Z dziejów czasopism naukowych w Królestwie Polskim w latach 1864-1885

Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego, Dec 1970

Zenon Kmiecik

A PDF file should load here. If you do not see its contents the file may be temporarily unavailable at the journal website or you do not have a PDF plug-in installed and enabled in your browser.

Alternatively, you can download the file locally and open with any standalone PDF reader:

http://czashum.hist.pl/media//files/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1970-t9-n4/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1970-t9-n4-s487-503/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1970-t9-n4-s487-503.pdf

Z dziejów czasopism naukowych w Królestwie Polskim w latach 1864-1885

Kmiecik, Zenon Z dziejów czasopism naukowych w Królestwie Polskim w latach 1864-1885 Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego - Rocznik H istorii C zasopiśm iennictw a P olskiego IX 4 ZENON KM IECIK Z D ZIEJÓ W CZASO PISM NAUKOW YCH W K R Ó LESTW IE PO LSK IM W LA TACH 1864— 1885 SPOSTRZEŻENIA NAD NIEKTÓRYM I PERIO DYKAM I NAUKOW YM I In te n sy w n y rozw ój periodycznych w ydaw nictw naukow ych p rzy p a ­ da dopiero na pierw szą połow ę X IX w .1 P ow staw ały w ted y czasopism a naukow e o c h arak terze encyklopedycznym , a n aw et w ydaw nictw a spe­ cjalistyczne. Na rozwój tego ty p u periodyków w pływ ał w zrost w ym agań k u ltu ra ln y c h społeczeństw a oraz zapotrzebow anie na w ykw alifikow anych fachow ców do różnych dziedzin życia gospodarczego. W arunki, w jak ich się rozw ijały czasopism a naukow e w K rólestw ie, były w yjątkow o cięż­ kie. R edakcje czasopism nie m ogły korzystać z poparcia i pom ocy to ­ w arzy stw naukow ych, poniew aż w ładze carskie nie pozw alały n a otw ie­ ra n ie podobnych in sty tu cji. T rudności jeszcze się zw iększyły po zlikw i­ dow aniu Szkoły G łów nej, poniew aż w ielu p rac u jąc y c h tam w ykładow ców m usiało znaleźć z a tru d n ien ie w in sty tu cja ch nie zw iązanych z n a u k ą 2. N ie rezygnując z planów tw orzenia ognisk k u ltu ry polskiej, uczeni polscy uw ażali, że ośrodkam i życia naukow ego w ty ch w a ru n k a ch m ogą być czasopism a. P rzyczyniając się do pow stania różnych w ydaw nictw nau k o ­ w ych, sądzili, że w ten sposób w y p ełn iają swój obow iązek p atrio ty czn y w obec społeczeństw a. 1 H. W i ę c k o w s k a , Z arys czasopiśm ienn ictw a nau kow ego w Polsce, [w:] S tu ­ dia i m a teria ły z d ziejó w nauki polskiej, W arszaw a 1966, s. 88 i nast. A rtyk u ł za­ w iera jedynie uw agi o czasopism ach naukow ych, pozostaw ia zaś do odrębnego po­ traktow ania spraw y czasopism fachow ych, w tym także m edycznych. 2 W 1881 r. o prześladow aniu polskich in stytu cji naukow ych tak pisało „A te­ neum ”: „M ówiąc o sam ej W arszaw ie, w szakoż długie, bardzo długie ciągn ęły się lata, a u n iw ersytetu w niej nie było, po krótkiej zaś ch w ili istn ien ia instytucji, która w języku krajow ym naukę w ykładała, nastąpił i dotąd trw a okres, w którym język ten n aw et jako przedm iot studiów został w niej pom inięty; w szakże od 1831 r. nie m a w W arszaw ie żadnego tow arzystw a naukow ego, które by ogół nauk za cel upraw y i doskonalenia postaw ić sobie m ogło” („A teneum ”, 1881, t. 24, s. 371). W ładysław Sm oleński ta k pisał o tw órcach n au k i polskiej w zaborze rosyjskim : „U praw iano n au k ę dorywczo, pośw ięcając jej nie dospané godziny nocy i dni w ypoczynków św iątecznych. O ddaw ano się jej bez­ interesow nie, bez w idoków na jakiekolw iek korzyści m aterialn e, w p rze ­ św iadczeniu, że się spełnia obow iązek służby n aro d o w ej”3. Je d n y m z n ajstarszy ch periodyków naukow ych b y ł m iesięcznik „Bi­ b lio tek a W arszaw ska”. Czasopism o to pow stało w 1841 r. i przez w iele la t było w ażnym ośrodkiem życia naukow ego w W ars zaw ie. Po 1864 r. red ak cją czasopism a kierow ał znany publicysta, h isto ry k K azim ierz W ła­ dysław W ójcicki. W łaścicielem i w ydaw cą „B iblioteki W arszaw skiej” przez w iele la t był Józef B erger. W 1868 r. p raw a w łasności „B iblioteki W ar­ szaw skiej” oraz swej d ru k a rn i p rzelał on n a swego k u zy n a Józefa B er­ g era4. Pod jego dozorem finansow ym i ad m in istracy jn y m m iesięcznik w ychodził do 1886 r. W ówczas p raw a w łasności „B iblioteki W arszaw ­ sk iej” n ab y ł re d a k to r Józef P leb ań sk i5. R edakcja sta ra ła się, ab y zgodnie ze sw ą tra d y c ją m iesięcznik m iał c h a ra k te r w yłącznie naukow y. Je d n a k za czasów red a k to rstw a K. W. W ójcickiego czasopismo m iało oblicze m a­ gazynu historycznego. P rzew ażały w nim a rty k u ły naukow e, dotyczące h isto rii staro ży tn ej, dziejów Polski, jej k u ltu ry i piśm iennictw a. W p raw ­ dzie red ak cja nie zrezygnow ała z popularyzow ania najnow szych osiągnięć n a u k p rzyrodniczych i stosow anych, lecz w p orów naniu z p ro b lem aty k ą hum an isty czn ą stan o w iły one znikom ą ilość. C zytelnik dow iadyw ał się o postępie n a u k p rzy rodniczo-m atem atycznych przew ażnie z działu re ­ cenzji i spraw ozdań z książek oraz czasopism...-M iesięcznik zam ieszczał stale relacje dotyczące obserw acji m eteorologicznych, jed n a k bez ich an a ­ lizy naukow ej. Na treść „B iblioteki W ars zaw skiej” po r. 1864 składały się a rty k u ły , powieści, poezje i fra g m en ty sztu k scenicznych oraz recenzje, kroniki k rajo w e i zagraniczne. R edakcja oficjalnie głosiła, że przestrzeg a zasady, aby m iesięcznik był organem apolitycznym , a W ójcicki zaznaczał, że „Bi3 W. S m o l e ń s k i , W aru n ki p ra cy n a u k o w e j w b y ły m K ró le s tw ie Polskim , W arszaw a 1925, s. 281. 4 W sw ym testam en cie Józef B erger tak pisał: „Robię tu w zm iankę, iż dlatego zapisuję w szystk o syn ow i brata m ega Jana, żebym chciał, aby drukarnia m oja, w którą w łożyłem w szystko, co m iałem najdroższego, m ogła być dalej prow adzoną, czego brat m ój innem u zaw odow i oddany nie m ygłby podołać. Sądzę, że, jako g łó w ­ ny opiekun obdarow anego sw ego syna, będzie m iał z dochodów i procentów od g ło ­ w izn y godziw e utrzym anie, gdyby jednak na utrzym anie sw oje potrzebow ał k ilka lub w ięcej tysięcy rubli, w takim razie za zew oleniem Rady F am ilijnej będzie m ógł otrzym ać żądaną sum ę”. T estam ent sporządzony 8 VII 1867 r., CGIAL, f. 776., op. 4, j.ch. 579, k. 88. 5 Józef B erger w dn. 3 VI 1886 r. zaw iadom ił G łów ny Zarząd P rasy, że przeka­ zał praw a w yd aw n icze Józefow i Plebańskiem u. CGIAŁ, f. 776, op. 4, j.ch. 579, k. 93. Z DZIEJÓW CZASOPISM NAUKOWYCH W KRÓLESTWIE POLSKIM 1864—1885 /j.gg » blioteka W arszaw ska” jest pism em naukow ym i zaspokaja głównie po­ trzeb y k u ltu ra ln e swoich czytelników . S tarał się ich przekonać, że zaj­ m u je ono postaw ę obiektyw izm u naukow ego” , „bezstronności” i n e u tra lizm u, Z tego w zględu red ak cja unik ała ostrzejszych polem ik i precyzo­ w ania sw ych założeń program ow ych. W rzeczyw istości na oblicze poli­ tyczne pism a m iały w pływ g rupy konserw atyw nej szlachty. W ójcicki był jed n y m z najbardziej znanych publicystów konserw atyw nych. Od daw na był prezesem K om itetu Listów·, Z astaw nych przy Tow arzystw ie K red y to ­ w ym Ziemskim 6. Toteż „B iblioteka W arszaw ska” zajęła stanow isko zde­ cydow anie konserw atyw ne w okresie w alk m łodej p rasy o nowoczesny k ształt k u ltu ry narodow ej. Je j zdaniem p rogram pracy od podstaw i k ry ty k a przeżytków szłachetczyzny w świadomości narodow ej, k tó rą zapoczątkow ał „Przegląd T ygodniow y”, w pełni zasługuje na potępienie. „Przeglądow i Tygodnio­ w em u ”, k tó ry najostrzej piętnow ał w ady ziem iaństw a, red ak cja „Biblio­ te k i” odpowiadała, że jego k ry ty k a je st niespraw iedliw a: „Otóż w całym ty m rozpoznaniu stosunków ziem iańskich — pisano — w ocenie sytuacji, w poczytyw aniu w in, zw alaniu odpowiedzialności za nie na jeden tylko z żywiołów u stro ju ziemskiego, tk w i jak aś dziw na, niew ytłum aczalna, rzeklibyśm y — tendencyjna, jednostronność” 7. Obok k ry ty k i pozytyw izm u red ak cja starała się zapoznać sw ych czytelników z głów nym i p rzed sta­ w icielam i tego k ieru n k u za granicą. Tak np. ju ż w 1870 r. zam ieściła ob­ szerne stu d iu m Tadeusza K orzona pt. H istorycy p o zy ty w n i8. „B iblioteka W ars zaw ska” w latach 1864 — 1876 była jed y n y m czaso­ pism em naukow ym o charakterze encyklopedycznym . Tylko na jej łam ach m ogli publikow ać swe prace badacze polscy z zaboru rosyjskiego. N aj­ staran n iej i naj ciekawiej prow adzony był w czasopiśmie dział historycz­ ny. P ro b lem aty k a historyczna dotyczyła w ogrom nej większości czasów odległej przeszłości, głównie XIV·—X V II w. T em atyka publikow anych prac odnosiła się przew ażnie do zagadnień p raw no-ustrojow ych daw nej Polski i w alk z T urkam i oraz biografii najw ybitniejszych rodzin szlachec­ kich i m agnackich. A rty k u ły te poruszały n a ogół spraw y drobne. S ta ­ now iły one jed n ak w ażny w kład w dzieło odtw orzenia tra d y c ji n arodo­ w ych Polski. Rzecz jasna, że red ak cja k o n cen tru je się na spraw ach daw ­ niejszych, starała się om ijać ew entualne atak i cenzury. W tych czasach ' cenzura w arszaw ska nie dopuszczała do d ru k u arty k u łó w tra k tu ją c y ch o trad y cjach w alk narodow ow yzw oleńczych Polaków . U kazujące się roz­ p raw y z tego okresu dotyczyły spraw gospodarczych, społecznych oraz ku ltu raln y ch . R edakcja sporo m iejsca pośw ięcała analizie dziejów piś« B. P r u s , K ron iki tygodniow e, t. 4, W arszawa 1955, s. 531. 7 „Przegląd Tygodniowy", „Biblioteka W arszaw ska”, 1874, t. 1, s. 297. 8 T. K o r z o n , H istorycy p o zyty w n i, „Biblioteka W arszaw ska”, 1870, t. 3, s. 142. Z E N O N K M IE C IK m iennictw a polskiego oraz k u ltu ry narodow ej. N ajw ięcej arty k u łó w i przyczynków dotyczyło k u ltu ry X V III i X IX w. Za czasów W ójcickiego pojaw iało się w m iesięczniku w iele przy czy n ­ ków i studiów o ludziach odgryw ających czołową rolę w życiu literackim i naukow ym n a początku X IX w . S poradycznie ukazyw ały się a rty k u ły o m uzyce i sztuce narodow ej. W 1874.r. opublikow ano e ru d y c y jn e s tu ­ dium Bolesław a W ilczyńskiego pt. Stanisław M oniuszko — sztu k a i m u ­ z y k a narodowa. M iesięcznik publikow ał u tw o ry literack ie w szystkich w y ­ bitniejszych żyjących ów cześnie polskich tw órców . Z czasopism em w spół­ pracow ali niem al w szyscy w y b itn iejsi badacze z W arszaw y oraz z in ­ nych m iast polskich. U kazyw ały się a rty k u ły R om ualda Hubego, W ła­ dysław a Chom entow skiego, T adeusza K orzona, A dolfa Paw ińskiego. W dziale k ry ty k i i recenzji zam ieszczano prace A ntoniego Bądzkiew icza, W incentego K orotyńskiego, E dw arda Lubow skiego, Teofila L e n a rto ­ wicza. W ójcicki b y ł red a k to re m sum iennym i w ym agał od autorów , b y ich a rty k u ły b y ły e ru d y c y jn e oraz p rzy stęp n ie napisane. N aw et ta k popu­ la rn y historyk, jak Józef A ntoni Rolle, m iał kłopoty z drukow aniem sw oich p rac w m iesięczniku, poniew aż W ójcicki w ym agał, aby jego a r ty ­ k u ły daw ały w nikliw e analizy opisyw anych faktów . Rolle w jed n y m ze sw ych listów do redakcji, nie zgadzając się z oceną jego a rty k u łu , tak pisał: „»Biblioteka W arszaw ska« m nie propozycję uczyniła i chciała ga­ w ędę historyczną, ofiarow ałem jej D iabła łańcuckiego, nie m ając w p ra w ­ dzie do tego praw a, b y jakoś naszkicow aną opowieść ta k surow o sądzono. A le spraw dza się przysłow ie nasze podolskie u km ieci zapożyczone, a brzm i ono, ja k n astęp u je: »jeszcze nie kupiła, a ju ż skubie«”9. Inni, w y b itn iejsi w spółpracow nicy byli m niej surow o tra k to w a n i przez red ak to ra. T ak np. M. B obrzyński w sw ym liście do W ójcickiego, w y ra ­ żając zgodę na publikow anie swej p rac y w m iesięczniku, w y su n ął n a ­ stęp u jące propozycje: „W ym aga ona — pisał — w ykrycia i p rzero b ie­ nia now ych źródeł i dlatego śm ię w ym agać od Sz. P a n a zaw iadom ienia m nie, czy »Biblioteka W arszaw ska« zechce go w zeszycie lipcow ym w y ­ drukow ać. Poniew aż rzecz ta m a c h a ra k te r opow iadania historycznego, należałoby się ją m oże w ydrukow ać szerszym d rukiem i z in te rlin ia m i”10. Rzecz jasna, że red a k to r z ty m i propozycjam i m usiał się zgodzić. „B iblioteka W arszaw ska” w pierw szych latach po u p ad k u pow stania styczniow ego u trz y m y w a ła się z opłat pren u m erato ró w . Przez pew ien okres czasu, będąc jed y n y m czasopism em naukow ym o c h arak terze en ­ cyklopedycznym , zdołała zdobyć ty lu pren u m erato ró w , że przynosiła p e­ 9 Bibl. Nar., rkps 2680. L ist z 1 X 1879 r. do redakcji „B iblioteki W arszaw skiej”. 10 Tam że. L ist z 28 V 1877 r. do redakcji „B iblioteki W arszaw skiej”. Z D Z IE JÓ W C Z A S O P IS M N A U K O W Y C H W K R Ó L E S T W IE P O L S K IM 1864—1885 .ф д^ w ien dochód w ydaw cy. S y tu a cja jed n a k uległa rad y k aln ej zm ianie z chw i­ lą pojaw ienia się pism a konkurencyjnego. N ajw iększe obaw y o losy „Bi­ b lio tek i” w yw ołało pow stanie czasopism a „A teneum ” . W ójcicki zdaw ał sobie spraw ę z fak tu , że d ru g i m iesięcznik, którego założycielam i b y li najznakom itsi polscy uczeni, odbierze „B ibliotece W arszaw skiej” część p ren u m erato ró w i w spółpracow ników . W sw ych listach do K raszew skie­ go W ójcicki pisał o stosunkach p an u jący ch w red ak cji „A ten eu m ” . Po ukazan iu się dw u zeszytów „A teneum ” w y rażał on nadzieję, że pism o nie pow inno zagrozić istnieniu „B iblioteki W arszaw skiej”. „W alka w spół­ zaw odniczą ju ż się rozpoczęła — pisał — m acie dw a zeszyty »Biblio­ te k i W arszaw skiej«, m ożecie porów nać i sąd w asz w ydać. Nie ta k stra sz ­ n y diabeł, ja k go m alu ją. A rty k u ł o S yrokom li w yw ołał u n as olbrzy­ m ią niechęć, w yrazem tego jest »K ronika Rodzinna«, ale »A teneum « zyskało pochw ałę »Przeglądu Tygodniow ego«”11. W pierw szych m iesiącach istnienia „A ten eu m ” nie w płynęło na ob­ niżenie się liczby p ren u m e ra to ró w „B iblioteki W arszaw skiej” . W ójcicki w liście do K raszew skiego stw ierdzał: „Tym czasem n ie podoba się m nie i red ak cji naszej, że już d w a a rty k u ły w idzieliśm y w »A teneum «, a nic W aszego w »Bibliotece« nie m am y, praw da, pow iedzieliście, że nic nam ono nie zaszkodzi, bo nie tylko nie straciliśm y ani jednego p re n u m e ra ­ tora, ale pozyskaliśm y w ięcej ja k ro k u zeszłego”12. Istn ien ie konkurencyjnego pism a zm uszało red ak cję do s ta ra n n ie j­ szego dobierania arty k u łó w w celu większego zainteresow ania czytelni­ ków treścią m iesięcznika. R edakcja sta ra ła się o rozm aitość i barw ność tre śc i pism a oraz zw iększała liczbę d ru k ow anych arty k u łó w . M imo u sil­ nych sta ra ń o zdobycie p ren u m erato ró w okazało się, że „B iblioteka W ar­ szaw ska” nie tylko nie zyskuje now ych, lecz tra c i dotychczasow ych. W ójcicki w liście z m arca 1877 r. relacjonow ał k ró tk o o trudnościach redakcji: „R edakcji K sięgarnia G eb eth n era i W olffa złożyła rachunek, z k tó ­ rego pokazało się, że jesteśm y jej dłużni 1500 ru b li. T yle nas koszto­ w ała k o n k u ren cja z »A teneum «, bośm y nad program w ydrukow ali 30 arkuszy. T rzeba było te n deficyt załatać, a po zapłaceniu takow ego k a ­ p ita ł rozporządzany w yczerpał się do d n a ” . „B iblioteka W arszaw ska” zajęła w sto su n k u do pozytyw izm u zdecy­ dow anie k ry ty c z n e stanow isko. N iechętnie też uw zględniała now e osiąg­ nięcia nau k przyrodniczych, zajm ując w rogą postaw ę w obec d arw inizm u. Z kolei m łoda p rasa p rzy różnych okazjach zarzucała pism u, że je st redagow ane w duchu konserw atyw nym . Szczególnie „P rzegląd T y ­ godniow y” k ry ty k o w ał „B ibliotekę W arszaw ską”, że otw iera swe łam y dla ludzi, k tórzy nie rozum ieją now ych prądów , przenikających do m y­ śli naukow ej i cyw ilizacyjnej. Ju ż w początkow ym okresie istnienia „Przegląd T ygodniow y” w skazyw ał, że niektórzy członkowie red ak cji m iesięcznika n ad ają m u kieru n ek konserw atyw ny. Pisano wówczas: „»Bi­ blioteka W arszaw ska«, jedno z najstarszy ch literackich pism naszych, nie zdoła kiedykolw iek w yjść z apatii i pozbyć się c h a ra k te ru zbiorowości oraz urzeczyw istnić p rogram pism a periodycznego, a pod w pływ em pro ­ fesora Szkoły Głównej S tefana Paw lickiego, przybraw szy żyw ą barw ę k lerykalną, zaw rzało ru ch em w stecznym i cyw ilizacji postępow ej prze­ ciw nym ”13. W m łodej prasie pojaw iły się także wzm ianki, iż pism o red ag u je się w edle reguł pochodzących z początków X IX w. W skazywano, że zm ia­ ny, jak ie nastąp iły w prasie w arszaw skiej po 1863 r., w y rażające się po­ w staniem różnych pism specjalistycznych, w ym agają zm iany p rofilu pis­ m a. Dom agano się, aby red ak cja publikow ała więcej arty k u łó w om a­ w iających podstaw ow e zagadnienia z różnych gałęzi wiedzy. W skazy­ wano, że w w aru n k ach istnienia w ielu pism o różnych częstotliw ościach ukazyw ania się pow inny być zlikw idow ane niektóre działy „B iblioteki” . „Przegląd Tygodniow y” podkreślał, iż pow inna być przede w szystkim zlikw idow ana k ronika zagraniczna: „K ronika zagraniczna w »Bibliote­ ce W arszaw skiej« odgryw a zawsze rolę spóźnionej depeszy — pisano na ten tem a t — wszyscy już w iedzą o zaszłych w ypadkach, czytali obszerne spraw ozdania 1 dom ysły, a tu w kilka lub kilkanaście m iesięcy potem »Biblioteka W arszaw ska« nagle ogłasza to w szystko za najw iększą no­ wość”14. Z głosam i p rasy opozycyjnej m usiał się liczyć następny red ak to r m ie­ sięcznika, histo ry k i były profesor Szkoły Głównej Józef Plebański, k tó ry objął kierow nictw o pism a po śm ierci W ójcickiego. D latego też w kilka m iesięcy po zm ianie red ak cji „Biblioteka W arszaw ska” została zreform o­ w ana. Za jego red ak to rstw a m iesięcznik daw ał w ięcej niż poprzednio artykułów w każdym num erze. Plebański starał się, aby pismo om aw ia­ ło podstaw ow e dziedziny nie tylko z zakresu n au k hum anistycznych, lecz także przyrodniczych. Zdołał on zapew nić pism u w ysoki poziom nauko­ w y oraz zwiększyć liczbę jego prenum eratorów . W 1875 r. z in icjatyw ą w ydaw ania innego pism a naukow ego w y stą­ pili dwaj znakom ici uczeni: W łodzim ierz Spasowicz i A dolf Paw iński. Pierw szy z nich, Spasowicz, był dyscyplinarniezwolniony zestanow iska profesora p raw a karnego w P e tersb u rg u zagłoszenie wsw ych pracach naukow ych m yśli liberalnych i u trzym yw anie kontaktów z pow stańca­ Z D Z IE JÓ W C Z A SO PISM N A U K O W Y C H W K R Ó L E S T W IE P O L S K IM 1864—1885 m i. N ależał on do grona bliskich w spółpracow ników w ielu w y b itn y ch rosyjskich naukow ców z obozu liberaln o -b u rżu azy jn eg o . Po zw olnieniu ze stanow iska pro feso ra w 1864 r. został ad w okatem i prezesem Izby A dw okackiej w P e tersb u rg u . D rugi in icjato r założenia now ego czaso­ pism a b y ł zn an y m badaczem i a u to rem w ielu p rac z h isto rii Polski i w spółw ydaw cą Źródeł dziejo w ych . Z am ierzali oni stw orzyć now y m ie­ sięcznik na w zór fran cu sk ich pism naukow ych ty p u revue. P aw iń sk i po o trzy m an iu koncesji n a w yd aw an ie czasopisma, zw raca­ jąc się do B obrzyńskiego z propozycją w spółpracy, ta k pisał o założeniach program ow ych m iesięcznika: ,,Z początkiem przyszłego ro k u zam ierza­ m y w raz z W ło d zim ierzem ] Spasow iczem pod red a k c ją H. B enniego w y ­ daw ać pism o m iesięczne naukow e i literack ie pod nazw ą »Ateneum «. B ierzem y, za w zór »Revue«; w zakres tego pism a w chodzić będą w szyst­ kie gałęzie w iedzy ludzkiej, te, k tó re są m niej dostępne dla ogółu czy­ telników w form ie lżejszej, p o p u larn ej, b e le try sty k a w kształcie pow ie­ ści d ram a tu itp .”15 P ierw szy re d a k to r „A ten eu m ”, H. Benni, pracow ał n a U niw ersytecie W arszaw skim jako le k to r języ k a angielskiego. P aw iń sk i i Spasow icz za­ pew nili pism u odpow iednie fundusze oraz k ierow ali n im w pierw szych m iesiącach jego istnienia. Na pierw sze w y d atk i zw iązane z organizacją w y d aw n ictw a Spasow icz przeznaczył 10 000 ru b li, a P aw iń sk i 500016. P aw iń sk i w k ró tce u stąp ił z red ak cji i przez dłuższy czas nie było fak­ tycznego red ak to ra. O obliczu pism a decydow ało w ted y kolegium , zło­ żone z A lek san d ra O skierki, H erm an a Benniego i W łodzim ierza Spasowicza. W 1880 r. red ak cję „A ten eu m ” objął znany k ry ty k litera c k i i h i­ sto ry k P io tr Chm ielow ski, k tó ry k iero w ał ty m pism em przez w iele lat. Po zlikw idow aniu Szkoły Głów nej red ak cja „A ten eu m ” sta ra ła się, aby m iesięcznik stał się ce n traln y m ogniskiem życia naukow ego w W a r­ szawie. In icjato ro m założenia pism a chodziło o to, by skupić w okół pis­ m a w szystkich badaczy i m iłośników n au k i i um ożliw ić im p ublikow a­ nie prac. R edaktorzy w y raźn ie pisali o ty ch zam ierzeniach, w skazując, że, podobnie ja k „A th en aeu m ” J. I. K raszew skiego, now e pism o będzie ogniskiem narodow ej n a u k i17. Zgodnie ze zw yczajem p rzy ję ty m w tego ro d zaju czasopism ach red a k c ja grupow ała cały m a te ria ł w poszczególne działy, ja k np. dział rozpraw , u tw orów literack ich , recen zji i spraw o­ zdań oraz k ro n ik a m iesięczna o w y d arzeniach w k ra ju i za granicą. R ozpraw y w „ A ten eu m ” dotyczyły niem al w szystkich dziedzin wiedzy, a w szczególności h isto rii Polski, h isto rii lite ra tu ry , socjologii, ekonom ii i filozofii. 13 Bibl. Jag., rkps 8975. L ist A. P aw iń sk iego z 21 X 1876 r., к. 131. 16 Tam że, rkps 6542. L ist K. W. W ójcickiego z 25 X 1875 r. 17 S ło w o w stęp n e, „A teneum ”, 1876, t. 1, s. I. Założyciele „A teneum ” i jego redaktorzy należeli do obozu liberal­ nego i sta ra li się, aby pismo w yrażało idee służące rozw ojow i k ap itali­ stycznej cyw ilizacji. D ążyli oni do podźwignięcia ekonomicznego k ra ju i obrony k u ltu ry narodow ej; chcieli unow ocześnienia stosunków gospódarczych i społecznych. W czasopiśmie najbogatszy był dział historyczny i literacki. U nikając m itologizacji przeszłości historycznej, jak rów nież zabarw iania studiów .elem entami em ocjonalnym i, starano się, aby pro­ blem atyka historyczna ukazyw ała przełom ow e m om enty z dziejów P ol­ ski. T em atyka publikow anych prac odnosiła się głównie do kształto­ w ania się państw a polskiego; w znacznie skrom niejszym stopniu p o ru ­ szano inne spraw y, np. społeczno-ekonom iczne. W a rty k u łach i recen­ zjach prac najw ybitniejszych historyków poruszano nie tylko m om enty świadczące o osiągnięciach państw a polskiego, ale rów nież w ykazyw ano przyczyny jego niepow odzeń. Bardzo w iele m iejsca poświęcało „A te­ neum ” dziejom śląska, W arm ii i M azur oraz stosunkom polsko-niem iec­ kim w przeszłości. W m iesięczniku o tych zagadnieniach pisali dwaj n a j­ w ybitniejsi specjaliści: K azim ierz Jarochow ski i W ojciech K ętrzyński. Nie sposób nie doceniać tego rodzaju publikacji w czasie, gdy na Śląsku, W arm ii i M azurach budził się polski ru ch narodow y. R edakcja „A teneum ” dość m gliście precyzow ała sw oje zasady, za­ znaczając, że chce służyć ideałom praw dy i dobra, co pozw alało jej sku­ pić wokół pism a ludzi o różnych poglądach politycznych, z rozm aitych kół i obozów. Pismo, którego w ydaw cą był W. Spasowicz, a redaktorem P. Chm ie­ lowski, z n a tu ry rzeczy m usiało poświęcać więcej m iejsca k ry ty ce lite­ rackiej i naukow ej. W tym dziale dochodziły jednak do głosu w w ięk­ szym stopniu niż w a rty k u łach historycznych now e koncepcje badania zjaw isk życia um ysłowego. Zapoczątkow ał je W. Spasowicz swoim i stu ­ diam i krytycznym i o P olu i Syrokom li. Z generalnym atakiem na ro­ m antyzm polski w ystąpił a u to r podpisujący się pseudonim em F. K. w arty k u le pt. R o m a n tyzm i jego sk u tk i. W yw ołał on w iele nieporozu­ m ień i protestów w różnych środow iskach naukow ych. W sw ym liście do K raszew skiego Benni donosił m u, że opublikow anie tego a rty k u łu w y ­ wołało protesty, z którym i redakcja będzie się liczyć w przyszłości: „A r­ ty k u ł nasz o rom antyzm ie, napisany przez F. Κ., w yw ołał opozycję w p ra ­ sie i m iędzy innym i k ry ty k am i P a n rów nież zabrał głos w »Kłosach«. W iemy, że a rty k u ł nie je st przede w szystkim w yczerpującym i zresztą niektóre zarzuty, m ianow icie Pańskie, są słuszne” 18. Po ukazaniu się w prasie głosów krytycznych o polem ikach „A te­ n eu m ” z rom antykam i redakcja przestała zamieszczać tego rodzaju a rty ­ Z D Z IE JÓ W C Z A SO PISM N A U K O W Y C H W K R Ó L E ST W IE PO L SK IM 1864—1885 4 9 5 kuły. P o p ierała n atom iast m łode pokolenie literató w i publicystów , p u ­ blik u jąc ich prace w m iesięczniku. Zwłaszcza Chm ielow ski przejaw iał zainteresow anie now ym i tendencjam i w ku ltu rze, oceniając pierw sze p róby sił n a arenie p racy pisarskiej m łodej generacji literató w bądź w dziale spraw ozdań krytycznych, bądź też w szeregu osobnych studiów pt. M łode siły. D ebiuty powieściopisarskie. Niem niej w nikliw ie om aw iał m iesięcznik piśm iennictw o polskie w przeszłości. Rzadko k tó re czaso­ pismo polskie w ow ych czasach m iało tak liczny zastęp w spółpracow ­ ników i posiadało tak w ielką liczbę prac naukow ych z dziejów lite ra tu ry polskiej, ja k „A teneum ”. W porów naniu z „B iblioteką W arszaw ską” red ak cja „A teneum ” p u ­ blikow ała na sw ych łam ach sporo arty k u łó w z zakresu spraw ekono­ m icznych i społecznych. Nie w dając się w analizę s tru k tu ry społecznej, daw ała jed n ak m ateriały, k tó re ilustrow ały ogólnie rozwój stosunków kapitalistycznych w K rólestw ie i na zachodzie Europy. Ekonom iści, p u ­ blik u jący swe prace n a łam ach „A teneum ”, nie m ieli żadnych w ątp li­ wości, w jakim k ieru n k u posuw a się rozwój Europy, i uw ażali, że będzie on się dokonyw ał w Polsce na tej samej drodze. W n iektórych a rty k u ­ łach przew idyw ano dalsze przekształcenia w stru k tu rz e agrarnej k raju . Ju ż w pierw szym zeszycie czasopisma zamieszczono arty k u ł W. Załęskiego S ta n ekonom iczny w łościan w K rólestw ie Polskim , w k tórym re ­ lacjonow ano o k ieru n k u rozw oju gospodarki d robnotow arow ej. P u b li­ cyści, piszący w „A teneum ” , nie dostrzegali złych stro n rozw oju k ap ita­ lizm u, ja k np. kryzysy, bezrobocie, m asow a ru in a drobnych w ytw órców . W ysuw ali oni pozytyw ny program , zaw ierający p o stu laty rozw oju prze­ m ysłu, oszczędności. R edakcja zgodnie ze sw ym program em prow adziła dział przyrodniczy, w k tó ry m prezentow ano dorobek i koncepcje rozw o­ ju tej dziedziny wiedzy. Sporadycznie natom iast, i to przew ażnie w fo r­ m ie oceny publikacji, inform ow ano o ru ch u w dziedzinie nauk m ate ­ m atycznych i fizycznych. Zasługą red ak cji „A teneum ” było skupienie wokół pism a polskich naukow ców z terenów K rólestw a i innych dzielnic Polski i um ożliw ienie im publikow ania sw ych badań. M iesięcznik był, podobnie jak inne pism a tego typu, w ydaw nictw em deficytow ym . Finansow ał je Spasowicz. W 1876 r. z in icjaty w y w ydaw cy „Kłosów” , Sam uela L ew entala, po­ w stało czasopismo naukow e pt. „K w artalnik Kłosów” . Publikow ano w nim arty k u ły z zakresu filozofii, psychologii, antropologii, h istorii i nau k po­ m ocniczych, m edycyny i techniki. Pierw szy n u m er „ K w artaln ik a” u k a ­ zał się n a początku 1877 r. P rzew ażały w nim a rty k u ły historyczne z róż­ nych epok. Z bardziej eru d ycyjnych w yróżniał się a rty k u ł Z ygm unta Glogera A n to n i T yzenhaus oraz rozpraw a K arola Jurkiew icza W iado­ mości z nauk przyrodniczych i stosow anych. N ależy podkreślić, że w cza­ sopiśm ie kładziono nacisk na dział inform acji zagranicznej, zaw ierający relacje z postępu nauk, a także z zakresu lite ra tu ry i sztuki. U kazały się jed n a k tylko dw a n u m ery „K w artaln ik a K łosów ” . Nie m ogąc zdo­ być w ystarczającej liczby p ren u m erato ró w , red ak cja zaw iesiła czasopis­ mo, odkładając jego w znow ienie na kilka m iesięcy19. W istocie była to likw idacja czasopisma, o czym P ietkiew icz pisał w prost: „Choć trochę w olniejszy będę, bo w iele rob o ty m i ubędzie w skutek upadku, d elik at­ nie m ów iąc — zaw ieszenia k w a rta ln ik a naszego, k tó ry n ieste ty nie m ógł istnieć, m ając tylko 200 przedpłacicieli”20. W k w ietn iu 1885 r, pow stał-m iesięcznik o zbliżonym do „A teneum ” p ro filu pt. „ F o rtu n a ” . W ydaw cą i red a k to re m czasopism a był człowiek zupełnie nie znany w dziennikarstw ie w arszaw skim — F ranciszek K sa­ w e ry K om ierow ski. N ależał on do grona licznych w ty m czasie m ece­ nasów, k tó rzy s ta ra li się popierać rozwój nau k i poprzez um ożliw ienie polskim tw órcom publikow ania swoich prac, o czym w yraźnie pisał: „C zujem y w sobie dobre chęci, energię i m iłość ku tem u w szystkiem u, co sw ojskie, nasze, o ile sprostam y p rzy ję ty m na siebie obowiązkom, n ie ­ chaj ogół osądzi”21. T reść „ F o rtu n y ” prezentow ała się bogato. P ublicyści i badacze róż­ nych dziedzin w iedzy w sposób p o p u larn y om aw iali spraw y piśm ienni­ ctw a polskiego, zagadnienia ekonom iczne, przyrodnicze, m atem atyczno-fizyczne i techniczne. B ogaty b y ł zwłaszcza dział literacki, w któ ry m opublikow ano kilka fragm entów powieści, poem aty. W czasopiśm ie u k a ­ zyw ały się. u tw o ry przew ażnie tw órców now ych kierunków literackich. U kazał się jed n a k tylko jed en n u m er m iesięcznika. Zapew ne K om ierow ­ ski, nie m ogąc zdobyć odpow iedniej liczby pren u m erato ró w , zrezygno­ w ał z dalszego w ydaw ania czasopisma. W 1881 r. ukazał się dw utygodnik pt. „P rzegląd B ibliograficzno-A rcheologiczny. Pośw ięcony B ibliografii, Archeologii, N um izm atyce, H eral­ dyce, H istorii, S ztukom P ięknym i L ite ra tu rz e ” . Czasopismo to m iało c h a ra k te r m agazynu historycznego, popularnonaukow ego. Obok a rty k u ­ łów zamieszczało u tw o ry literack ie o tem atyce historycznej oraz kroniki k u ltu ra ln e i n o tatk i bibliograficzne. R edakcja zdołała skupić w okół pis­ m a czołowych badaczy i popularyzatorów w iedzy historycznej, dotyczą­ cej Polski i innych narodów , a m ianow icie K azim ierza Stroczyńskiego, Józefa Przyborow skiego, ks. Ignacego Polkow skiego, J. I. K raszew skie­ go, E rn e sta Sw ieżawskiego, T adeusza K orzona, Z ygm unta G logera i in ­ nych. W 1883 r. „P rzegląd B ibliograficzno-A rcheologiczny” został zlikw i­ dow any. Z am ykając w ydaw nictw o red a k c ja pisała: „Pom im o pedagogicz­ Z D Z IE JÓ W C Z A SO PISM N A U K O W Y C H W K R Ó L E ST W IE PO L SK IM 1864—1885 4 9 7 nej staranności b y t »Przeglądu« nie podniósł się wcale, a skrom na ilość popierających nie zw iększyła się zupełnie, chociaż z dniem każdym zw iększał się nakład, aż wreszcie ta natężona nić pękła. Z am ykając to w ydaw nictw o, nie m am y nic do w yrzucenia. Pozostaw iło ono po sobie dobre imię i szlath etn e dążności, k tó re n aw et nasz w róg m usi nam p rzy ­ znać”22. L ekarz K arol Gregorow icz zaczął w ydaw ać w 1866 r. czasopismo w zeszytach, ukazujących się co m iesiąc, pt. „P am iętn ik N aukow y”. Jego periodyk m iał ch arak ter encyklopedyczny i zaw ierał różne zagadnienia z n au k historycznych i przyrodniczo-m atem atycznych. W „P am iętn ik u N aukow ym ” publikow ali swe prace w ykładow cy Szkoły G łów nej. Po ukazaniu się 6 zeszytów pismo przestało się ukazyw ać. Podobnie kró tk o trw ały m w ydaw nictw em był periodyk, k tó ry u k a­ zał się tylko w 1867 r. — „P am iętnik N aukow y L iterack i i A rtystycz­ n y ”. Zgodnie ze sw ym ty tu łem periodyk publikow ał p race z zakresu nau k hum anistycznych i u tw ory literackie. W res zcie w 1885 r. poja­ w iły się pod red ak cją J. K arłow icza i A. K ryńskiego „P race Filologicz­ n e ” . W ychod ziły one w latach 1885 — 1939. W latach 1879— 1882 ukazały się 3 tom y w ydaw nictw a pt. „Rocznik Zbiorow y P rac N aukow ych” . Pow stało ono z in icjaty w y „G azety Pol­ sk iej”. N a treść tego periodyku składały się prace dyplom ow e stu d en ­ tów polskiego pochodzenia, studiujących na w szystkich k ieru n k ach U ni­ w ersy tetu W arszawskiego. W ysuw ane stale przez prasę pozytyw istyczną p o stu laty potrzeby roz­ w oju nowoczesnej cyw ilizacji przem ysłow ej przyczyniły się do popula­ ry zacji w śród społeczeństw a polskiego idei organizow ania narodow ych ośrodków badań w dziedzinie n au k przyrodniczych i technicznych. Roz­ wój nau k przyrodniczych znalazł odbicie w pow staw aniu czasopism spe­ cjalistycznych. Ju ż w 1872 r.· pow staje pierw sze specjalistyczne pismo, k tó re zaj­ m u je się popularyzacją nauk przyrodniczych i technicznych pt. „P rzy ­ roda i P rzem ysł” . R edaktorem tego tygodnika b ył m atem aty k z w y­ kształcenia K arol H ertz23. W 1868 r. uzyskał on w Szkole Głównej sto­ pień m agistra m atem atyki, a w 1871 r.. doktora. W 1877 r. red ak to rem „P rzyrody i P rzem ysłu” został profesor U n iw ersy tetu W arszawskiego, przyrodnik, m inerolog K arol Jurkiew icz; kierow ał nim do r. 1881. T y ­ godnik zgodnie z p anującym i pojęciam i w X IX w. trak to w ał n au k i p rz y ­ rodnicze łącznie z geołogiczno-geograficznym i. R edakcja sta ra ła się da­ wać sw ym czytelnikom istotniejsze wiadom ości z botaniki, zoologii, geo­ logii, geografii, astronom ii, chemii, fizyki i techniki. W piśm ie pojaw iały 22 „Przegląd B ibliograficzno-A rcheologiczny”, 1883, nr 3. 23 Zob. H ertz Karol, [w:] Polski słownik biograficzny, t. IX /З, s. 475. się arty k u ły inform ujące o osiągnięciach danej gałęzi w iedzy oraz drob­ niejsze przyczynki o ciekaw ych osiągnięciach badaw czych uczonych, jak np. Liczba istniejących gatunków roślin, Inteligencja zw ierząt. Tygodnik w sposób gruntow niej szy aniżeli p rasa ogólna om aw iał róż­ ne elem enty teo rii ew olucji. Ju ż w pierw szych num erach „P rzyrody i P rzem ysłu” ukazało się kilka artykułów objaśniających teorię doboru n aturalnego lub przynoszących now e in te rp re ta c je D arw ina. Obok popu­ laryzow ania w iedzy przyrodniczej czasopismo starało się pokazyw ać w y­ niki badań naukow ych, k tó re m ogły być przy d atn e w zastosow aniu do przem ysłu. Przez pew ien okres czasu na karcie tytułow ej było zamiesz­ czone hasło, że tygodnik dąży do zastosow ania nauki dla potrzeb prze­ m ysłu. W pierw szym a rty k u le pt. N auka i utylitarność redakcja w yraź­ nie podkreślała, że now e czasy w ym agają od uczonych, by swoimi bada­ niam i przyczyniali się do rozw oju cyw ilizacji przem ysłow ej. Dowodząc, że tylko na tej drodze społeczeństwo może osiągnąć dobrobyt oraz obfi­ tość dóbr m aterialnych, pisano: „D aw niejsi uczeni, badający ogólne p ra ­ w a przyrody, dum nym okiem spoglądali na wszystko, co m a związek z życiem praktycznym . Fizyków niew iele obchodziła budow a m achin i pieców, a chem ik lekcew ażył sobie w szystkie fabrykacje farb, zapałek, m ydła itp. Tylko czystą naukę, naukę sam ą w sobie uznaw ali za przed­ m iot godny sw ych zdolności”24. W licznych a rty k u łach starano się popularyzow ać te osiągnięcia nau­ ki, k tó re m iały bezpośrednie zw iązki z procesam i technologicznym i i omó­ w ieniem ich znaczenia dla produkcji przem ysłow ej, jak np. Sposób p rze ­ chow yw ania chm ielu, O kopiow aniu rysu n kó w za pomocą fotografii, Za­ stosowanie n a fty w hutnictw ie żelaza. R edakcja starała się, żeby pism o nie tylko popularyzow ało wiedzę, lecz także inspirow ała badania nauko­ we. Ju ż w pierw szym roku istnienia pism a redakcja ogłosiła konkurs, przeznaczając 100 ru b li nagrody za opracow anie zagadnienia pt. W p ły w nieczystości m iejskich na skład w ody w iślanej podczas niskiego stanu rzeki. R edakcja była także inicjatorką pow stania B iblioteki P rzy ro d n i­ czej oraz w ydaw nictw a ukazującego się w latach 1872— 1874 pt. „Rocz­ nik O dkryć i W ynalazków ” . A utorzy publikujący swe prace w „P rzy ro ­ dzie i P rzem yśle” zdaw ali sobie spraw ę, iż dalszy rozwój badań nauko­ w ych m usi się dokonyw ać w oparciu o szkolnictw o techniczne. Dlatego pismo kilka razy podkreślało potrzebę otw ierania szkół technicznych. S ta ra prasa zarzucała redakcji „P rzyrody i P rzem ysłu”, że głosi ideę m aterializm u. „G azeta W arszaw ska”, oceniając k ilk u letn i dorobek ty ­ godnika, pisała, że pism o „nie zawsze czyniło zadość przeznaczeniu sw e­ m u, w praktyce m iało bow iem na względzie służenie pew nym kierunkom Z D Z IE JÓ W C Z A SO PISM N A U K O W Y C H W K R Ó L E ST W IE PO L SK IM 1864—1885 4 9 9 filozoficznym , a m ianow icie darw inizm ow i i m aterializm ow i, w którym nauka więcej służy za narzędzie i pokryw kę niżeli za cel rzeczyw isty”25. Ciepło i życzliwie pisała o tygodniku prasa pozytyw istyczna. „N iw a” oce­ niając pierw sze roczniki tygodnika, w skazyw ała, że pism o to przyczy­ niło się do rozpow szechnienia wiedzy przyrodniczej w społeczeństw ie polskim 26. Podobnie „Przegląd Tygodniow y” oceniał pozytyw nie istn ie­ nie „P rzyrody i P rzem ysłu” i w zyw ał swoich czytelników do p ren u m e­ row ania tego pism a27. „P rzyroda i P rzem ysł” nie zdołała pozyskać w ystarczającej liczby prenum eratorów i została zlikw idow ana. Redakcja, zam ykając tygodnik w 1881 r., oświadczyła: „W obec przeto b ra k u poparcia zm uszeni jesteś­ m y z żalem zawiesić z obecnym num erem dalsze w ydaw nictw o »Przyro­ dy i Przem ysłu«, pragnąc tylko gorąco, aby tygodnik nasz kiedyś znowu, w tej lub innej odrodzonej form ie, mógł cieszyć się uznaniem ”28. W krótce po zam knięciu pism a „P rzyroda i P rzem ysł” pojaw iło się now e czasopisma przyrodnicze pt. „W szechśw iat” . W ydaw cą tygodnika był znany przyrodnik i organizator prac naukow o-badaw czych E. Dzie­ w ulski, a redaktorem B. Znatowicz. W skład rad y redakcyjnej tygodnika wchodzili najznakom itsi badacze przyrody oraz popularyzatorzy nauki: T. C hałubiński, L. Darewicz, S. K ram sztyk, A. Šlósarski, J. Sław ikow ski, J. Trejdosiew icz i A. W rześniow ski. R edakcja staw iała sobie za zadanie nie tylko popularyzację przyrody, lecz także inicjow ała badania oraz ogła­ szała ich w yniki w tygodniku: „S taram y się przede w szystkim zapoznać z tym , co już zrobione, a potem w edle m ożności i sw oją choćby m aleńką, choćby z m iejscow ej tylko gliny ulepioną, dorzucić cegiełkę”29. Zgodnie ze sw ym i założeniam i zamieszczano arty k u ły , które by w sposób p rzy ­ stępny przedstaw iały w spółczesny obraz nauk przyrodniczych. Daw ano też drobne przyczynki z dziedziny n au k zoologicznych, botaniki, geologii. W spółpracow nikam i „W szechśw iata” b yli przew ażnie przyrodnicy polscy z K rólestw a30. Pisyw ali też do tygodnika dw aj w y b itn i przyrodnicy: Ja n R ostafiński oraz B enedykt Dybowski. Spośród w spółpracow ników z K ró­ lestw a najczęściej publikow ali swe prace: Ja n Trejdosiew icz, A ugust W rześniow ski i inni. W początkach istnienia pism a redakcja m iała jed n ak trudności z gro­ m adzeniem m ateriałów . B rak w łasnych ośrodków badaw czych u tru d n ia ł 25 „Gazeta W arszaw ska”, 1878, nr 151. „N iw a”, 1873, nr 33, s. 210. 27 „Przegląd T ygodniow y”, 1874, nr 23. 28 Od W yd aw n ictw a, „Przyroda i Przem ysł”, z dn. 31 V 1882. 29 „W szechświat”, 1822, nr 1. 30 J. F u d a k o w s k i , Nad 1 to m em „W szechśw iata”, „W szechświat”, 1953, nr 5. Tłocznik Historii Czasopiśmiennictwa, t. IX, z. 4 pozyskiw anie do w spółpracy tak ich ludzi, którzy by w sposób u m iejętn y i popularny pisali o swoich osiągnięciach naukow ych. W końcu 1883 r. w następujących słow ach inform ow ano czytelników o kłopotach w gro­ m adzeniu m ateriałów : „jeśli bowiem niełatw o nakłonić kogokolw iek do napisania a rty k u łu obszerniejszego, to jeszcze tru d n iej wym óc k ró tk ie streszczenie. W istocie pisanie takich k rótkich wiadomości o postępach nau k przyrodniczych jest bardzo pracow itym zajęciem , poniew aż jedno zdanie, jedno słowo w ym aga praw dziw ych studiów przygotow aw czych”31. Podobne kłopoty m iała red ak cja z funduszam i w ydaw niczym i, poniew aż liczba pren u m erato ró w nie zapew niła pism u egzystencji. Pom im o że ilość prenum eratorów w zrosła w ciągu 1883 r. z 800 do 900, to jed n ak nie pozwoliło w ydaw com zlikw idow ać deficytu i m usiano dopłacać do każ­ dego egzem plarza tygodnika 3 ru b le 32. W 1882 r. pow stało z inicjatyw y dwóch głów nych kierunków „W szech­ św ia ta ”, E. Dziewulskiego i B. Znatowicza, w ydaw nictw o o charak terze w yłącznie naukow ym pt. „P am iętn ik Fizjograficzny”. Czasopismo to uka­ zywało się jako rocznik o form acie 27 X 20 cm, w objętości 500 stron. W ydawcy, naw iązując do trad y cji polskich badań przyrodniczych zaini­ cjow anych przez Staszica i prow adzonych przez Tow arzystw o P rzyjaciół N auk, podkreślali, że now e w ydaw nictw o m a służyć przede w szystkim fizjografii k ra ju ojczystego. „P am iętnik F izjograficzny” m iał publikow ać p race naukow o-badaw cze, dotyczące k ra ju ojczystego, jego klim atu, w o­ dy, kształtu samej pow ierzchni ziem i oraz jej w ew nętrznego składu i b u ­ dowy, św iata zwierzęcego oraz cech przyrodniczych, samego człowieka. R edaktorzy w słowie w stępnym do pierw szego tom u „P am iętn ik a” w y­ jaśniali, że będzie on głów nym ośrodkiem organizow ania badań33. U kazanie się pierwszego tom u „P am iętnika Fizjograficznego” p rasa w arszaw ska pow itała niezw ykle ciepło. Podkreślano, że skupia on n a j­ bardziej znanych badaczy p rzyrody i posiada ciekaw ą treść. W yrazem wysokiej oceny „P am iętn ik a” przez św iat naù k i było przyznanie w y ­ d aw nictw u dyplom u uznania przez A kadem ię U m iejętności w K rakow ie i zjazd przyrodników . K ażdy tom rocznika podzielony był n a cztery działy: m ineralogia z hydrologią, geologia i chem ia, botanika z zoologią oraz antropologia. W latach 1882— 1885 ukazało się w „P am iętn ik u Fizjograficznym ” ogó­ łem 136 rozpraw . W rozbiciu na poszczególne dyscypliny naukow e opu­ blikow ano n astępującą ilość artykułów : z m eteorologii i hydro g rafii — 26, geologii i geodezji — 25, chem ii — 3, botaniki — 33, zoologii — 25, antropologii — 20. Z D Z IE JÓ W C Z A SO PISM N A U K O W Y C H W K R Ó L E ST W IE PO L SK IM 1864—1883 5 Q ^ 34 F. K u c h a r z e w s k i , Czasopiśm iennictw o techniczne polskie przed 1875, „Przegląd Techniczny”, 1904, nr 21. dostosow ał zakres tem aty czn y do najżyw iej ro zw ijających się wówczas gałęzi, pośw ięcał zatem najw ięcej m iejsca budow nictw u dróg żelaznych oraz cukrow nictw u. O ceniając pod różnym i kątam i w idzenia zastosow a­ nie m aszyn parow ych w przem yśle, uw ażał, że nie stanow ią one ostatecz­ nej zdobyczy techniki. P rzew idyw ano, że m aszyny parow e zostaną za­ stąpione z czasem przez elektryczne i gazowe. W skład red ak cji „P rze­ glądu Technicznego” w chodzili obok K ossutha i K ucharzew skiego M au ry ­ cy B orm an, w spółw łaściciel firm y B orm an i Szwede, Józef K oźniew ski — naczelnik b iu ra technicznego kolei w arszaw sko-w iedeńskiej. W spółpra­ cow nikam i m iesięcznika było grono absolw entów In sty tu tu Technologicz­ nego w P e te rsb u rg u oraz in sty tu tó w politechnicznych francuskich i bel­ gijskich (G andaw y i Louvin), austriack ich (Loeben). F. K ucharzew ski do­ prow adził w późniejszym okresie do bliższego pow iązania „P rzeglądu T echnicznego” ze sferam i w ielkokapitalistycznym i, czego w yrazem było przejęcie w 1880 r. i finansow anie tego w ydaw nictw a prze z W ładysław a K ronenberga. W 1885 r. „P rzegląd T echniczny” p rze jął S y n d y k a t C ukrow ­ niczy, dlatego red a k c ja baczniejszą uw agę pośw ięcała om ów ieniu róż­ nych zagadnień p ro d u k cji cukru, w ydając od 1888 r. specjalny dodatek35. W styczniu 1879 r. zaczęło w ychodzić w W arszaw ie nowe pism o dw u­ tygodniow e techniczne pt. „Inżynieria i B udow nictw o C yw ilne, P rz em y ­ słowe i R olnicze” . Do zespołu redakcyjnego od roku 1879 wchodzili: inży­ n ier cyw ilny W ładysław C zarliński, absolw ent Szkoły S ztuk P ięknych a rc h ite k t S tanisław G rzyw iński oraz inżynier przem ysłow y W itold Ż u­ kowski. Od 1881 r. skład zespołu redakcyjnego pow iększył się o inżyniera W. Rudnickiego, inżyniera J . Ł ubieńskiego i absolw enta szkoły budow la­ nej w B erlinie S tan isław a Szafarkiew icza. Czasopismo posiadało działy a rc h ite k tu ry , budow nictw a przem ysłow ego i górniczego, inżynierii ro ln i­ czej; m iało c h a ra k te r popularnonaukow y. R edakcji chodziło o to, aby tr a ­ fiało ono nie tylko do ludzi o w ykształceniu technicznym , lecz i do szer­ szych rzesz czytelników . „Czy to więc będzie zaznajam ianie z jak ą ś nową zdobyczą n a polu inżynierii, czy będziem y rozw ijali budow nictw o, nigdy nie spuścim y z oka jasności w y k ład u — pisano. — Z atem pism o nasze, ja k to czytelnik sam ju ż w yw nioskow ał, je s t popularnym , prow adzonym tak, aby z niego korzystać m ogli nie tylko ludzie fachow i, ale i ogół czy­ teln ik ó w ”38. Pism o uw zględniało głów nie p otrzeby krajow ego przem ysłu, a naw et rzem iosła. R edakcja zorganizow ała bibliotekę techniczną dla rzem ieślni­ ków, gdzie m ożna było wypożyczać książki i kopiować rysunki. W yda­ 35 J. P a z d u r, Rola „Przeglądu Technicznego” w rozw oju polskiej techniki Í875— 1918, „K w artalnik H istorii N auki i T echniki”, 1956, nr 2, s. 332— 341. 36 „Inżynieria i B udow nictw o”, 1879, nr 1, s. 1. w ała rów nież biblioteczkę dla rzem ieślników w form ie dodatków spec­ jaln y c h do pism a. „P rzegląd T ygodniow y” inicjatyw ę „Inżynierii i B u­ dow nictw a” uw ażał nie tylko za potrzebną, lecz w zyw ał inne red ak cje pism specjalistycznych do naśladow nictw a, zaznaczając, że „inicjatyw ę podjętą przez red ak cją »Inżynierii i B udow nictw a« uw ażam y nie tylko za zasługującą na pochw ałę, ale godną naśladow nictw a przez grono ludzi, k tó ry m przyszłość m a te ria ln a k ra ju n a sercu leży ”37. Od 1885 r. pism o starało się służyć potrzebom przem ysłu rolno-spo­ żywczego, aby w ten sposób pom agać ziem ianom w rozw ijaniu przem ysłu rolno-przetw órczego. W ty m celu red ak cja zorganizow ała dla ziem ian dw a b iu ra techniczne, udzielające różnych porad. Jed n o prow adził red a k to r pism a inżynier S. S zafarkiew icz w W arszaw ie, a drugie w spółpracow nik „In ży n ierii i B udow nictw a” J. Ł u b ień sk i w Ż ytom ierzu. B iura udzielały różnych porad dotyczących budow nictw a folw arcznego i p rzem ysłu rolno-spożyw czego oraz używ ania narzędzi. R edakcja naw iązała k o n ta k t z To­ w arzystw em P olitechnicznym w e Lw ow ie i w spólnie inicjow ała pierw szy zjazd ogólnopolski techników w K rakow ie. W ydaw anie czasopism zw iązane było z in icjaty w ą jed n o stek lub grup, k tó re dysponow ały skąpym i środkam i finansow ym i, co nie zapew niało trw ałości w ielu w ydaw nictw om . M imo b ra k u narodow ych ośrodków n a ­ ukow o-badaw czych red ak cje w szystkich czasopism m iały spore grona w spółpracow ników . N ajw iększą poczytność osiągnęły czasopism a o cha­ ra k te rz e encyklopedycznym : „B iblioteka W arszaw ska” i „A ten eu m ” . Na sk u tek rozw oju nau k i i w yodrębnienia się poszczególnych gałęzi w iedzy czasopism a specjalistyczne — przyrodnicze i techniczne, będąc jed y n y m i ośrodkam i organizow ania życia naukow ego, przyczyniły się isto tn ie do rozw oju ru c h u naukow o-badaw czego w k ra ju . 37 „Przegląd T ygodniow y”, z dn. 4 II 1883, nr 5. Z D Z IE JÓ W C Z A S O P IS M N A U K O W Y C H W K R Ó L E S T W IE P O L S K IM 1864-1885 Q Q ß


This is a preview of a remote PDF: http://czashum.hist.pl/media//files/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1970-t9-n4/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1970-t9-n4-s487-503/Rocznik_Historii_Czasopismiennictwa_Polskiego-r1970-t9-n4-s487-503.pdf

Zenon Kmiecik. Z dziejów czasopism naukowych w Królestwie Polskim w latach 1864-1885, Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego, 1970, 487-503,