Problemy stanu zdrowia mieszkańców wsi : prymat człowieka w przemianach systemowych

Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Sectio H, Oeconomia, Apr 2018

Stefan Ogrodnik

A PDF file should load here. If you do not see its contents the file may be temporarily unavailable at the journal website or you do not have a PDF plug-in installed and enabled in your browser.

Alternatively, you can download the file locally and open with any standalone PDF reader:

http://czashum.hist.pl/media//files/Annales_Universitatis_Mariae_Curie_Sklodowska_Sectio_H_Oeconomia/Annales_Universitatis_Mariae_Curie_Sklodowska_Sectio_H_Oeconomia-r1995_1996-t29_30/Annales_Universitatis_Mariae_Curie_Sklodowska_Sectio_H_Oeconomia-r1995_1996-t29_30-s241-252/Annales_Universitatis_Mariae_Curie_Sklodowska_Sectio_H_Oeconomia-r1995_1996-t29_30-s241-252.pdf

Problemy stanu zdrowia mieszkańców wsi : prymat człowieka w przemianach systemowych

Problemy stanu zdrowia mieszkańców wsi : prymat człowieka w przemianach systemowych Oeconomia - VOL. X X IX /X X X , 15 SECTIO H 1995/1996 Problemy stanu zdrowia mieszkańców wsi. Prym at człowieka w przemianach system owych T ak w iele dziś się pisze i d y sk u tu je na tem a t dróg i sposobów tra n s ­ form acji system ow ych w naszym k ra ju . Rozważa się różne możliwości zastosow ania środków rzeczow ych i kapitałow ych, rodzim ych i zagranicz­ nych w gospodarce, aby ją ożywić i uaktyw nić. Propozycji jest tak wiele, że przeciętn y obyw atel gubi się już i nie wie jaka jest w łaściw ie n a jle p ­ sza droga rozw oju polskiej gospodarki. W ydaje się jednak, że wśród m nóstw a propozycji i pom ysłów uzdrow ienia naszej ekonom iki, głoszo­ nych szczególnie w czasie trw an ia kam panii przedw yborczej do p a rla ­ m entu, zgubiliśm y n ajw ażniejszy czynnik rozw oju k raju , decydujący o bogactw ie i potędze narodu, m ianow icie straciliśm y z pola widzenia sam ego człow ieka. W ferw orze dyskusji nad przyszłym kształtem p o l­ skiej gospodarki, chyba n ik t nie zastanaw ia się jaki jest ten człowiek dziś, k tó ry m a budow ać dobrobyt naszej ojczyzny, jakie jest jego zdro­ wie duchow e i fizyczne, co on sobą rep re z en tu je , jakie są jego kw alifi­ kacje, w ykształcenie itd. W ydaje się, że tego rodzaju pytania są bardzo ważne, bo przecież ostatecznie ty lk o od tego, jakie jest społeczeństw o za­ leżeć będzie dalszy rozw ój naszego k raju . W niniejszym a rty k u le prag n iem y przeto zatrzym ać się nad człow ie­ kiem a k o n k retn ie nad jedną tylko właściwością współczesnego obyw atela Polski, a m ianow icie nad jego zdrow iem fizycznym . C hcem y przy tym m ówić nie o całym naszym społeczeństw ie, ale o jednej grupie tego spo­ łeczeństw a, a m ianow icie o ludności w iejskiej i to głównie zw iązanej z rolnictw em , od k tó re j zależy poziom w yżyw ienia naszego narodu. 16 A n n a les, se c tio U. v ol. X X IX /X X X Zdrow ie każdego człow ieka to w ielka w artość, od k tó re j zależy jego szczęście oraz szczęście rodziny, w k tó rej żyje. Od w arunków zdrow otnych uzależniona jest m ożliwość p racy w określonych zaw odach i jej w y d a j­ ność. Zdrow ie jest podstaw ą rozw oju n auki i w szechstronnego postępu ludzkiej wiedzy. Tylko zdrow i ludzie stanow ią podstaw ę siły obronnej k raju , pośw ięcają się badaniu głębin oceanów i odbyw ają „ak ro b aty czn e” spacery kosm iczne w śród gwiazd. Zdrow ie zatem posiada w artość obiek­ tyw ną, bezcenną dla każdego człowieka, ale nieodzow ną rów nież dla c a ­ łego społeczeństw a, jego gospodarki i k u ltu ry , stanow i zatem „ sk arb ” ogólnonarodowy. Z tego też względu każde społeczeństw o w ykazuje tr o ­ skę o zdrowie sw ych obyw ateli i w m iarę posiadanych możliwości o rga­ nizuje jego ochronę. Ja k pisze Cz. S urow ik — „[...] zdrow iem jest nie tylko b rak choroby lub niedom agania, ale dobre sam opoczucie oraz taki stopień przystosow ania się biologicznego, psychicznego i społecznego, jaki jest osiągalny dla jednostki w n ajk o rzy stn iejszy ch w a ru n k a ch ”.1 Do oceny stan u zdrow ia ludności mogą służyć różne m ierniki tzw. po­ zytyw ne, n egatyw ne i pośrednie, z k tó ry ch n a jb a rd zie j dostępne w p ra k ­ tycznym zastosow aniu są w skaźniki negatyw ne, np. zachorowalność, um ie­ ralność itp. M ierniki pozytyw ne mogą mieć zastosow anie głównie w b a­ daniach klinicznych i lab o rato ry jn y ch . Ja k pisze St. K osiński — „[...] stan zdrow ia ludności w iejskiej jest tru d n y do jednoznacznego określenia. Nie ma w skaźnika syntety czn ie obrazującego w szystkie asp ekty zdrowia. Pow szechnie przyjm ow ane w skaźniki in fo rm u ją zazw yczaj nie o sam ym zdrowiu, ale o jego b rak u , czyli o chorobie lub zgonie. Zdrow ie często d e ­ finiow ane jest jako b rak choroby”.2 C ytow any a u to r przytacza definicję zdrowia, w edług k tó re j „zdrow ie to stopniow alny stan samopoczucia so­ m atycznego, psychicznego i społecznego, uw idaczniający się w fu n k cjo ­ now aniu organizm u, psychiki i osobowości oraz w poziomie i zdolnościach ich rozw oju, a także w m ożliw ościach a d a p ta c y jn y c h człow ieka” .3 Z po­ wyższej definicji w ynika, że zdrow ie może być lepsze lub gorsze, czyli s ta ­ nowi ono pew ien stan stopniow alny i dotyczyć może zarów no sfery so­ m atycznej, jak i psychicznej człowieka. Społeczeństw o zdrow e zatem , to takie, w k tórym dużo jednostek jest zdrow ych a m ało chorych. Dotyczy to zarów no całego społeczeństw a w naszym k ra ju , jak również społecz­ ności w iejskiej, jako g ru p y w ydzielonej, k tó rą tu ta j specjalnie się zajm u ­ jem y. W grupie te j znaczną część stanow i ludność rolnicza, z in d yw idual­ 1 Cz. S u r o w i k , Wybrane problemy przestrzennego kształtowania infrastruk­ t u r y ochrony zdrowia i pomocy społecznej. IGiPZ-PAN r. 1975, z. 8, s. 23. 2 St. K o s i ń s k i, Stan zdrow otny ludności w iejskiej w końcu lat osiemdzie­ siątych. Pr. zb. red. J. Ł o p a t o , Zabezpieczenie społeczne rolników indywidualnych w Polsce Ludowej (1944—1989) UW, Warszawa 1990, s. 92. 3 Ibid., s. 92. nych gospodarstw rolnych. Ta gru p a z dniem 1 stycznia 1972 r. objęta została bezpłatną opieką lekarską. O znaczeniu tego w ydarzenia dla och­ rony zdrow ia św iadczyć może fakt, że w ciągu pierwszego roku po w pro­ w adzeniu ubezpieczeń, liczba porad lekarskich dla ludności rolniczej zw iększyła się o 37%, a w 1980 r. w porów naniu do 1970 r. liczba tych porad w przeliczeniu na jednego m ieszkańca wsi w zrosła o 75%.4 Nie oznacza to jednak, by stan zdrow ia ludności w iejskiej autom atycznie uległ popraw ie, zwłaszcza, że stan ten był zbyt odległy od dobrego i o wiele gorszy niż ludności w m iastach Ja k podaje M. Pietrew icz w edług oceny M inisterstw a Zdrow ia i Opieki Społecznej w 1971 r. zdrow ie mieszkańców wsi przedstaw iało się gorzej niż m ieszkańców m iast. Wyższe były na wsi tzw. w skaźniki um ieralności ogólnej oraz um ieralności niem ow ląt, a śred ­ nie życie trw ało krócej. Za główne przyczyny tego stanu na wsi uważano niski stan sa n ita rn y na wsi, duże obciążenie pracą i znacznym w ysiłkiem fizycznym , neg aty w n y wpływr chem izacji i m echanizacji prac rolniczych, a także zagrożenie chorobam i odzw ierzęcym i.5 W ydaje się, że przyczyny te do dziś oddziałują na stan zdrow otny ludności w iejskiej. St. Kosiński pod koniec la t 80. pisał: „[...] w w aru n k ach zdrow ia ludności w iejskiej n astąp iły przem iany stru k tu ra ln e. Z m niejszył się udział zgonów z powo­ du chorób zakaźnych i pasożytniczych (łącznie z gruźlicą) z 7,1% w roku 1949 do 0,9% w 1987 r. Z m niejszyła się także um ieralność z powodu cho­ rób u k ładu oddechowego. Równocześnie w zrósł udział zgonów z powodu chorób układu k rążenia (stanow iący przez cały okres pow ojenny pierw ­ szą przyczynę zgonów) z 20,0% w 1949 r. do 52,3% w 1987 r. W ystąpił rów ­ nież w zrost udziału zgonów z powodu chorób now otw orow ych z 12,8% w 1960 r. do 18,5% w 1987 r. oraz zgonów z powodu w ypadków , zatruć i urazów . Jed n y m z m ierników stanu zdrow ia — pisał St. Kosiński — jest w spółczynnik um ieralności niem ow ląt. Należy podkreślić, że na prze­ strzeni o statnich la t obserw uje się znam ienną ew olucję polegającą na sy­ stem atycznym zm niejszaniu się w artości liczbowych tego wskaźnika. W 1987 roku w ynosił on 17,4% i był o 0,7% wyższy dla wsi niż dla m ia­ sta. W porów naniu z 1986 r. uległ obniżeniu o 0,2% w mieście, na wsi n a ­ tom iast w zrósł o 0,5%’\ 6 W yniki badań screeningow ych przeprow adzonych przez zespół lekarzy lubelskich w latach 1989— 1991 w w ytypow anych wsiach woj. lubelskiego rów nież m ówią raczej o pogarszającym się stanie zdrow ia ludności w iejskiej niż o jego popraw ie.7 Z badań tych w ynika, że w popu­ 5 Ibid., s. 41—42. * M. Pi e t r e w i c z, Polityka społeczna wobec wsi, LSW, Warszawa 1987, s. 41. 6 K o s i ń s k i , op. cit., s. 93. 7 W badaniach screeningowych najczęścej konfrontuje się ze sobą autooceny lacji 12.169 osób uczestniczących w tych badaniach, u 84,5% ich u czestni­ ków stw ierdzono naruszanie rów now agi zdrow ia i ujaw niono istnienie 33.975 stanów chorobowych, czyli u każdego badanego w ykryto przecięt­ nie 2,8 choroby.8 Ja k pisze St. Tokarski — „relatyw nie gorszy jest stan zdrow ia mężczyzn, u każdego z nich w ykryw ano przeciętnie ponad trzy jednostki chorobowe. Z ogólnej s tru k tu ry chorobowości ludności w iej­ skiej w ynika, że najw yższy w spółudział posiadają choroby układu k rą ­ żenia” — 36,7%.9 Pow ażny problem stanow ią choroby układu m ięśniow o-kostnego oraz choroby układu oddechowego i traw iennego. W chorobach układu m ięś­ niowo-kostnego badania w ykazały zw yrodnienia staw ów kręgosłupa oraz skrzyw ień kręgosłupa. Dają tu znać o sobie ciężkie w arunki pracy w ro l­ nictw ie i przebyw anie dłuższy czas na o tw artej przestrzeni przy zm ien­ nych w arunkach atm osferycznych i wilgoci. W śród chorób układu od­ dechowego najw yższy udział stanow ią: rozedm a płuc, dychaw ica oskrze­ lowa oraz przew lekłe zapalenie oskrzeli. W układzie traw iennym czołowe m iejsce zajm ują w rzody żołądka i dw unastnicy oraz kam ica żółciowa. Jak podkreśla St. Tokarski — „szczególnie niepokojącym zjaw iskiem epidem iologicznym jest to, iż szereg w ym ienionych chorób w y stępuje w wysokim natężeniu w pełnym wieku produkcyjnym . F ak t ten posiada istotne znaczenie w chorobach, które tw orzą wysokie ryzyko inw alidztw a lub zgonu. W w yniku tego badania u ponad 30% pacjentów teoretycznie zdrowych, stw ierdzono po raz pierw szy istnienie stanów chorobowych. Wśród nich rozpoznano choroby nadciśnieniowe, zarów no sam oistnie w łączenie z zajęciem serca i nerek, jak i w tórne, oraz cukrzycę i choroby tarczycy. Pew ną część badanych osób (ok. 3%) skierow ano na dalsze b a­ dania i leczenie specjalistyczne oraz hospitalizację, głównie ze względu na nasilone objaw y chorobowe, z ryzyka których często pacjenci nie zdaw ali sobie spraw y” .10 Potw ierdzeniem tego jest istnienie poważnych rozbież­ ności m iędzy autooceną zdrowia uczestników badań a w ynikam i badań lekarskich. Z populacji poddanej badaniom 57,1% uczestników d ek laro ­ wało bardzo dobre, dobre i raczej dobre samopoczucie, podczas gdy ba­ dania m edyczne wykazały, że jedynie u 15,5% osób nie stw ierdzono zmian chorobowych. Ta rozbieżność między subiektyw ną i obiektyw ną oceną stanu zdrow ia może w ynikać z pew nej odporności psychofizycznej ludności w iejskiej w sytuacji pogorszonego samopoczucia bądź też z n i­ skiej świadomości zdrow otnej i bagatelizow ania przejaw ów choroby.11 Problem stanu zdrowia mieszkańców wsi. Z przytoczonych w yników badań screeningow ych stanu zdrowia lu d ­ ności w iejskiej w yłania się bardzo zły obraz zdrow ia tej populacji św iad­ czący jednocześnie o niedostatecznej pracy in sty tu cji ochrony zdrowia. Nic zatem dziwnego, że St. Tokarski stw ierdza kategorycznie, iż „[...] sy­ gnalizow ane w stępne w yniki badań w skazują na alarm u jącą sy tu ację zdrow otną ludności wsi [...]. Ponadto — jak pisze, na podstaw ie oficjal­ nych m ateriałó w statystycznych może zaobserwow ać pogłębianie się re ­ gresu w stanie zdrow ia tej części ludności”.12 Z przedstaw ionych poglądów i ocen stan u zdrow ia ludności w iejskiej w ynika, że wśród tej populacji obserw uje się w badanej dziedzinie dwa procesy: proces pogarszania się ogólnego stanu zdrow ia tej grupy lu d ­ ności oraz proces utrzy m y w an ia się dysproporcji w stanie zdrowia m ię­ dzy ludnością m iast i wsi, na niekorzyść te j o statn iej grupy. Stw ierdza to w yraźnie cytow any już St. Tokarski: „obserw uje się w ostatnich k il­ k unastu latach regres stan u zdrow ia populacji w iejskiej, w yrażający się skróceniem przeciętnego trw an ia życia, zwiększoną um ieralnością i zacho­ row alnością. Ludność w iejska narażona jest na trad y cy jn e choroby zw ią­ zane z w arunkam i pracy i by tu , a ponadto w coraz wyższym stopniu na choroby określone m ianem cyw ilizacyjnych. Z badania screeningow ego w ynika, iż kondycja zdrow otna ludności w iejskiej jest znacznie gorsza, niż w ynikałoby to z porów nyw alnych badań epidem iologicznych i analiz statystycznych. Należy przypuszczać, iż w innych w iejskich obszarach k raju stan zdrow ia nie jest lepszy, zwłaszcza na teren ach poddanych w pływ om industrializacyjnym . Zjaw iskiem szczególnie niepokojącym jest fak t, iż w trakcie badania przesiew owego w ykryw ano po raz pierw szy u praw ie 1/3 badanych sta ­ ny chorobow e, często przew lekłe. Pew na część tych chorób, zwłaszcza w obrębie u k ałd u krążenia lub przem iany m aterii, stanow i z medycznego p u n k tu w idzenia zagrożenie życia. Istotnym zatem byłoby w znacznie szerszym zakresie prow adzenie przez przedstaw icieli zawodów m edycz­ nych działalności zapobiegaw czej w środow isku w iejskim ”.13 Przyczynam i tego niskiego stanu zdrow ia ludności w iejskiej są m. in. wg w yrażenia St. Tokarskiego „w arunki b ytu i p racy ” w ystępujące na wsi a także, generalnie biorąc, uw arunkow ania w ynikające z in d u stria li­ zacji k raju i w kraczania coraz pow szechniej do rolnictw a procesów che­ m izacji i technizacji. W skazuje na to kon k retn ie St. Kosiński pisząc: „Postępujące upow szechnienie środków ochrony roślin, zwłaszcza p esty ­ cydów, jest przyczyną częstszego niż w mieście w ystępow ania zatruć. Szacunkow a liczba ostrych zatru ć w Polsce w aha się w granicach 30— 40 12 T o k a r s k i , op. cit., s. 9. 13 Ibid., s. 10. tys. rocznie. W yraźny w zrost zatruć obserw uje się począwszy od 1972 r. Można przypuszczać, że składają się na to dwa czynniki: 1) bezw zględny w zrost liczby zatruć, 2) w zrost świadomości ludności oraz działalność służby zdrowia, która kieru je do ośrodków ostrych zatruć i oddziałów szpitalnych nie tylko pacjentów z objaw am i zatrucia, lecz również z po­ dejrzeniem o zatrucie. Z atrucia pestycydam i dotyczą zarów no rolników indyw idualnych, jak i pracow ników uspołecznionych gospodarstw ro l­ nych i stanow ią około 10% w szystkich hospitalizow anych z powodu za­ truć. Stosowanie nawozów sztucznych ze względu na ich długi okres to k ­ syczności jest również poważnym zagrożeniem dla zdrowia. Rzadko zdarza się, by negatyw ne skutki stosow ania nawozów objaw iły się bezpośrednio po ich użyciu. Działanie ich jest długofalow e i objaw ia się w różny sposób. N egatyw ne konsekw encje zdrow otne w yw ołują nie tylko nawozy sztucz­ ne i pestycydy. Do podobnego sk u tk u prow adzi także wiele innych prac i czynności w ykonyw anych w rolnictw ie”.14 Należy także zwrócić uw agę na proces m echanizacji prac w rolnictw ie, (trak to ry i duży udział urządzeń energetycznych). W szystkie te dziedzi­ ny, przy niskim w ykształceniu i częstokroć słabych kw alifikacjach ro l­ ników w zakresie m echanizacji prac, mogą być przyczyną w ypadków , k a ­ lectw a i ubytku zdrow ia wśród ludności w iejskiej. „Urazy, w ypadki, a także zatrucia — pisze St, Tokarski są w stru k tu rz e przyczyn zgonów i ogólnej zachorowalności ludności w iejskiej n arastający m problem em ”.15 Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że na wsi rozpow szechnił się zgubny oby­ czaj picia alkoholu. Alkohol prowadzi do degradacji organizm u, będąc przy tym przyczyną w ielu w ypadków przy pracy i na drogach, co pod­ kreśla St. Tokarski: „odrębnym zagadnieniem w aru n k u jący m stan zdro­ wia ludności w wieku produkcyjnym i poprodukcyjnym jest olbrzym i wpływ na zdrowie spożycia alkoholu i rozpow szechnienie nałogu pale­ nia tytoniu. Średnie krajow e tem po w zrostu spożycia alkoholu wynosi rocznie ok. 7%. U w zględniając zdrow otne i społeczne konsekw encje picia alkoholu najw yższe zagrożenie stanow i kategoria osób pijących w spo­ sób niekontrolow any, tj. nadużyw ających alkoholu, gdyż prow adzi to do głębokiej degradacji psychospołecznej oraz pow ażnych zaburzeń som a­ tycznych, m. in. do m arskości w ątroby, now otw orów jam y u stn ej, gardła przełyku i krtani. S tra ty zdrow otne i społeczne spowodowane alkoholiz­ m em są tru d n e do oszacowania. P rz y jm u je się, że 11— 18% ogółu w ypad­ ków przy pracy związanych jest z piciem alkoholu, a 12— 18% wypadków drogowych spowodowanych jest przez osoby nietrzeźw e, zarów no kie­ 14 K o s i ń s k i, op. cit., s. 94. 15 T o k a r s k i , op. cit., s. 6. Problemy stanu zdrowia mieszkańców* wsi. rowców, jak i pieszych. Z w ycinkow ych badań epidem iologicznych w y ­ nika, że uzależnienie alkoholow e i tytoniow e stanow ią zbliżony pod w zględem w ielkości problem zdrow otny i społeczny w populacji zarów ­ no m iejsk iej, jak i w iejskiej. Znaczna część urazów i w ypadków rolników spow odow ana jest alkoholizm em ” .16 Oprócz zatem tru d n y c h i uciążliw ych w aru n k ó w życia i pracy p odkopujących zdrow ie ludności w iejskiej: sam i m ieszkańcy wsi w yniszczają się i ogłu p iają n ad m iern y m piciem a l­ koholu. Alkoholizm jest chorobą, bardzo tru d n ą do w yleczenia. P ow inna zatem na wsi być prow adzona szeroka ak cja u św iad am iająca a jedno­ cześnie w inny być podejm ow ane w ysiłki m ające n a celu tw orzenie b ractw trzeźw ości, czy propagow ania idei k ru c ja ty w yzw olenia człowie­ ka. W ydaje się, że jak dotąd jed y n ą „ in sty tu c ję ” , k tó ra tę pracę p o d ej­ m u je jest Kościół K atolicki. W alka z alkoholizm em leży w intex'esie całego społeczeństw a. D la­ tego też ak cję trzeźw ości K ościoła w inny w spom agać sw ą pracą także inne in sty tu cje, jak szkoły, dom y k u ltu ry , ośrodki zdrow ia itp. Należy dążyć do zm iany obyczajow ości w iejskiej, w k tó re j alkohol tow arzyszy niem al w szystkim przejaw om życia tow arzyskiego, a n aw et pije się go przy pracy, co przyczynia się do w spom nianych już licznych w ypadków także przy pracy. O ceniając w aru n k i zdrow otne populacji w iejsk iej i rolniczej i stw ie r­ dzając zam iast popraw y raczej pogłębianie się reg resu w stan ie zdrow ia te j g ru p y społeczeństw a, należy stw ierdzić, że oprócz wielu przyczyn w p ływ ających d e stru k c y jn ie na zdrow ie m ieszkańców wsi, w pew nym stopniu w inę za ten stan rzeczy ponosi także służba zdrow ia pracująca na wsi oraz zbyt m ało ro zw in ięta i w yspecjalizow ana, in fra stru k tu ra ochrony zdrow ia. Z w raca na to uw agę St. Tokarski: „Istn ieje wiele czyn­ ników w a ru n k u ją c y c h te zjaw iska i ten d en cje, zarów no w sferze psy­ chicznej, jak i fizycznej (m aterialn ej). W aru n k i bow iem b y tu , p racy i h i­ gieny ludności w iejsk iej są nad al gorsze niż ludności m ieszkającej w m ia­ stach, tru d n ie jsz a jest rów nież dostępność opieki zdrow otnej. R ozw ijająca się społecznie in fra s tru k tu ra ochrony zdrow ia na wsi nie k o relu je ze w zrostem intensyw ności opieki m edycznej. Przedstaw iciele zawodów m edycznych sto su ją w ośrodkach zdrow ia b ierne form y dzia­ łalności, polegające głów nie na p rzy jm o w an iu sp ontanicznej zgłaszalności osób chorych, w m iern y m n ato m iast stopniu są zainteresow ani bezpośred­ nim k o n tak tem z ludnością w ich środow isku. Stąd też obserw u je się lep ­ sze rozeznanie w stan ie zdrow ia ludności zam ieszkałej w pobliżu siedziby ośrodka zdrow ia. P otw ierd zen iem tego jest w y k ry w an ie w tra k c ie b ad a­ nia przesiew ow ego około 30% nie stw ierd zan y ch w cześniej stanów choro« Ibid., s. 5—6. bow ych”.17 Powyższa w ypow iedź potw ierdza naszą opinię, że za p o g ar­ szający się stan zdrow ia ludności w iejskiej w inę ponosi w pew nym s to p ­ niu wiejska służba zdrow ia a przede w szystkim niew y starczająca jeszcze k adra lekarska oraz niedoinw estow anie ośrodków zdrow ia, k tó rych stan liczebny podajem y w tabeli 1. Naszą opinię o niew ystarczalności, w porów naniu do potrzeb, a k tu a l­ nej służby zdrow ia na wsi potw ierdza n ad to ocena sy tu a c ji w iejskiej służby zdrowia z 1992 r. dokonana przez In sty tu t M edycyny Wsi w L u b ­ linie, k tó re j frag m en t, ze względu na obiektyw ność i m ery to ry czn ą w a r­ tość przytaczam y dosłow nie. Na polskiej wsi, gdzie zam ieszkuje trzydzieści kilka pro cen t ludności k raju , p racu je 5294 lek arzy m edycyny i 2626 stom atologów . D aje to około 16 procent ogółu lekarzy. Są to dane z o statn ich m iesięcy b r. zebrane przez In sty tu t M edycyny Wsi, k tó ry jako jed y n y w k ra ju prow adzi s ta ­ ty sty k ę dotyczącą słu żb y zdrow ia na wsi. G dy p rz y jrz y m y się jej bliżej, okaże się, że te liczby nie oddają rzeczyw istości, bow iem na pełnym e ta ­ cie zatrudnionych jest tylko 3377 lek arzy m edycyny i 1873 lek arzy sto ­ matologów. Na wsi działa obecnie 3325 ośrodków zdrow ia, to je s t d o kład­ nie ty le samo co w ro k u ubiegłym . Z tej liczby aż 168, czyli 5 procent, nie posiada żadnego lekarza. J e st to odpowiedź d la tych, k tó rz y n arzek ają na nad m iar k a d r m edycznych. Swego czasu w Polsce przeprow adzono b ad an ia na tem a t bilansu p ra ­ cy lekarza, jego zadań i obciążeń. W ynika z nich, że na lek arza powinno przypadać nie w ięcej niż 2000 podopiecznych. N a zachodzie dąży się do zm niejszenia te j liczby do 1,5 a n aw et 1 tysiąca podopiecznych, n iek tó re k ra ­ 17 Ibid., s. 9—10. je dochodzą do 900. G dyby przyłożyć tę dw utysięczną m iarkę to się okaże, że jesteśm y pod kreską, obecnie na jednego lekarza na wsi przypada 3558 podopiecznych. Tylko 563 ośrodki zdrow ia znalazły się w „norm ie”, z pozostałych 1625 m a od dwru do czterech tysięcy podopiecznych, 813 od czterech do sześciu, reszta powyżej tej liczby. Do w prow adzenia w życie norm y 2000 podopiecznych na jednego lekarza trzeba by obecnie zatrudnić dodatkow o 1600 osób. Na ogólną liczbę 3325 ośrodków 1787 po­ siada tylko jednego lekarza, z reguły ogólnego. Aż 1228 lekarzy pracu­ jących na wsi nie posiada żadnej specjalizacji. Przyczyny są bardzo róż­ ne, należą do nich m. in. uw arunkow ania społeczno-kulturow e i m n iej­ sze szanse na aw ans lub ich zupełny brak. Dużo gorsza jest sytuacja w iejskich ośrodków zdrow ia w obsadzie lekarzy stom atologów . P rzy postulow anej norm ie 2000 podopiecznych, obecnie na jednego lekarza przypada 6415 osób. Tu potrzeby są w prost ogrom ne, by osiągnąć granicę owych 2000 potencjalnych pacjentów trz e ­ ba było zatrudnić w k raju dodatkow o 3692 stom atologów. Najlepsza jest sytuacja z personelem pom ocniczym . Jedna pielęgniarka powinna zgod­ nie z norm ą m ieć 1000 podopiecznych i tak w przybliżeniu wygląda p ra k ­ tyka. W iejskie ośrodki zdrow ia zatrudniają także 1539 położnych, co sta ­ tystycznie daje nieco m niej niż jedną na dw a ośrodki. Bardzo przeciętną ocenę można w ystaw ić za wyposażenie ośrodków. Na 3325 lab o rato ria posiada zaledwie 400, a p u n k ty pobrań 1641. W sam ochody-sanitarki wyposażono 2609 tychże placów ek, 320 z nich do tej pory nie posiada radiotelefonów . Nie jest także dobrze z ap aratu rą, EKG — sprzęt przecież podstaw ow y m a tylko 1427 ośrodków, gabinety rehabilitacyjne — 173”.18 Niezbyt optym istyczny obraz w iejskiej służby zdrowia w yłania się z przytoczonych w yżej danych. Mimo dość znacznej liczby ośrodków zdro­ wia istniejących na wsi, ich funkcjonow anie jest poważnie ograniczone z powodu braku lekarzy, zarów no ogólnych, lecz szczególnie stom atolo­ gów i specjalistów . Ponadto — wyposażenie ośrodków zdrow ia w sprzęt techniczny jest katastrofalne, jeśli naw et a p a ra t EKG posiada m niej niż połowa ty ch placów ek. Jeśli chodzi o kadrę lekarską pracującą na wsi jej stan liczbowy w praw dzie powoli się zwiększa, ale daleki jest jeszcze od zabezpieczenia pełnych potrzeb, a jeśli idzie o lekarzy stom atologów , to w roku 1990 na 10 tys. m ieszkańców wTsi przypadało ich tylko 1,7 osoby i stan ten od 1980 r. nie uległ popraw ie (tab. 3). Działalność służby zdrow ia na wsi i możliwość efektyw nego leczenia się ludności u tru d n ia ją dodatkow o w arunki przestrzennego rozm ieszczenia u Zdrowie na wsi, „Medicus” 1992, nr 12. R co I ■o % Z o £cS ł®n 55 oj cś 45 ■5 " 1 J5 ■SH . <u £ u •ó n J2 cu i/j m ■5 5 O « S ® u .c S. « jS >> *-' C «M O O •S "2 3 C 2 c £ o nj ot N . Oh cm £> (O H a 0 ik 8 9 m /1 a 0 n 9 y 9 1 D e i n e i n l ó g e z c z s y S te fa n Ogrodnik CM o> Ol »■H <3 3 O N u> K o co 13 O 0 o> o> 1 00 o> »-i d 3 o o •oj O Ci 3 •N o K o 73 o a « o O o 3 o !i o OS iu' °o *N ^ X> -«-a c o % 0 0 C M O lO W M W C S w CON O CO O 05^ CO '& <N o" c i t > c o oT © O O O CO CM cm cm co rt00 0 CM10 00 !> *-« co" 00 CMTt< CM 0 0 O J * r r r c i ^-4 T~< lT5 CM CO cm ^ 00 0 05 ^ 0 co l> c* O 0 0 CM m CO a o j o c i r - ca co 0 5 u o r - r* 0 0 O 00 ^ 0 co t - w CU ic «0 co 0 5 F - CO O 00 CM *#“ J m w >> £ x X +•> . . s sX X y y t t Ul VJ >> >> X X i c ś o u l i n s d a n i s a n w w Rok 1983 1984 \1986 1988 1991 Liczba zbadanych * ośrodków . zdrowia osrodkow zdrow ia. O to zaledw ie nieco w ięcej niż połow a z n ich (54%) posiad a p ro m ie ń d z iałan ia w ynoszący do 5 km . 46% ośrodków o b ejm u je sw ą d ziałaln o ścią obszar o p ro m ie n iu pow yżej 5 km , z czego 27,1% działa w p ro m ie n iu do 7 km , 12,9% do 10 km , a dla 6% ośrodków zdrow ia p ro ­ m ień d ziałan ia w ynosi p onad 10 km (tab. 3). M ożna sobie w yobrazić jak tru d n o z ta k ic h odległości w y b rać się do lek a rza , gdy jest się chorym i jak tru d n o jest także lek arzo w i d ojechać do chorego m ieszkającego tak daleko. W y d aje się zatem , że aby s y tu a c ję pop raw ić nieodzow ne jest jeszcze d alsze ro zw ijan ie i zagęszczanie sieci ośrodków zdrow ia n a wsi, ab y ich d ostępność dla ludności b y ła k o rzy stn iejsza. Ideałem b y łb y tu za­ pew ne p ro m ie ń d ziałan ia do 5 km . O środki te pow inny być p onadto dob rze w yposażone w k a d rę le k a rsk ą , sp rz ę t leczniczy i a p a ra tu r ę m e ­ dy czną o raz n iezb ęd n e śro d k i tra n sp o rto w e . S U M M A R Y A man’s health constitutes a great value w hich determ ines his personal happi­ ness and the happiness of the fam ily he lives in. Health conditions determ ine the possibility of w orking in definite professions and the efficiency of this work. In order to estim ate the health state of the population, one can use a number of m ea­ surers, so-called positive, negative and interm ediary ones. Out of these,the negative indicators are most accessible in practical use. These are for instance the sick rate, the death rate, etc. The agricultural population has been included under free m e­ dical care since 1972 but the state of health of this population has not improved. It is reported that the proportion of deaths caused by coronary diseases increased from 20.0% in 1949 to 52.3% in 1987. One could also observe an increase of deaths caused by cancer from 12.8% in 1960 to 18.5% in 1987 as w ell as an increase of the deaths due to accidents, poisoning and injuries. The results of screening research conducted by a team of the Lublin doctors in the years 1989— 1991 in the selected villages of the Lublin area also point more to the worse health condition of the rural population than to its improvement. It follow s from these studies that 84.5% of the exam ined people have a disturbed balance of their health, and each exam ined person showed 2.8 disease. The causes of this state are to be sought in the application of fertilizers and plant pesticides, mechanization of agriculture, hard w orking conditions and the fatal habit of drin­ king alcohol, which lead to degeneration of the organisms and which are, at the same time, the causes of a number of accidents. Besides these, the poor state of health of the rural population is due to the insufficient medical infrastructure, insufficient medical staff and also too sm all amounts of money invested in the out-patients’ clinics. Generally speakng, the most urgent challenge is to improve the quality of the medical care in the ruTal area and to increase the care about the health of each inhabitant of villages. Tab. 3. Rejon działania ośrodków zdrowia na w si w latach 1983- 1991 The area of the activity of out-patients' clim cs in the country in 1983- 1991


This is a preview of a remote PDF: http://czashum.hist.pl/media//files/Annales_Universitatis_Mariae_Curie_Sklodowska_Sectio_H_Oeconomia/Annales_Universitatis_Mariae_Curie_Sklodowska_Sectio_H_Oeconomia-r1995_1996-t29_30/Annales_Universitatis_Mariae_Curie_Sklodowska_Sectio_H_Oeconomia-r1995_1996-t29_30-s241-252/Annales_Universitatis_Mariae_Curie_Sklodowska_Sectio_H_Oeconomia-r1995_1996-t29_30-s241-252.pdf

Stefan Ogrodnik. Problemy stanu zdrowia mieszkańców wsi : prymat człowieka w przemianach systemowych, Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Sectio H, Oeconomia, 241-252,