"Prasa polskiej emigracji wojennej 1939-1945", Stanisława Lewandowska, Warszawa 1993 : [recenzja]

Kwartalnik Historii Prasy Polskiej, Dec 1993

Rafał Habielski, Stanisława Lewandowska (aut. dzieła rec.)

A PDF file should load here. If you do not see its contents the file may be temporarily unavailable at the journal website or you do not have a PDF plug-in installed and enabled in your browser.

Alternatively, you can download the file locally and open with any standalone PDF reader:

http://czashum.hist.pl/media//files/Kwartalnik_Historii_Prasy_Polskiej/Kwartalnik_Historii_Prasy_Polskiej-r1993-t32-n4/Kwartalnik_Historii_Prasy_Polskiej-r1993-t32-n4-s125-128/Kwartalnik_Historii_Prasy_Polskiej-r1993-t32-n4-s125-128.pdf

"Prasa polskiej emigracji wojennej 1939-1945", Stanisława Lewandowska, Warszawa 1993 : [recenzja]

Habielski, Rafał "Prasa polskiej emigracji wojennej 1939-1945", Stanisława Lewandowska, Warszawa 1993 : [recenzja] Kwartalnik Historii Prasy Polskiej - 1 25 prasa gadzinow a była je sz c z e bardziej bezw zględna, raniej kam uflow ała sw oje »posłan nictw o« jako prasa »narodu panów «” (s. 7 — 8). W książce prasie gadzinowej poświęcono wiele miejsca. Autorka przedstawiła wnikliwą analizę treści osławionego „Nowego Kuriera Warszawskiego”, jego funkcje — nadane i rzeczywiste, jak je nazwała. Stwierdziła fakt autentycznego czytelnictwa „NKW” (sprzedawany nakład sięgał liczby 300 tys. egzemplarzy), którego nie mogły powstrzymać nawet wezwania do bojkotu tego rodzaju prasy, rzucane przez podziem ie polityczne. S. Lewandowska tłumaczy ten fenomen rzeczywistą funk­ cją informacyjną i komunikacyjną wielonakładowego dziennika, który zam ieszczał istotne dla życia codziennego w warunkach okupacji komunikaty władz, informacje handlowe i ogłoszenia z rynku pracy, nekrologi, listy. Poza tym „w miarę upływu czasu ludzie nauczyli się czytać prasę gadzinową, doprowadzając do perfekcji metodę wyłuskiwania pomyślnych wiadomości. Ze spreparowanych ko­ munikatów wojennych, ogłaszanych w »NKW«, umieli wyławiać informacje o klęskach militarnych R zeszy” (s. 309). Już w większym zakresie działał bojkot czasopism fachowych i kulturalnych, uwa­ żanych zresztą za groźniejsze, gdyż atakujących wprost substancję kulturową Polaków. Książka Stanisławy Lewandowskiej najwięcej miejsca i uwagi poświęca oczyw iście prasie kons­ piracyjnej, od początku wojny aż po Powstanie Warszawskie. W przejrzystym i logicznym układzie przedstawiony został jej rozwój, ośrodki wydawnicze, redakcje, drukarnie, zespoły dziennikarskie i redakcyjne, kolportaż, „technika” itd. Zarejestrowana została działalność wydawniczo-prasowa po­ szczególnych formacji politycznych, środowisk i grup. Wszechstronnie wykorzystywany materiał źró­ dłowy pozw olił wypełnić tę syntezę masą szczegółów i faktów, które żyją trochę własnym życiem. Można pow iedzieć — na szczęście. Historia składa się co prawda z wielkich procesów i determinant, ale jak zawsze czynią je konkretni ludzie w konkretnej rzeczywistości i w konkretnym czasie. Profesor Lewandowska swoje badania nad prasą traktuje w sposób kompletny. Zajmuje się nią nie tylko od strony organizacyjnej, wydawniczej i politycznej, czyli jako produktem, ale rów nież tej prasy treściami i funkcjami. Jeden z ważniejszych rozdziałów pracy nosi tytuł: „Prasa konspiracyjna stolicy środkiem komunikowania i instrumentem kształtowania postaw społeczeństw a”. Krótko m ó­ w iąc, takie zadania poznaw cze wymagają niebywale pracochłonnej lektury i analizy treści praso­ wych. Ten trud zaświadczają przypisy książki jak i jej lektura. Nb. wspomniany rozdział zajmuje ok. 30% objętości książki i jest po prawdzie dziełem samym w sobie. Autorka zjed n ej strony ukazuje różnorodność ideową i polityczną prasy konspiracyjnej, z dru­ giej zaś jej wspólnotę duchową, dla której konstytuantą była antyniem ieckość. „Propaganda antyniem iecka przez cały okres okupacji była zasadniczym spoiwem , łączącym w szystkie pisma tajne. Gdy szło o sprawę walki z Niem cam i, w yciszały się spory i dyskusje ugrupowań, stronnictw i partii politycznych” (s. 469). Z tego wynikały i inne wspólne cele prasy konspiracyjnej, jak np. dążenie do wytworzenia sw oistego kodeksu etyki narodowej. W maju 1940 r. został on nawet skodyfikowany w postaci dziesięciu przykazań, wśród których znalazło się i takie: „pohamuj wrodzoną polską uprzejmość i gościnność” (s. 484 — 485). Analiza treści prasy konspiracyjnej pokazuje jej różnorodność tematyczną, bogactw o form i autentyzm myślenia, a także ewolucję tego myślenia. Jest to zaledw ie przyczynek do dalszych rozważań o rzeczywistej geografii ideowopolitycznej czasów wojny, o psychicznej kondycji Pola­ ków, zaledw ie szkic na temat ich wyobrażeń, iluzji i meandrów myślenia, jakkolw iek St. Lewan­ dowska z sukcesem próbowała naszkicować kontury tego nie znanego jeszcze dobrze kontynentu. Książka Stanisławy Lewandowskiej jest cenna i ważna. Pocieszającym przy okazji faktem jest to, że ukazała się ona w serii wydawniczej jednego z instytutów PAN jako pozycja, którą chciano wydać ze w zględów w yższych, a nie komercyjnych. W iesław W ładyka Stanisława L e w a n d o w s k a , P ra sa p o lsk iej em igracji w ojen nej 1 9 3 9 — 1945. Warszawa 1993, ss. 394. Polska prasa emigracyjna okresu II wojny światowej jest zjawiskiem penetrowanym przez ba­ daczy od stosunkowo niedawna; wcześniej podstawową przeszkodę stanowiła cenzura. Na pierwszy rzut oka w blisko 800 tytułach wydawanych w ok. 40 krajach na wszystkich kontynentach nie było nic niebezpiecznego. Jednak przy bliższych spojrzeniu okazywało się, że prasa ta jest nie tylko zapisem tragicznego losu Polaków rozrzuconych po św iecie, ale także, a m oże przede wszystkim , zapisem ich m yślenia o przeszłości i przyszłości Polski powojennej. Stąd brak przyzwolenia na sumienną analizę publicystyki emigracyjnej, stąd też gorączkowe zabiegi preparacyjne, najbardziej w idoczne w antologiach tekstów. Najgorzej wyszedł na nich chyba Ksawery Pruszyński, czego dow odem dwutomowy Wybór pism publicystycznych (Kraków 1966). Jego publicystyka, oczyw iście nie cała, miała być dowodem proradzieckości czy też „postępowości” części emigracji, rozumieją­ cej historyczną konieczność porozumienia ze Stalinem. Stąd przez prawie pół wieku część tekstów publikowanych w „W iadomościach Polskich” w latach 1 9 4 0 — 1941 (m.in. znakomite Prom ienie ultraczerw one) można było przeczytać jedynie w bibliotece, uzyskawszy uprzednio zezw olen ie na korzystanie z druków wyłączonych z powszechnego udostępniania. Dopełnieniem i uzupełnieniem poglądów autora K arabeli z M eschedu był dopiero wydany w Londynie w 1989 r. W ybór pism 1 9 4 0 — 1945, w którym znalazły się teksty burzące dotychczasową oficjalną wykładnię politycz­ nych zapatrywań Pruszyńskiego. Podobna sprawa miała się z twórczością Stanisława Cata-M ackiew icza, całkow icie nieznana jest dotąd wojenna publicystyka Wacława Z byszew skiego i Stanisława Strońskiego, w nikłym stopniu, głównie dzięki wydanym poza krajem wyborom tekstów Zygmunta N ow akow skiego i Ignacego M atuszewskiego. Książka Stanisławy Lewandowskiej jest potwierdzeniem tezy o znaczeniu prasy wdawanej po­ za Polską w latach 1 9 3 9 — 1945, choć nie to było podstawowym zamierzeniem autorki. Istotę książki, czemu odpowiada zawartość poszczególnych rozdziałów, stanowi prezentacja głów nych w ychodźczych ośrodków prasowych, instytucji informacyjnych rządu w Londynie oraz najistotniej­ szych kampanii publicystycznych będących przejawem myślenia emigracji. R ozległość ilościow a i zakres poruszanych przez prasę emigracyjną problemów, nadto zaś ciśnienie, któremu ulegała, tak ze strony czytelników jak instytucji centralnych różnego szczebla, nakłada na autora jakiejkolw iek pracy jej poświęconej niem ało obowiązków. Dotyczą one nie tylko przedstawienia poszczególnych tytułów, co pozornie tylko wydawać się może zabiegiem najłatwiejszym. D o specyfiki prasy em i­ gracyjnej, a prasa lat 1939 — 1945 specyfikę tę potwierdza, należy dość przypadkowy, pow iedzieć można — losow y dobór autorów, zarazem zaś niejako przypadkowy, takim bowiem w przeważającej części było w ychodźstw o wrześniow e, czytelnik. Konsekwencją tego sp ecyficznego rynku był m.in. szeroki, w porównaniu z normalnymi warunkami, zakres podejmowanych tematów. Tygodniki, ale nie tylko, pełniły funkcje kuźni myślenia politycznego, edukowały, bawiły, zastępowały brak książki, i oczyw iście informowały. N ie w szystkie zatem spostrzeżenia i efekty badań można zawrzeć w jednej pracy, m im o to książka Stanisławy Lewandowskiej nie pozostawia poczucia niedosytu, jest kompendium w pełni kompetentnym poruszając, czasami z konieczności skrótowo, wszystkie kwestie najistotniejsze. Ksią­ żka nie budzi także zasadniczo podważających jej wartość uwag szczegółow ych, chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka spraw. We fragmencie poświęconym prasie w ZSRR autorka zdecydowała się pom ieścić zarówno inicjatywy prasowe ambasady RP i formującej się armii gen. Andersa jak i tytuły wydawane przez armię Berlinga (dywizję im. T. K ościuszki) i Związek Patriotów Polskich. To połączenie może budzić zdziw ienie ze względu na zawartą w tytule pracy intencję opisu prasy emigracyjnej. Usprawiedliwiony jest bowiem, jak się zdaje, sprzeciw wobec określenia grupy ko­ munistów polskich w ZSRR mianem emigrantów, bez względu na powody, dla których znaleźli się na terenie ZSRR (operując linią graniczną sprzed 1 września 1939 r.). Trudno zatem zaliczyć np. „N o­ we W idnokręgi” do prasy emigracyjnej, z którym to pojęciem zrosła się pewna konotacja politycz­ na. Komentarza wymaga także prasa armii Berlinga. Chociaż służyli w niej Polacy, którzy w ZSRR nie znaleźli się dobrowolnie, także trudno uznać ją za emigracyjną, m.in. ze względu na dobór piór i pokrewieństwo ideow e z ZPP. P ow yższe zastrzeżenia mają na celu zwrócenie uwagi na, wydawałoby się oczyw istą, kw estię definicji prasy emigracyjnej. Lewandowska definiuje ją jako „wydawaną w języku polskim [...] powstałą na skutek wybuchu wojny i trwania drugiej wojny światowej poza granicami P olski” (s. 9). Rozumiejąc przez pojęcie „granice” te sprzed września 1939 r. stajemy przed pewnym dylematem. Oto bow iem mamy do czynienia z dwoma podstawowymi rodzajami polskiej prasy wydawanej w następstwie II wojny światowej; prasą konspiracyjną i emigracyjną (ukazującą się poza Polską). Zasadne jednak wydaje się pytanie, jak (tj. czy za pomocą klucza geograficznego) klasyfikować można prasę ukazującą się na terenach, które od jesieni 1939 r. do lata 1941 r. nie należały do Generalnego Gubernatorstwa? Chodzi tutaj nie tylko o prasę komunistyczną wydawaną we Lwow ie, ale także o tytuły niekomunistyczne wychodzące w Wilnie przed inkorporowaniem Litwy w skład ZSRR („Gazeta Codzienna”, wychodząca od 25 listopada 1939 r., i przedwojenny „Kurier W ileński”). Dają się słyszeć głosy, podnoszone np. przy okazji tzw. sprawy Józefa M ackiewicza, że lw ow ska („Czerwony Sztandar”) i wileńska („Prawda Wileńska”) prasa komunistyczna powinna być traktowa­ na na równi z tytułami tzw. prasy gadzinowej wydawanej w Generalnym Gubernatorstwie. Teza ta m oże być brana pod uwagę, je śli przyjąć, że o zasadniczym przesłaniu prasy decyduje w ydawca. W wypadku, o którym m owa, nie były nim władze polskie. Gdyby jednak kryterium to stosow ać konsekw entnie, to za prasę niepolską uznać trzeba by pisma ZPP i armii Berlinga, to zaś prowadzi do absurdu. W yjściem z sytuacji, także nie najlepszym, niemniej jednak zastosow anym przez Jana K owalika, je st uznanie za linię podziału granicy G eneralnego Gubernatorstwa. Choć nie jest to zabieg najszczęśliw szy, pozw ala na wyodrębnienie w łaśnie prasy kom unistycznej z okresu 1 9 3 9 — 1941 i późniejszej oraz prasy wydawanej w W ilnie przed latem 1940 r. U w agi te przed­ stawiam w przekonaniu, że decydując się na wspom nienie o „Nowych W idnokręgach” i tytułach im pokrewnym autorka, choćby mimochodem, powinna wspom nieć o inicjatywach lw ow skich i w i­ leńskich, m im o że trudno je o czy w iście kw alifikow ać jako prasę em igracyjną. Druga uwaga także dotyczy pobocza głównego tematu książki. Chodzi m ianowicie o relacje prasy em igracyjnej, tj. powstałej po 1 września 1939 r. z tytułami już istniejącym i, konkretnie zaś o współpracę z tytułami polonijnymi publicystów emigracyjnych. W ystępowanie tego zjawiska naj­ wyraźniej dało o sobie znać w Stanach Zjednoczonych i związane było m.in. z powstaniem K om ite­ tu Narodowego Amerykanów Polskiego Pochodzenia (KNAPP). Nawiasem m ówiąc, autorka zbyt ogólnie charakteryzuje KNAPP jedynie jako „antykomunistyczny ruch polityczny”. Kom itet, nie skrywający niechęci do komunizmu, miał na celu przede wszystkim polityczne uaktywnienie P olo­ nii amerykańskiej, był próbą przerzucenia pomostu pomiędzy starą emigracją ekonom iczną i w ojen­ ną polityczną. Stąd współpraca najwybitniejszej indywidualności KNAPP-u, Ignacego M atuszew­ skiego, z prasą polonijną, co zanotowała Lidia Ciołkoszowa w rozdziale pośw ięconym publicystyce L iteratury p o lsk iej na obczyźnie (t. II, red. T. Terlecki, Londyn 1965). Była to jedna z niew ielu, jeśli nie jedyna, tego typu inicjatywa, stąd wspom nienie o niej było, jak się zdaje, nie od rzeczy. Kolejna uwaga dotyczy rozdziału pośw ięconego politycznem u m yśleniu emigracji. Lewando­ wska podzieliła ten rozdział na trzy części, przytaczając dyskusje poświęcone obrachunkowi z wrześ­ nia i rzeczywistością polityczną Polski przedwojennej, wizjom przyszłości Polski oraz stosunkom z ZSRR. A czkolw iek m ożna by przytoczyć jeszcze kilka ważnych dyskusji, m.in. pośw ięconą isto­ cie i funkcjom emigracji, toczoną w pierwszym okresie pobytu na obczyźnie, wyodrębnione w ksią­ żce uznać trzeba bezsprzecznie za najistotniejsze, odbywały się bow iem z udziałem najwybitniej­ szych piór w najpoczytniejszych pismach niemal przez cały okres wojny. Chciałbym jednak zwrócić uw agę na, nie wiem czy świadom e, zawężenie obserwacji do pewnej tylko grupy pism . Lew andow ­ ska poddała analizie prawie wyłącznie tytuły ukazujące się we Francji w 1940 r. („Słow o”) i w W iel­ kiej Brytanii. D o pewnego stopnia zabieg ten jest zrozumiały, bow iem w Londynie w ychodziły periodyki najbardziej opiniotwórcze („W iadomości Polskie”, „Dziennik Polski”) oraz pełniące fun­ kcje pism partyjnych („Robotnik Polski w Wielkiej Brytanii”, „Myśl Polska”, „Jutro P olski”). N ie znaczy to jednak, że kw estie w nich poruszane, dotyczące najistotniejszych dla emigracji spraw, pomijane były w tytułach ukazujących się np. na Bliskim W schodzie. Także w e wspomnianej już „G azecie Codziennej” Józefa M ackiewicza ukazał się, o czym wspomina C zesław M iłosz (Rok m yśliw ego , Paryż, 1990, s. 175), szereg artykułów bardzo krytycznych w obec stosunków przed­ wojennych. Zestawienie i porównanie głosów, które padły w dyskusji poświęconej Polsce m iędzyw o­ jennej, toczonej w tytułach reprezentatywnych dla całej prasy emigracyjnej (tj. wychodzącej także na W ęgrzech i w Rumunii), jest nie tylko wartością samą w sobie. Ułatwia m.in. oddzielenie przeja­ w ów autentycznego rozgoryczenia klęską od pokaźnej grupy tekstów pisanych z inspiracji otoczenia Sikorskiego w doraźnych celach politycznych. Problem jest istotny także ze względu na wspom nia­ ny rozrzut publicystów i dziennikarzy. Część z nich pisywała w prasie ukazującej się w U SA , W lk. Brytanii i Bliskim W schodzie, np. M atuszewski, niemniej jednak ciekawą sprawą byłoby przyjrze­ nie się autorskiej, tematycznej bądź interpretacyjnej différencia specifica, głów nie ośrodka londyń­ skiego i bliskow schodniego. Na pewno nie można m ówić o zasadniczych różnicach, jednak np. fakt obecności na Bliskim W schodzie grupy znaczących przed wojną piłsudczyków nie pozostaw ał bez wpływ u na polityczne oblicze nie tylko prasy cywilnej. W listopadzie 1941 r. gen. Sikorski zdecy­ dował o zam knięciu popularnego wśród żołnierzy Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich dw utygodnika „Nasze D rogi”, z powodu opublikowanego w nim tekstu Janusza Jędrzejewicza. Sprawa ta w iąże się z kwestią kontroli prasy emigracyjnej, która w książce Lewandowskiej znalazła stosow ne m iejsce. Cenzura była środkiem, po który rząd Sikorskiego sięgał niechętnie z paru powodów. W ielka Brytania była krajem słynącym z w olności słowa, co podw ażyły jednak polskie doświadczenia finałow ego okresu wojny, rząd na emigracji niejednokrotnie zaś podkreślał znaczenie demokracji w życiu politycznym , ostro krytykując przy tym ograniczenia sw obody w y ­ pow iedzi w przedwojennej Polsce. Cenzura była na dodatek zbędna w pierw szych latach wojny, kiedy to em igracja nie kw estionow ała metod i celów polityki rządu. Sytuacja uległa zm ianie po podpisaniu układu Sikorski-M ajski, kiedy część gazet rozpoczęła coraz ostrzejszą krytykę p olity­ ki wschodniej rządu. O dpowiedzią były cofnięcia subwencji i konfiskaty, niemniej pow iedzieć trzeba w yraźnie, że mimo podjętych przeciw opozycyjnym tytułom restrykcji m ogły one przem a­ wiać w olnym głosem . Sprawą najbardziej bulwersującą i głośną stała się decyzja rządu brytyjs­ k iego zam knięcia (form alnie: cofn ięcia przydziału papieru) „W iadom ości P olskich” w lutym 1944 r. Sporo ciekaw ych informacji archiwalnych w tej sprawie przynosi tekst Hanny Sw id ers­ kiej Z d ziejó w p o lsk iej p ra s y o pozycyjnej w Londynie 1941 — 45 („Z eszyty H istoryczne” 1992, nr 101); w szystko wskazuje na to, że decyzję o likwidacji pism a podjął rząd brytyjski nie bez sugestii ze strony sow ieckiej (czem u stanow czo zaprzeczał podczas interpelacji parlamentarnych w tej sprawie m inister informacji Brendan Becken). Jedną z najłatwiejszych metod krytycznych jest upominanie się o informacje pom inięte przez autora. Jeśli jednak pozw olić sobie na koniec na taki zabieg w wypadku książki Lewandowskiej, to m yślę, że cenne byłoby pośw ięcenie nieco uwagi środowisku dziennikarskiemu. N ie idzie mi o do­ kładny opis socjologiczny, choć dobrze byłoby przeprowadzić rozgraniczenie na profesjonalnych dziennikarzy i parających się publicystykę polityków, naukowców, pisarzy itp., niewątpliwą sw o is­ tość prasy em igracyjnej, lecz o ważne, jak sądzę, informacje dotyczące pism, z którymi publicyści tytułów wydawanych poza krajem współpracowali przed wojną i idących za tym sympatii politycz­ nych. U m ożliw ia to np. w nikliw sze odczytanie niejednej dyskusji, nie tylko poświęconej przyczy­ nom klęski wrześniowej, podczas której przedwojenne biografie stanowiły, choć nie w e wszystkich wypadkach, klucz interpretacyjny. Daje wyobrażenie o charakterze poszczególnych tytułów, sytuu­ jąc poprzez pokrewieństwa ideowe prasę powstałą po 1939 r. wobec pism przedwojennych, m ówi w reszcie sporo o stopniu jej profesjonalizmu. R a fa ł H abielski W badaniach nad niemiecką prasą w języku polskim, wydawaną w czasie okupacji niem ieckiej w Generalnym Gubernatorstwie, „Gazecie Lwowskiej” pośw ięcono dotąd mało uwagi. Jedynym tekstem, pośw ięconym wyłącznie temu „dziennikowi dla Dystryktu Galicja”, był artykuł W. W ójcik G azeta L w owska (1941 — 1944). M etody i kierunki oddziaływ ania propagan dow ego na p rzyk ła d zie w ybranych zagadnień, opublikowany w 1986 r. W 1992 r. ukazała się monograficzna praca Grzegorza Hryciuka. Jest to uzupełniona wersja pracy magisterskiej autora. W sw ych badaniach nad „Gazetą Lwowską” autor oparł się przede wszystkim na zachowanych rocznikach tejże gazety, posiłkując się dostępną literaturą dotyczącą prasy gadzinowej, oraz — szcze­ gólnie w części dotyczącej organizacji zespołu redakcyjnego — materiałami Stanisława W asylewskiego, znajdującymi się w D ziale Rękopisów Biblioteki ZN im. O ssolińskich. Po dość obszernym wprowadzeniu w problematykę prasy gadzinowej na terenach GG w latach 1939 — 1945 — a trzeba tu nadmienić, że autor skłania się ku używaniu określenia „polskojęzyczna prasa jawna”, wprowadzonego przez L. Dobroszyckiego, uznając je za bardziej wyw ażone — nastę­ puje pięć rozdziałów, które omawiają kolejno: organizację gazety i zespół redakcyjny, przedstawie­ nie „sprawy polskiej” na łamach „Gazety Lwowskiej”, propagandę antyradziecką i antysemicką, odbicie dnia pow szedniego Lwowa w publikowanych przez „Gazetę Lwowską” materiałach i w resz­ c ie problematykę kulturalną, która w próbach ocen „Gazety Lw ow skiej” odgrywa istotną rolę. Strona form alna w ydaw ania „G azety L w ow skiej” i skład zespołu redakcyjnego zostały przedstaw ione — biorąc pod uw agę, że nie zachow ało się archiwum redakcyjne — w yczerpują­ co. U łatw ieniem niew ątpliw ie był tu fakt, że Stanisław W asylew ski, znany pisarz będący je d ­ nym z redaktorów „G azety”, stanął po w ojnie przed sądem , oskarżony o kolaborację (i został przez tenże sąd uniew inniony), i w związku z przebiegiem procesu zachow ało się n ieco infor­ m acji d otyczących redakcji „G azety L w ow skiej” . Autor nie korzystał co prawda z akt p ro ceso ­ w ych A. W asylew sk iego, które znajdują się w Archiwum Sądu W ojew ódzkiego w K rakow ie, nie Grzegorz H r y c i u k , „ G azeta L w ow ska” 1941 - 1944 , Wrocław 1991 , ss. 160, W ydawnictwo Uniwersytetu W rocławskiego.


This is a preview of a remote PDF: http://czashum.hist.pl/media//files/Kwartalnik_Historii_Prasy_Polskiej/Kwartalnik_Historii_Prasy_Polskiej-r1993-t32-n4/Kwartalnik_Historii_Prasy_Polskiej-r1993-t32-n4-s125-128/Kwartalnik_Historii_Prasy_Polskiej-r1993-t32-n4-s125-128.pdf

Rafał Habielski, Stanisława Lewandowska (aut. dzieła rec.). "Prasa polskiej emigracji wojennej 1939-1945", Stanisława Lewandowska, Warszawa 1993 : [recenzja], Kwartalnik Historii Prasy Polskiej, 1993, 125-128,