B re ite ra w C zytelni w dniu 11 X 1889 r.; m ów ca stw ierdził, że A u stria i N iem cy dążą do w ynarodow ienia Polaków , że wobec tego po­ lity cy polscy pow inni się orientow ać na Rosję, gdzie szybciej dojdzie do 10 Spóźniona sprawiedliwość, „Ognisko“, 1889, nr 2, s. 11. 11 L. R a t h , op. cit. 12 Tamże. 13 „Czas“, 1889, z dn. 9 X, s. 3. 14 S. E s t r e i c h e r , Lata szkolne Stanisława Wyspiańskiego. Stanistaw W y ­ spiański na Uniwersytecie Jagiellońskim, Kraków 1933 (odbitka z „Przeglądu Współ­ czesnego“, 1933), s. 34. JEBZY MYŚL-IŃSKI w ybuchu r e w o lu c ji15. S tan isław E stre ich e r w spom ina, że „w iarę w tę bliskość p rze w ro tu w Rosji podzielali i in n i r a d y k a li“ 16. O statn im w ydarzeniem roku, k tó re zapoczątkow ało ro zru c h y sty cz­ niowe, b y ł w ieczór w ig ilijn y zorganizow any w C zytelni 25 X II 1889 r .17 Podczas tego w ieczoru przem ów ienie w ygłosił L u d w ik K ulczycki. Oświadczył o n w yraźnie, że odżegnuje się od tra d y c ji wieczoru w igilij­ nego, że chodzi tylko o pielęgnow anie idei b ra te rs tw a i koleżeństw a. U czestnicy w ieczoru dyskutow ali na tem at kw estii ludow ej, spełnili to ast na cześć W ysłoucha, do którego w ystosow ali depeszę. Po ty ch w y d arzen iach 10 stycznia 1890 r. rozpoczęło się śledztwo przeciw członkom W ydziału C zytelni A kadem ickiej p rze d kom isją se­ nacką, k tó ra przesłuchiw ała oddzielnie każdego wezw anego 18. R ezu lta­ tem śledztw a było relegow anie na c ztery sem estry Franciszka N ow ickie­ go, L udw ika Janikow skiego i G abriela G órskiego 19. W śród w ysuw anych zarzutów do głów nych należał ten, że zam ieszczali w „O gnisku“ a rty k u ­ ły „popierające jask raw o w alkę klas społecznych z zam iarem szerzenia tego k ie ru n k u pom iędzy m łodzieżą U n iw e rsy te tu “. Jeszcze w przeddzień rełegacji, tj. 24 I, C zytelnia zorganizow ała w ie­ czór dla uczczenia pow stania listopadow ego i styczniowego. A genci po­ licji, k tó rz y „p a tro n o w a li“ im prezie, donieśli, że Jan ik o w sk i i Szukiewicz wygłosili m ow y p iętn u jące rolę szlachty w pow staniach 20. N atychm iast po rełegacji, bo już 26 I, W ydział C zytelni w y raził w spół­ czucie relegow anym , postanow ił ustąpić, czując się do tk n ięty m tą re le gacją, oraz uchw alił w niosek m ianow ania Franciszka Nowickiego człon­ kiem honorow ym 21. W ty m sam y m dniu B re ite r zwołał wiec m łodzieży w hotelu K leina, b y zaprotestow ać przeciw rełegacji 22. Policja z pom o­ cą w ojska wiec rozpędziła, a uczestników aresztow ała. N astępnego dnia g ru p y stu d en tó w m an ifesto w ały p rze d m ieszkaniem rek to ra, a 28 I w k li­ nice p rzy ul. K o p e rn ik a m łodzież d e m o n stra c y jn ie rozbiła biu st re k to ra K orczyńskiego 23. Tegoż d n ia po p ołudniu w y buchły zamieszki po w y k ła ­ dzie prof. R ostafińskiego, k tó ry usiłow ał z k a te d ry agitow ać przeciw r a ­ d y k aln y m w ładzom C zytelni 24. 30 stycznia odbył się k o lejn y w iec m ło­ 15 Odpis reskryptu Nam iestnictwa z dnia 15 II 1890, AUJ, 116g 1. 16 S. E s t r e i c h e r , op. cit., s. 35. 17 Por. „Ognisko“, 1889, nr 4 i 5, s. 20. 18 AUJ, 163b III, k. 338 i nast. 19 AUJ, 163b III, k. 384. 20 Odpis reskryptu Prez. Nam iestnictwa z dn. 15 II 1890, AUJ 116g 1. 21 Uchwały Wydziału Czytelni Akad. z 26 I 1890, AUJ 116gl. 22 Mówcy na w iecu zwołanym 261 1890 w Hotelu Kleina..., AUJ 116g 1. 23 „Czas“, 1890, z 2 9 1, s. 2—3. 24 Tamże; por. także „Ognisko“, 1889, nr 4 i 5, s. 17. „OGNISKO" (1889—1890) d z ie ż y 25, już w gm achu uniw ersyteckim , k tó ry zgrom adził ponad 600 studentów . W iększością głosów zebrani uchw alili rezolucję, w k tó re j żą­ dali ustąpienia re k to ra. U chw ałę podpisało w łasnoręcznie szereg uczest­ ników w iecu 26. Rów nocześnie organizow ała się m łodzież konserw aty w n a, ab y p rz e ­ ciw staw ić się posunięciom C zytelni. W yłonił się m ianow icie n ie znany dotąd klu b Łączność, k tó ry pro testo w ał na łam ach „C zasu“ przeciw uchw ałom w iecu z 30 stycznia. 7 lutego odbyły się now e w y bory w C zytelni A kadem ickiej. P re ze ­ sem w ybrano E. B re ite ra 27, zaś członkow ie now o w ybranego W ydziału byli w większości zw olennikam i g ru p y „O gniska“. Lecz oto już 15 lutego N am iestnictw o zam knęło Czytelnię, szeroko uzasadniając pow ody tego posunięcia 28. Młodzież odw oływ ała się od tego postanow ienia, próbo­ w ano zm ienić tylko nazw ę organizacji i kon ty n u o w ać rozpoczęte prace, w ładze jed n a k do tego nie dopuściły. K orzystając z zaistniałej s y tu a c ji gru p a m łodzieży k o n se rw aty w n e j skupiona w okół „P rzeg ląd u A kadem ickiego“ już 18 lutego w ystąpiła z prośbą o zatw ierdzenie s ta tu tu now ej C z y te ln i29. R ek to r prośbę po­ p a rł i telegraficznie ponaglał N am iestnictw o, b y s ta tu t m ożliw ie szybko zatw ierdziło 30. S ta tu t został zatw ierdzony już 14 m arca, a 3 .m aja od­ było się uroczyste o tw arcie C zytelni A kadem ickiej z udziałem rek to ra i p ro fe su ry 31. Nowa Czytelnia, poza nazwą, n ie m ia ła nic w spólnego ze sw oją poprzedniczką. Tym czasem policja n ad al tro p iła gru p ę „O gniska“, bo oto 6 m arca przeprow adziła now ą rew izję w lokalu red a k c ji i w m ieszkaniu W. Feld­ m an a 32, u którego zakw estionow ano szereg listów i b ro szu r socjalistycz­ ny ch pochodzących z zagranicy. 15 kw ietn ia S enat zaw iadom iony został przez sędziego śledczego, że wszczęto już dochodzenie przygotow aw cze przeciw osiem n astu stu d en to m o popełnioną zbrodnię z § 85 lit. a i w y­ 2S AUJ, 163b III, k. 434 i nast. 28 Delegaci na wiec w dniu 30 1 1890 w sali Kopernika podpisani na obniesieniu o uchwałach wiecu. AUJ 116g 1. 27 Wydział Czytelni Akad. wybrany 7 II 1890, AUJ 116g 1. Ernest Breiter zwią­ zany był w tym czasie z B. Wysłouchem. W maju 1890 r. w szedł on w skład za­ rządu Towarzystwa Przyjaciół Oświaty we Lwowie 1, którego prezesem był Wy­ słouch. Por. K. D u n i n - W ą s o w i с z, op. cit., s. 103. 28 Odpis reskryptu Nam iestnictwa z 15 II 1890, AUJ 116g 1. 29 Grono uczniów UJ do Namiestnictwa, z 18II 1890, AUJ 116g 1. 30 Odpis reskryptu Nam iestnictwa z15 III 1890, AUJ 116g 1. 31 „Czas“, 1890, z 4 V. 32 APKr, Starostwo Grodzkie Krakowskie 605, Spis przedmiotów znalezionych w czasie rewizji 6 III 1890 u Feldmana (brak numeracji kart). JERZY M YSLIŃSKI stąp ien ia z § 302 33 o raz śledztw o w stęp n e przeciw ośm iu studentom , w ty m także przeciw releg o w an y m , z § 285, 6, 7 34. „L o jaln i“ o b y w atele dopom agali w ładzom w likw idow aniu sta re j C zytelni, czego dowodem może b y ć m .in. doniesienie, napisane na d y sk re tn y m bileciku w izytow ym przez Jerzego hr. M ycielskiego, w k tó ry m donosił p ro k u rato ro w i, że członkow ie rozw iązanej C zytelni A kadem ickiej zb ierają się n ielegalnie w stra ż y p o żarn ej i pod pozorem ćwiczeń strażack ich k o n ty n u u ją swoją działalność. Do b ile tu dołączona była odpow iednia lista s tu d e n tó w 35. A by przeciw działać zw olennikom byłej C zytelni i „O g n isk a“, re k to r w ydał specjalne zarządzenie o wiecach 36, w k tó ry m zabronił ich zw oły­ w ania. Je d n ak ż e zw olennicy „O g n isk a“ nie zostali całkow icie rozbici, skoro, jak d o w iad u jem y się z pism a D y rek cji Policji do S en atu , w dniu 6 listopada w re s ta u ra c ji b raci Jo h n ó w zebrało się 300 stu d e n tó w z roz­ w iązanej C zy teln i A kadem ickiej, by zaprotestow ać przeciw tem u, że n o ­ wa C zytelnia u z u rp u je sobie praw o rep rezen to w an ia całej m łodzieży. P olicja rozw iązała zgrom adzenie, ale zebrani przenieśli się do szynku U ngara, gdzie w ygłaszali przem ów ienia skierow ane przeciw „kolegom k o n se rw aty sto m “ z now ej C zytelni A kadem ickiej. Było to o statn ie w y ­ stąpienie m łodzieży un iw ersy teck iej w obronie sta re j C z y te ln i37. Ogółem w y d an o 7 n u m eró w m iesięcznika „O gnisko“. N u m e r 1, z k w ie t­ nia 1889 r., liczący 28 s tro n fo rm a tu 4°, został przez P ro k u ra to rię sk o n ­ fiskow any. P o tej k onfiskacie K azim ierz T e tm a je r w ycofał się z re d a k ­ cji, o czym zaw iadom iono czytelników w n astę p n y m n u m erze. K o lejn y n u m e r (num eracja pow tórzona, a więc też n r 1) za m aj u k azał się w te j sam ej objętości i form acie, p rzy czym jako re d a k to r i w ydaw ca fig u ­ row ał W ilhelm Szm idt. N u m e r 2 (kolejny 3) u kazał się w czerw cu z ty m sam ym nazw iskiem red a k to ra , lecz w zm niejszonej objętości 24 stron, a to z tego w zględu, że cen zu ra zakw estionow ała a rty k u ł w s tę p n y i k o ­ resp o n d en cję Iw an a F ra n k i z procesu W ysłoucha we Lwowie, wobec czego a rty k u ły te opuszczono i odbito now y nakład. Trzeci n u m e r u k a ­ zał się dopiero w p aź d zie rn ik u (20 stro n ). Jako r e d a k to r i w ydaw ca podpisał go F e rd y n a n d Benmoni. N u m er te n został ta k ż e skonfiskow a­ ny. W praw dzie red a k c ja zam ierzała w y d aw ać pismo rów nież w m iesią­ cach w ak acy jn y ch , jednakże, jak w yjaśniono czytelnikom , nie mogła, t e ­ go uczynić z przyczyn od siebie niezależnych. P rzypuszczać należy, że w g rę w chodziły k o m binacje cenzury, k tó ra dążyła do tego, by „O gni­ sko“ tra k to w a ć jako broszurę, a n ie jako pism o 38. P o d w ó jn y n u m er 4 i 5 za listopad i grudzień, liczący 28 stro n , podpisał G ab riel Górski. W p ierw o tn ej w ersji n u m e r te n b y ł tak że skonfiskow any, p rz y czym usunięto- a rty k u ł w stę p n y pt. P olem ika p ióra E. B re ite ra i k o resp o n d en ­ cję ze Lwowa. N iestety nie udało m i się odnaleźć tego n u m e ru sprzed konfiskaty. Z końcem 1889 r. P ro k u ra to ria zaw iadom iła redakcję, że będzie t r a k ­ tow ać pism o jako b ro szu rę i w zw iązku z ty m k ażd y n u m e r m usi liczyć p rzy n ajm n iej pięć a rk u sz y d ru k arsk ich . R edakcja p oradziła sobie w ten sposób, że zm niejszyła fo rm a t pism a (8°) i w styczniu 1890 r. w ydała 76-etironicowy zeszyt I rocznika drugiego. Był to o s ta tn i n u m e r „O gni­ sk a “. W praw dzie red a k c ja zam ierzała w ydaw ać pismo nadal, zwłasz­ cza s ta ra n n ie przygotow yw ano n u m e r na uroczystości m ickiew iczow ­ skie, ale D y rek cja Policji w K rak o w ie zaw iadom iła S e n a t o ty m przedsięw zięciu i poprosiła o podjęcie kro k ó w zapobiegaw czych 39. * Zanim p rzejd ziem y do analizy treści „O g n isk a“, zwłaszcza zaś p ro ­ g ram u ideowego red ak cji, slo w k ilk a poświęcić n ależy jego szacie g ra ­ ficznej. W szystkie n u m e ry pism a z 1889. ro k u m a ją podobną, zw artą szatę graficzną. W inieta nie odbiegała od sch em atu stosow anych w ów ­ czas układów . D ru k w k o lu m n ie b y ł dw uszpaltow y, p rz y czym sto so ­ w ano szereg ro d zajó w d ru k u , od g arm o n tu n a in te rlin ii w a rty k u ła c h w stęp n y ch po n o n p arel w k ronice i ogłoszeniach. U kład w ew n ątrz szpalt w ydaje się być bardzo p rzem y ślan y i sta ra n n ie dobrany. Zwłaszcza d ru k ty tu lik ó w i p o d ty tu lik ó w był estety czn ie zh arm onizow any z całością k olum ny, a linie p ro ste i faliste d y sk re tn ie o d d zielają od siebie a rty k u ły i działy, pozw alając na m ak sy m aln e w y k o rzy stan ie m iejsca. Nie używ a się często nużącej w tekście k u rsy w y , k tó ra zaznacza jed y n ie konieczne e le m en ty (nazw iska lu b s k ró ty nazw isk autorów , daty). Za to wszelkie k o m u n ik a ty o poczynaniach cen zu ry wobec pism a rz u c a ją się w oczy k rzy k liw ą p ó łg ru b ą k u rsy w ą lu b nieco ro zspacjow aną p ó łg ru b ą a n ty k ­ 38 Odpowiednie przepisy prasowe głosiły, że pismo ukazujące się mniej niż 12 razy w roku traktuje się jako broszurę, która musi mieć przynajmniej 5 ark. druku i jako taka musi być dostarczona do wglądu prokuratorii przez drukarza na 24 godziny przed odesłaniem nakładu redakcji. 39 Dyr. Policji w Krakowie do Senatu, z 26 VI 1890, AUJ 116g 1. JEBZY M YSLIŃSKI wą. Szatę graficzną pism a n ależy ocenić pozytyw nie, w czym zapew ne n iem ała zasługa d ru k a rn i W. K orneckiego w K rakow ie. Jeżeli chodzi o s ty l i język a rty k u łó w , m łodzieńczych utw orów lite­ rack ich i recenzji, to był on, poza nielicznym i w y ją tk a m i 40, popraw ny. Zwłaszcza polem iki polityczne czyta się i dziś jeszcze z zaintereso­ waniem . Zgodnie z zapowiedzią za w a rtą w prospekcie, w „O gnisku“ w yróżnić m ożna szereg sta ły c h działów w n a stę p u ją c e j kolejności: a r t y k u ł y p r o g r a m o w e , zajm ujące dwie lub trz y kolum ny, d z i a ł n a u k o ­ w y , zw ykle bardzo obszerny; dział zaty tu ło w an y S p r a w y m ł o ­ d z i e ż y , będący w zasadzie k om entarzem red a k c y jn y m do a k tu a l­ nych w ydarzeń w świecie akadem ickim . Z kolei d z i a ł l i t e r a c k i przynosił zaangażow ane społecznie u tw o ry poetyckie i prozę. Dział za­ ty tu ło w a n y W „ O g n i s k u “ tra k to w a ł przede w szystkim o zagadnie­ niach zw iązanych z pism em (stosunek m łodzieży do „O gniska“, polem ika z galicyjską prasą, n apastliw ie odnoszącą się do· pism a, itp.). W reszcie K r y t y k i i s p r a w o z d a n i a — to dział recen zji p rac nap isan y ch przez stu d e n tó w bądź szczególnie m łodzież in teresu jący ch . D alej n a s tę ­ pow ał obszerny d z i a ł k o r e s p o n d e n c j i , do którego re p re z e n ­ tan ci w szystkich polskich i częściowo czeskich skupisk akadem ickich nadsyłali inform acje. O statnia kolum na poświęcona była relacjom i spraw ozdaniom z prac poszczególnych organizacji studenckich, głównie z Galicji, kronice oraz k ró tk im odpowiedziom redakcji. Kolej teraz na om ów ienie treści poszczególnych działów, k tó re po­ niżej sch ara k te ry zu je m y , pozostaw iając m iejsce n a osobne p o tra k to w a ­ nie zagadnień program ow ych. P ro b le m a ty k a n aukow opopularna na łam ach „O gniska“ k o n c e n tro ­ w ała się w okół zagadnień św iatopoglądow ych w szerokim tego słowa znaczeniu. Częściowo b y ły to a rty k u ły oryginalne, pisane specjalnie dla „O gniska“, częściowo zaś streszczenia lub opracow ania dokonane przez członków red ak cji na podstaw ie w y b ra n y c h prac. Tę o s ta tn ią grupę rep rezen to w ały ta k ie a rty k u ły , jak Teoria ew olucji i paleontologia 41 — te m a t op raco w an y na podstaw ie książki N eum ara Celowość w p r z y r o ­ dzie 42 — rzecz skreślona n a podstaw ie rozpraw y A dam a M ahrburga, w ydanej w łaśnie świeżo przez A kadem ię U m iejętności. Do tej g ru p y m ożna zaliczyć tak ż e a rty k u ł P a w ła M antegazzy pt. Praw a postępu ludzkiego 43, k tó ry z włoskiego dla „O gniska“ przełożył M. Kłos. Spo­ 40 przykładem słabego artykułu może być opis wycieczki studenckiej do Ojco­ wa, ujęty bardzo prymitywnie. Por. „Ognisko“, 1889, nr 2, s. 5 i nast. 41 „Ognisko“, 1889, nr 1 (z kwietnia), s. 8 i nast.; nr 2, s. 3. 42 Tamże, nr 3, s. 7 i nast.; nr 4 i 5, s. 6 i nast. 48 Tamże, nr 3, s. 9 i nast.; nr 4 i 5, s. 12 i nast. .OGNISKO'‘ (1889—1890) śród tego g a tu n k u a rty k u łó w n ajb a rd zie j w artościow e i sta ra n n ie o p ra ­ cowane w ydaje się streszczenie p rac y głośnego filozofa p o zytyw isty — Adam a M ahrburga, p rzy czym a u to r streszczenia p rz y ją ł ciekaw ą k o n ­ cepcję, re fe ro w a ł bow iem kolejno zagadnienia, przeciw staw iając w po­ szczególnych p u n k ta c h determ inizm teologii i pod k reślając przy ty m w yraźnie nienaukow ość poglądu teologicznego. Do d rugiej g ru p y a rty k u łó w p o p u larn o n a u k o w y c h zaliczyć w ypada opracow ania ty p u instruktażow ego. O kreślenie to pojm ow ać należy w ty m sensie, że chodziło o danie czytelnikow i rze teln y c h w skazów ek m etodycznych dla sam okształcenia >w zakresie filozofii. P o d ty m w zglę­ dem C harakterystyczny był a rty k u ł M a h rb u rg a pt. Sam okształcenie się filo z o fii44, n a p isa n y w form ie listu do g ru p y stu dentów . A u to r dał szczegółowe wskazów ki m etodyczne i bibliograficzne, k tóre m ogły być pom ocne w opanow aniu podstaw w spółczesnych k ieru n k ó w filozoficz­ nych. P raw d o p o d o b n ie L udw ik K rzyw icki opracow ał dłuższy a rty k u ł pt. Sam okształcenie społecznoznaw cze 45, z którego jed y n ie część p ierw ­ sza została o p u blikow ana w o sta tn im num erze „O gniska“ . A u to r po­ dzielił p ro b le m aty k ę n a szereg działów, k a ż d e zagadnienie p o dając w fo r­ m ie tez, uzupełniionych n a stę p n ie szczegółowo dobraną lite ra tu rą . W śród pozycji za w a rty c h w spisie le k tu r y zw racają uw agę p o d staw o w e dzieła M arksa, Engelsa, K a u ts k y ’ego i K rzyw ickiego. Nieco in n y c h a ra k te r m iał p o p u larn y a rty k u ł Ignacego Daszyńskiego: E w olucja stanu c zw a r te g o 46, k tó ry stanow i zarys historii socjalizm u, poczynając od socjalistów u to p ijn y c h a skończyw szy n a ideach K om uny P a ry sk ie j. Dzieje socjalizm u a u to r połączył z historią m iędzynarodow ego ru c h u robotniczego, a całość podbudow ał ogólnie p rzedstaw ionym i p r a ­ w am i przejścia o d feudalizm u do socjalizmu. Dział zaty tu ło w an y „ K ry ty k i i spraw ozdania“ pozostaw ał w luźnym ty lk o zw iązku z p ro b le m aty k ą n aukow ą pism a i był stosunkow o sk ro m ­ ny. W iele m iejsca poświęcono w nim recen zji p rac y histo ry czn ej B reitera, omówiono in te resu jąc ą pracę F e rd y n an d a Żródłow skiego o p ro ­ jek tach refo rm y szkolnej, k ry ty k o w a n ą zresztą przez r e c e n z e n ta 47. Chodziło zapew ne o fa k t k o m u nikow any przez re d a k c ję w poprzednim num erze, bow iem profesor u n iw e rs y te tu we Lw ow ie F. Żródłow ski o trz y m ał dym isję na sk u te k tego, że w p rac y sw ej odw ażnie w yraził sw oje laickie przek o n an ia 48. W dziale ty m zw raca rów nież uw agę b a r ­ 44 Tamże, nr 1 (z kwietnia), s. 8 i nast.; nr 2, s. 1 i nast. 45 Tamże, 1890, z. I, s. 23—29. 46 Tamże, s. 29 i nast. 47 F. Ź r ó d ł o w e ki , Das Schulwesen und seine Verwaltung, Lipsk 1889. Recenzentem był W. Feldman, por. „Ognisko“, 1889, nr 2, s. 16. 48 „Ognisko“, 1889, nr 1 (z maja), s. 28. Ro-e&üik historii czasopiśm iennictwa — 13 dzo p rzy ch y ln a recenzja „ P rzy ja cie la L u d u “ pióra F. H. Nowickiego 49 w k tó re j a u to r nazw ał pism o „m łodą ro ślin ą świadomości lu d o w ej“ i wezw ał czytelników „O gniska“ do poparcia tego pism a. Stosunkow o o b szern y dział literacki „O gniska“ zaw ierał szereg inte­ resu jący ch i w artościow ych pozycji, zwłaszcza poetyckich. Spośród m ło ­ dych poetów, k tó rz y zam ieszczali w „O gnisku“ swe utw ory, m ożna w y ­ m ienić: K azim ierza T etm ajera, F ranciszka H e n ry k a Nowickiego, A n d rze­ ja Niem ojew skiego. Z w raca p rz y ty m uw agą w ielkie zaangażow anie ideowe autorów , że w ym ienię choćby u tw ó r Nowickiego^ S p a r ta k u s 50, będący apoteozą b u n tu i rew olucji, lub Morituris Niem ojew skiego, w k tó ry m chór sta rc ó w zapytuje: . . . dokąd młódź leci szalona? Ze -starej do nowej my lecim ojczyzny, Co w spracowane chwyci nas ramiona 51. Spośród prozaików , au to ró w k ró tk ic h nowel, w yróżnić m ożna n a ­ zwisko W. Feldm ana, a u to ra typow o pozytyw istycznej now elki Za anio­ łem stró żem 52. Inni piszą nieco słabiej i k ry ją się pod inicjałam i, k tó ­ ry ch nie zdołałem rozwiązać, lecz także ich u tw o ry m ają w yraźnie n a ­ szkicow any sens społeczny, jak np. cykl nowel „Ze w spom nień wczo­ rajsz y c h “ 53, p isan y zapew ne przez stu d e n ta z K rólestw a. Cykl ten, zdaniem red ak cji, by ł „fotografią dążeń m łodzieży“ w K rólestw ie w sen ­ sie ten d en cji do „pójścia w lu d “. Pow ażną część każdego n u m e ru pism a zajm ow ały korespondencie z ośrodków akadem ickich, w któ ry ch studiow ała młodzież polska Obfite w fa k ty by ły zwłaszcza korespondencje ze Lw owa, n atom iast doniesienia z W arszaw y zaw ierały w przew ażającej m ierze p rzy k ład y działalności ru sy fik a to rsk ie j prow adzonej p rze z rosyjskie władze ośw ia­ towe. Je st rzeczą c h arak tery sty czn ą, że red a k c ja zamieszczała także korespondencje zaw ierające poglądy sprzeczne z ogólnym k ieru n k iem pism a. P rz y k ła d e m m oże tu być ogłoszenie z G enew y, podpisane m .m . przez Balickiego, a skierow ane przeciw gru p ie skupionej w okół „W alki K las“ 55. W iększość korespondentów przychylnie p rzy ję ła pro g ram 49 Tamże, s. 20. 59 Tamże, s. 10. и Tamże, nr 3, s. 10. 52 Tamże, nr 1 (z kwietnia), s. 10 i nast. 53 Tamże, s. 12 i nast.; nr 2, s. 12 i nast.; nr 3, s. 11 i nast. 54 W „Ognisku“ zamieszczano korespondencje z Krakowa, Lwowa, Dublan, War­ szawy, Genewy, Paryża, Grazu, Berlina, Wiednia, Gryfii, Pragi, Odessy, Dorpadu i Czerniowiec. 56 Por. „Ognisko“, 1889, nr 1 (z maja), s. 26. „O gniska“, entuzjastycznie w prost oceniła pismo młodzież warszaw ska, za pośrednictw em swego korespondenta. Wiele m iejsca w .„O gnisku“ poświęcono' krakow skiej Czytelni A k a­ demickiej. Poza dokładnym i spraw ozdaniam i z p rac stow arzyszenia redakcja kom entow ała żywo poszczególne w ydarzenia w Czytelni. P o ­ czątkowo, w pierw szych n u m erach pism a, ostro kry ty k o w an o bierność W ydziału. S y tu acja zm ieniła się nieco, gdy organizacja powróciła do sta tu tu z 1884 r. O dtąd „Ognisko“ , poza uw agam i krytycznym i, inicjo­ wało pew ne przedsięwzięcia, zamieszczało' obfitsze relacje z im prez orga­ nizow anych przez Czytelnię, a nade wszystko usiłowało w płynąć na oblicze polityczne organizacji i nadać jej sprecyzowany, ra d y k a ln y kie­ ru n e k działania. Nie obeszło się p rz y tym bez k ry ty k i w ładz u n iw ersy ­ teckich. K rytykow ano także ostro poglądy w ypow iadane na łam ach konserw atyw nego „P rzeglądu Akadem ickiego“ , walcząc o „rząd dusz“ w Czytelni. W reszcie po zw ycięstw ie g ru p y „O gniska“ w w yborach do W ydziału red ak cja opublikow ała na czołowym m iejscu streszczenie p ro ­ gram owego w ystąpienia Nowickiego 56. W w ystąpieniu sw ym now y p r e ­ zes dowodził, że u n iw ersy tet pow inien być także szkołą obyw atelską i w ty m względzie C zytelnia m a dużą rolę do spełnienia jako dem okra­ tyczna' organizacja, w której powinno się prowadzić in ten sy w n ą pracę wychowawczą w śród członków. Nowicki stw ierdził, że dla niego „ostat­ nim w yrazem narodow ej polskiej dem okracji jest p ro g ram »Przyjaciela Ludu«“. Zapowiedział też, że now y W ydział realizow ać będzie swoje zasady niezależnie od stanow iska profesury, niem niej jed n ak zasada to leran cji poglądów w ew n ątrz C zytelni będzie zachowana. Jako re d a k ­ tor „O gniska“ na zakończenie oświadczył, że pismo pragnęłoby, lecz nie m oże być organem całej młodzieży, bowiem znaczna jej część inne w yznaje zasady. * * ❖ P ro g ram ideow y redakcji „O gniska“ został w yłożony w zespołowo opracow anych a rty k u łac h w stępnych, z k tórych jeden, n ap isan y przez E. B reitera pt. P o lem ika, nie u jrz a ł św iatła dziennego na sk u tek kon­ fiskaty. Tekst tego a rty k u łu przypuszczalnie nie zachow ał się, ale a r t y ­ k u ły program ow e w ydrukow ane w poszczególnych n u m erach m iesięcz­ nika rzu c a ją dostatecznie jasne światło zarówno n a treść p ro g ra m u redakcji, jak rów nież n a ew olucję poglądów zachodzących z biegiem czasu w um ysłach redaktorów „O gniska“ . R ozpatryw ać ‘będziem y zatem m yśli zaw arte w czterech arty k u łac h program ow ych: Zam iast progra­ 56 Tamże, nr 4 i 5, s. 1 i nast. m u 57, P a tr io ty z m 58, Trzeba z ż y w y m i naprzód iść 59, M łodzież i p ro ­ gram y. Pierw szy z w ym ienionych arty k u łó w stanow i próbę ośw ietlenia założeń program ow ych redakcji, dwa dalsze b y ły uzasadnieniem p ie rw ­ szego oraz rozw inięciem m yśli w nim zaw artych. B yły one także odpo­ wiedzią na zarzu ty staw iane „O gnisku“ przez prasę galicyjską, zw łasz­ cza konserw atyw ną. Łącznie treść tych arty k u łó w dotyczy istoty p a trio ­ tyzm u, stosunku do przeszłości i teraźniejszości. O statni z w ym ienionych a rty k u łó w pt. M łodzież i p r o g r a m y 60 stanow ił niejako podsum ow anie rozm yślań i dyskusji zapoczątkow anych w pierw szym num erze m ie­ sięcznika. Zespół re d a k c y jn y rozpoczął form ułow anie założeń program ow ych od „analizy treści dziejów porozbiorow ych“, p rz y czym stw ierdzał we w stępie, że cechą ch arak terystyczną tego okresu b ył „upadek klas uprzyw ilejow anych i. przenoszenie się środka ciężkości narodow ej do nieuśw iadom ionych m as“. Te klasy uprzyw ilejow ane zaprzestały w k oń­ cu w alki o niepodległość. L ud polski zaś, te n „miąższ n a ro d u “, drzem ie jeszcze i tylko odruchow o opiera się siłom w ynarodow ienia. W trakcie ostrej i b ru ta ln ej w alki o b y t zbankrutow ały hasła pozytyw istyczne. Szczególnie ostro autorzy program u krytykow ali stańczyków , których politykę nazyw ali m ieszaniną inercyjnych, niczym nie uzasadnionych p reten sji z dziw nie głębokim serw ilizm em . A tm osfera polityczna nie sprzyja więc zupełnie przem yślanej, a k ty w n e j działalności. „Spraw iedliw ość dla jednostek, klas, naro d u “ -— to ostateczny cel walki, do którego dążyć trzeba po błędach poipeŁnionych w przeszłości i „chw astach współczesności“. A by zatem w ytknąć m ożliwie najlepszą drogę do celu, trzeba zbadać dokładnie a k tu a ln y sta n społeczeństwa, zapoznać się z różnym i form am i ustroju, sprecyzować swoje stanow i­ sko. W ty m w łaśnie widzą autorzy rację istnienia „O gniska“ . W praw dzie młodzież polska jest żywiołem bardzo różnorodnym , gdy chodzi o zapatryw ania i poglądy, ale „O gnisko“, zdaniem redakcji, może w tej m ierze odegrać pow ażną rolę, choćby dlatego, że sko n fro n tu je różne postaw y. Nie chodzi bynajm niej o tw orzenie stronnictw a. Etap w stępny m a polegać na rozpatrzeniu się w istniejącym stanie rzeczy. R edakcja zapowiedziała, że w dalszej dysk u sji i precyzow aniu sta ­ nowisk opierać się będzie na zasadach w yłącznie rozum owych, odrzu­ cając w szelkie dogm aty. Zasady te były następujące: własność pow inna należeć tylko do pracy osobistej; kwietnia), s.1—3. maja), s. 1—4. „OGtNISKO“ (1889—1890) nie uznaw ane są żadne p rzyw ileje rodow e i k asto w e ani też żaden p a tro n a t człow ieka n a d człowiekiem czy klasy n a d klasą; tylko zasada ró w n y ch p ra w narodow ości na podstaw ie wspólnego tery to riu m , gospodarki, w ierzeń, zw yczajów i języka może być uznana; przede w szystkim należy dążyć do zniesienia wszelkiego rodzaju podległości w Polsce, i to w Polsce etnograficznej. R edakcja p rag n ę ła o bjąć sw oim w pływ em całą m łodzież polską, zda­ w ała sobie je d n a k spraw ę, że p rak ty czn e w zględy zm uszą ją do o g ra ­ niczenia się do g ru n tu galicyjskiego, a „młodzież ruska, o ile ty lk o sam a zechce, na rów nych praw ach z polską głos będzie zabierać“ . P rz y rz e ­ czenie to zostało· w p ełni dotrzym ane, w „O gnisku“ bow iem drukow ano te k s ty u k raiń sk ie cyrylicą, niezależnie od korespondencji pióra Iw ana F ranki, zam ieszczanej w języku polskim . W in n y m m iejscu w spom inałem już, że zrefero w an y pow yżej a r t y ­ kuł program ow y w yw ołał potok w ypow iedzi w prasie galicyjskiej. Przew ażnie nie była to rzeczowa polem ika, lecz napastliw e zarzuty, a przede· w szystkim g e n e ra ln y zarzu t b ra k u p atrio ty zm u . Z aistniała zatem potrzeba szerszego p o trak to w an ia tego problem u, co uczyniono w a rty k u le pt, P a triotyzm . R edakcja sądziła, że przeciw nicy są w yznaw cam i p a trio ty z m u m a ją ­ cego za swój przedm iot państw o, i to państw o zaborcze. P rz ez to prze­ ciw staw iają oni n a ró d narodow i, podsycając an tagonizm y narodow e, a ty m sa m y m tu szu jąc antagonizm y społeczne w łonie własnego narodu. Z najo strz e jsz ą k ry ty k ą spotkało się „O gnisko“ z pow odu w ysunię­ cia hasła P olski etnograficznej i dlatego red a k c ja usiłow ała uzasadnić sw oje poglądy, dotyczące tego zagadnienia. „P rzede w szystkim dlacze­ go — z a p y ty w ali a u to rz y a rty k u łu —- patrioci »od m orza do morza«, uznając wolność L itw y i Rusi z Polską, używ ają w szystkich m ieszkań­ ców ty ch k ra jó w do pow stania p o l s k i e g o · , do· odbudow ania P o l ­ s k i . Sam o tak ie sta w ia n ie kw estii jest już n arzuceniem sw ej w oli ludom złączonym z P o lsk ą “ . Dlaczego — p y tali — w ysuw a się na p lan pierw szy granice z 1772 r., skoro nie o b e jm u ją one Śląska, o b e jm u ją n atom iast granicę „jednolitego szczepu ru sk ieg o “, k tó rą jest przecież nie D niepr, lecz k ra ń c e lew ych dopływ ów D n iep ru 61. W ychodząc „z ludowego stanow iska“ a utorzy odrzucali P olskę szla­ checką. Cenią n ato m iast każdą m yśl przeszłości „dążącą do nap raw y społecznej przez uśw iadom ienie społeczno-polityczne lu d u . . . “ i z nią p ra g n ą u trz y m ać historyczną ciągłość. B roniąc się p rze d zarzutem o d ­ cinania się od n arodow ej przeszłości, red a k to rz y „O gniska“ w n a stę p ­ nym a rty k u le p i s a l i 62, że nieobce im są „ try u m fy Racławic, W rześni, el Tamże, s. 3. 62 Tamże, s. 2. JERZY MYSLIŃSKI M iło sła w a, G rochow a i p o k ry te cy p ry sem m ogiły M aciejow ic i O stro­ łę k i“, lecz ich ojczyzną jest Polska ludowa, P olska cierpiących i w yzy­ sk iw an y ch przez obcych i swoich, ro zm y śln ie o dsuw anych o d życia politycznego w czasie pow stań narodow ych. Dlatego w łaśnie — tłu m a ­ czyła re d a k c ja „O gniska“ — w ypow iedziane zostało· n a łam ach pism a zdanie: „ zry w am y w szystkie’ nici łączące nas z przeszłością“. A utorzy n ie chcą pow tarzać haseł n a d u ż y w a n y c h w przeszłości dla egoistycznych celów, nie chcą także w ierzyć w p ro g ra m y polityczne, k tó re nie biorą za podstaw ę re a ln y c h w a ru n k ó w społecznych i ekonom icznych. Cóż zostało z p ro g ra m u T ow arzystw a Demokratycznego· — z a p y ty ­ wali — gdy chłop polski o trz y m ał ziem ię z rą k zaborców? Pozostało tylko hasło niepodległości, którego zresztą te ra z w ypiera się szlachta i burżuazja. Hasło to bow iem jest sprzeczne z ich in teresam i klasow ym i. Tak więc państw o polskie, n aw et g dyby było powstało· w ysiłkiem ludu, w niczym b y jego doli n ie polepszyło. Przyszłością Polski, zdaniem autorów , jest p ro le taria t polski, w a l­ czący z w yzyskiem i ciem notą. Stanow i on najliczniejszą klasę narodu, k tó ra nie p rzy jm ie narzuconego p ro g ram u politycznego. „O gnisko“ przeto było zdania, że dla tego· lu d u trzeb a pracow ać, by on sam stw o­ rzy ł sobie id eały i do w alki w ystąpił. „W ierzym y — pisali dalej — że lud Polski, uśw iadom iw szy sobie sw oje in te re s y i potrzeby, podźw ignie się jak burzliw y, n iew strz y m a n y ocean w łożysku sw ym — i sam, bez opieki i rad , podw aży i. rozsadzi sp raco w an y m ram ien ie m olbrzym ią zapleśniałą skorupę neg acy jn y ch czynników życia społecznego·, n a ro ­ dowego i politycznego“ 63. Pow yższe rozw inięcie zasad program ow ych, aczkolw iek dobitnie i szczerze w yrażone, n a su w a jed n ak refleksje, k tó re każą k ry ty c z n ie spojrzeć na poglądy autorów . Byli oni daleko od zasad naukow ego socjalizmu, choć tw ierdzili, że to, co głoszą, jest socjalizm em . Nie znali jeszcze pojęcia k lasy i pod te rm in e m „lu d “ pojm ow ali zapew ne zarówno chłopów, jak i p ro le ta ria t m iejski. Także środków realizacji sw ych celów red a k to rz y u p a try w a li w z b y t a b strak cy jn ie pojętej „pracy n a d ludem “ . Te i in n e m o m e n ty pozw alają snuć dom ysły na tem a t zapoży­ czeń n iek tó ry c h h a se ł narodnidkich, jak kolw iek w sz y stk ie w y ra ż o n e t u p o stu la ty tc h n ą świeżością, szczerością i gorącym prag n ien iem służe­ n ia postępow i. Nieco b ardziej dojrzałe w ydają się sądy za w a rte w o sta tn ie j d ru k o ­ w anej wypow iedzi red a k c ji „O gniska“, w a rty k u le pt. M łodzież i pro­ gram y. A utorzy usiłow ali w nim w sposób bardziej b e z n am ię tn y roz­ p atrzeć p roblem : czy m łodzież m oże m ieć swoje p rogram y. Sam te rm in 68 Tamże, s. 1. „program “ trzeba, zdaniem redakcji, rozum ieć jako „zbiór częścią w y ­ konywanych, częścią proponow anych jednostkow ych i zbiorow ych czyn­ ności, k tó re w sumie, w edług łudzi staw iających program , m a ją zw ięk­ szyć szczęście danej polityczno-społecznej g ru p y “ 6i. T aki p ro g ram mło­ dzież może sobie wypracować, jest bowiem bardziej w rażliw a niż „sta­ rzy “ , a in teresy klasow e w śród m łodzieży nie różnicują jej ta k dalece, bo młodzież n ie p racu je jeszcze produkcyjnie. A u to rzy k ry ty k o w ali poglądy „ stary ch “ — pozytyw istów, niem niej w sposób zdum iewająco dojrzały oceniali zasługi pozytyw istów w zakresie upow szechniania zdobyczy nauki, w alki z fanatyzm em relig ijn y m i przesądam i szla­ checkimi. Podnosili także w artość „P rzyjaciela L u d u “, którego program naw et „przyjęli czasowo za sw ój“. W dalszym ciągu redakcja „O gniska“ zarzucała „ sta ry m “, że m iotają grom y na socjalizm, ale go n ie znają, a socjalizm u odrzucać nie można, bowiem „teorie socjalistyczne g ru n tu ją się na praw ach stw ierdzonych przez historię najrozm aitszych grom ad i narodów, n a p raw ach ta k obo­ wiązkowych dla rozw oju społeczeństwa, jak praw o ciążenia ciał fizycz­ n y ch “ 65. A utorzy zastrzegli, że nie w szystkie zasady p ro g ram u socjali­ stycznego' dadzą się w Polsce zastosować. A rty k u ł kończył się zapew nieniem , danym przez zw olenników „O gniska“, że walczyć będą o wolność dla „nędznych m as polskich“, dziś krzyw dzonych, okrad an y ch i w strzym yw anych w rozw oju. Bardzo tru d n o jest ocenić całokształt p ro g ram u ideowego „O gniska“ . N iew ątpliw ie w zgląd na cenzurę pow strzym yw ał red a k c ję od pełnego w yrażenia sw ych myśli. L e k tu ra om ów ionych a rty k u łó w skłania do stw ierdzenia, że grupa skupiona wokół „Ogniska“ sym patyzow ała z so­ cjalizm em i k ształtu jącą się ideologią ru ch u ludowego, a jej poglądy radykalizow ały się z biegiem czasu. Jedno w y d aje się oczywiste — ta g arstk a m łodych stanow iła jedno- z n ajbardziej postępow ych u g ru p o ­ w ań na ówczesnym gruncie galicyjskim . Tym czasem 14 g rudnia 1890 ro k u członkom red ak cji „O gniska“ dostarczony został a k t o sk a rż e n ia 66. P ro k u ra to ria zam ierzała włączyć do procesu spraw ę A rtu ra Górskiego i H en ry k a H ersztala-K łuszyńskiego, s tą d długie oczekiw anie na proces, ale ponaglenia Taffego spowodo­ w ały, że rozpoczął się on 18 czerwca i trw ał do 5 lipca 1891 r o k u 67. Na ław ie oskarżonych zasiedli: Franciszek Nowicki, G abriel Górski, Ludw ik Janikow ski, W ojciech Szukiewicz, Ignacy Daszyński, Rom an Baraniecki, A rtu r Górski, H en ry k K łuszyński i W ilhelm Feldm an. A k t oskarżenia liczył 74 stro n y rękopisu i opierał się przede w szyst­ kim na tekstach a rty k u łó w z „O gniska“ i „P rzeglądu A kadem ickiego“ , a także n a listach i d rukach skonfiskow anych oskarżonym oraz na ze­ znaniach in form atorów policyjnych. P ro k u ra to ria w akcie oskarżenia wyszła od opinii, że „O gnisko“ potępiane było przez całą p rasę galicyj­ ską (z w y jątkiem jednego dziennika), że potępili je profesorow ie i s tu ­ denci „z w y jątkiem stu lub nieco większej liczby“ 68. „O gnisko“ było k rytykow ane naw et przez „P obudkę“ i potępione przez III Zjazd Zjednoczenia. W dalszym ciągu a k t oskarżenia charakteryzow ał po­ szczególnych członków redakcji, poczynając od F ranciszka Nowickiego, w k tó ry m rozpoznano głównego red a k to ra i przypom niano m u w szyst­ kie jego publiczne w ystąpienia. P ro k u ra to ria podkreśliła zwłaszcza fakt, że Nowicki w yznaw ał pro g ram „Przyjaciela L u d u “, choć i tęn w ydaw ał m u się zbyt s k ro m n y 69. O skarżenie usiłowało dowieść, że to w łaśnie grupa „O gniska“ była kierow niczym cen tru m dla lwowskiego wiecu, odbytego w m arcu 1889 r. G rupa ta, p o dryw ając zaufanie do zarządu C zytelni Akadem ickiej, p rze­ jęła w swe ręce władzę organizacji, doprow adzając do w ystąpień tego typu, co w ilia w Czytelni 70, podczas k tó rej podobno wzniesiono to ast na część rew olucji socjalnej. Jako dowód szczególnie obciążający p rzy ­ tacza a k t oskarżenia przebieg wiecu z 26 stycznia 1890 roku, na k tó ry m przem aw iał B re ite r (skrypt jego m ow y został dołączony do akt spraw y). By scharakteryzow ać poglądy B reitera, P ro k u ra to ria sięg­ nęła do a rty k u łu zamieszczonego we w rogim „O gnisku“ piśm ie „ P rze ­ gląd A kadem icki“, w k tó ry m anonim ow y a u to r nazw ał go „czerw onym rad y k a łem “ 71. D alej a k t oskarżenia przypom inał m anifestacje z 27, 28, 29 i 30 stycznia 1890 roku i dowodził, że to w łaśnie ludzie z grupy „O gniska“ zaproponow ali uchw ałę potępiającą rek to ra i byli powodem powołania przez wiec kom isji dla zbadania nadużyć wojska, któ re in te r­ w eniowało p rzy rozpędzaniu kom ersu w resta u ra c ji Czerm aka 27 stycz­ nia. P ro k u rato ria uznała za szczególnie niebezpieczne wycieczki, o rg an i­ e7 L. R a t h , op. cit. 68 APKr, St. Gr. Kr. 605, tekst aktu oskarżenia. «» Tamże, к. 12. 70 Tamże, к. 17. 71 Tamże, к. 29. „OONISKO“ (1889—1890) zowane przez B reitera i cały zarząd rozw iązanej C zytelni A kadem ickiej w okolice K rakow a (np. Brzegi pod Wieliczką), w czasie k tórych rozm a­ wiano z w łościanam i ,,o kw estiach bieżących, nędzy ludu, ojczyźnie, w yborach . .. “ 72 W dalszym ciągu akt' oskarżenia przypom inał historię „O gniska“, p rzy czym P ro k u ra to ria sądziła, że ludzie podpisani jako redaktorzy i w ydaw cy pism a byli tylko fig u r a n ta m i73. Oddzielnie potraktow ano Rom ana Baranieckiego, k tó ry przyznał, że w yznaje zasady socjalistyczne i „uznaje potrzebę ew olucyjnej zm iany u stro ju kapitalistycznego w ustrój kolek ty w n y “ . Na niekorzyść Baranieckiego zeznał Franciszek W oźniak z Żelkowa stw ierdzając, że to w łaśnie B araniecki zostawił u niego skrzynię z drukam i socjalistycznym i, przeznaczonym i do prze­ m y tu do K rólestw a 74. W zakończeniu akt oskarżenia sugerow ał, że w K rakow ie, Lwowie i D ublanach istn ieją tajn e koła, podporządkow ane centralizacji w W ar­ szawie, m ające n a celu szerzenie agitacji socjalistycznej za pośredni­ ctw em krajow ej prasy. W ynikiem działania te j organizacji m iał być m .in. w iec studencki w e Lwowie. P ra cą organizacji k ie ru ją członkowie p artii socjalno-rew ołucyjnej, wszyscy oskarżeni zaś, rep rezen tu jący „ . . . kieru n ek kosm opolityczno-socjalno-rew olucyjny, tw orzyli w K ra ­ kowie należącą do tajn e j socjalistycznej organizacji, odpow iednio zorga­ nizow aną i rów nież ta jn ą grupę, dla k tórej członków jednali i w in te re ­ sach p a rtii działali“ 75. R ozpraw a nie potw ierdziła hipotezy oskarżenia i sąd uw olnił od w i­ n y w szystkich oskarżonych stud en tó w i W. Feldm ana. Uwolniono także od posądzenia o zakładanie tajn y c h kół socjalno-dem okratycznych w szkołach gim nazjalnych A. Górskiego i Kłuszyńskiego. Jednakże tr y ­ b u n ał stw ierdził, że wszyscy oskarżeni w yznają zasady soejalno-dem okratyczne i dążą do zm iany u stro ju drogam i nielegalnym i. W praw dzie w^ładze pozw alają na zakładanie związków socjaldem okratycznych, lecz nie dotyczy to młodzieży uniw ersyteckiej, a w łaśnie Czytelnia A kade­ m icka kierow ała się w yznaw anym i przez oskarżonych zasadam i. Sąd doszedł do wniosku, że oskarżeni praw dopodobnie należeli do tajn e j organizacji, ale nie m ożna im tego dowieść. Także nie m ożna dowieść, że „O gnisko“ było ściśle zw iązane z tajn y m i organizacjam i polskim i w k r a ju lub za granicą. W zakończeniu sen tencji w yroku sąd w yraził 72 Tamże, k. 30 i nast. 73 Tamże, k. 47. 74 Tamże, k. 42, 43. 7* Tamże, k. 69, 70. zdanie, że wszyscy, prócz Feldm ana, k tó ry nie je s t studentem , pow inni za sw e k arygodne czyny odpow iadać p rze d Senatem u n iw ersyteckim jako w ładzą dyscy p lin arn ą 76. * # Proces B re ite ra i tow arzyszy, jak się w ów czas pow szechnie o nim mówiło, zakończył okres in teresu jąc y c h przem ian i burzliw ego fe rm en tu ideowego, k tó ry dokonyw ał się w um ysłach studenckiej m łodzieży K r a ­ kowa. N a dłuższy o kres zaprzestano energicznie zw alczanych przez w ła ­ dze poczynań, ciekaw e i szybko zdobyw ające zw olenników pismo p rz e ­ stało się ukazyw ać. O sam y m „O gnisku“, ja k rów nież o grupie m łodzieży wokół pism a skupionej, w ypow iedziano szereg sądów. D aszyński 77 np. z p e rsp e k ty w y czasu stw ierdzał, że re d a k to rz y „O gniska“ byli szczególnego rodzaju socjalistam i, nie uznaw ali bow iem M arksa i w alki klasow ej, nie praco ­ w ali w śród robotników . Było to, jego zdaniem , ,, . .. jakieś rew o lu cy jn e chłopom aństw o, zapraw ione gorącą m iłością do Polski i do polskiego ludu, znanego tu raczej jako· m a te ria ł do folkloru niż jako klasa niosąca sobie i narodow i w yzw olenie“ . Ję d rz e j M o raczew sk i7S, zresztą także z p e rsp e k ty w y czasu, relacjo n o w ał w sw ych w spom nieniach, że począt­ kowo we Lwowie p rzy ję to „O gnisko“ z zapałem , lecz później, gdy w d ru g im n u m erz e u kazał się a rty k u ł p isa n y cyrylicą, potępiono pismo. Także p ro g ra m n arodow y „O gniska“ spowodow ał — jak pisze M ora­ czewski — rozłam w śró d rew o lu c y jn ej m łodzieży lw ow skiej i w praw dzie pismo „ulegało niew ątpliw ie ideologii so cjalisty czn ej“, to jed n ak o d p y ­ chało czytelników odrzucaniem p ro g ra m u zbrojnej w a lk i o niepodle­ głość i przyjm ow aniem hasła Polski etnograficznej. Tylko prześladow a­ nie pism a przez w ładze a u striack ie spowodowało, że m łodzież lw ow ska nie zajęła wobec p ro g ra m u „O gniska“ zdecydow anej postaw y. Ocena Moraczewskiego' była zbyt zaktualizow ana, b y tra k to w a ć ją jako sąd m ia ro d ajn y dla om aw ianego okresu. N atom iast L udw ik R a th 79 przecenia chyba rolę „O gniska“ , n a d a ją c m u c h a ra k te r w p ełn i socjali­ styczny. W ydaje się, że g ru p a zw iązana z „O gniskiem “ kształtow ała dopiero swój św ia to p o g lą d 80 i że p ro g ra m pism a był coraz bardziej 7β w-yrofc w 18-dniowym procesie Breitera i towarzyszy, „Czas“, 1891, nr 151 z 6 VII, s. 2—3. 77 I. D a s z y ń s k i , Pamiętniki, t. I, Warszawa 1957, s. 55—56. 78 AZHP, „Archiwum M oraczewskiego“, 71/ГО—1, k. 27. 79 L. R a t h , op. cit. 80 Wydaje się, iż przy ocenie „Ogniska“ trzeba brać pod uwagę fakt, że nie był to organ stronnictwa lub partii politycznej, lecz grupy ludzi, którzy podchorad y k a ln y . Z aw ierał o n bow iem sporo elem entów socjalistycznych, w śród k tó ry c h znaczną jeszcze rolę o d g ry w a ły początkowo p ierw iastk i p ozytyw istyczne i n arodniekie, później zaś tak ż e ludow e, zw iązane z k sz ta łtu jąc y m się w G alicji ciuchem ludow ym . Nie ulega wątpliwości, że „O gnisko“ w yw arło duży w pływ na k sz ta łto w an ie się poglądów m łodzieży stu d iu jąc e j w G alicji. Było· ono jed n y m z p ierw szy ch piism, n a k tó ry c h ła m y w kroczyły zaangażow ane społecznie u tw o ry literackie, będące dziełem p rek u rso ró w M łodej Polski. dzili do życia w sposób bardzo młodzieńczy i niedojrzały. W programie tej grupy wielką rolę odgrywały uczucia i sentymenty i dlatego może te momenty w ycisnęły piętno na treści „Ogniska“. Oto co pisze na ten temat w swych wspomnieniach współredaktor „Ogniska“: „Z uczuciowego tla wyprowadzali swój ideał ludowy — stali się radykałami, ludowcami, uczuciowymi. Sentymentalizm z nauką społeczną nie ma nic w spól­ nego. Ogniskowcy pomieszawszy te dwie rzeczy m usieli popełnić błędy skazujące ich programy na w iszenie w powietrzu. Lecieli ku utworom uczuciowej swej w y ­ obraźni, ku młodej Polsce Ludowej, ku nowej ojczyźnie idealnej, wolnej od krzyw­ dy i w yzysku pracujących mas ludzi, »od niesprawiedliwości społecznej i narodo­ wej ich starej ojczyzny«. Ideał ludowej, chłopskiej Polski mógł w ięc być tylko ową Polską etnograficzną dla tych ludzi, bo »uświadomiony w swych interesach chłop i lud polski, sam bez narzucanych mu z góry programów, podnoszący się jak burzliwy ocean z łożysk swych i ramieniem olbrzyma gruehotający skorupę negacyjnych czynników życia narodowego, społecznego i politycznego«, nie· m iał­ by interesu budować swej młodej ojczyzny na ziemiach chłopskiego ludu ruskie­ go i litewskiego“. Por. F. N o w i c k i , Pamiętnik, „Zjednoczenie. Organ młodzieży socjalistycznej“, Przemyśl 1906, nr 4—5, s. 18.


This is a preview of a remote PDF: http://czashum.hist.pl/media//files/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1962-t1/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1962-t1-s184-203/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1962-t1-s184-203.pdf

Jerzy Myśliński. "Ognisko" (1889-1890) na tle losów Czytelni Akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego, 1962, 184-203,