Problem samodzielności stanowiska strukturalizmu czasoprzestrzennego
Semina
Nr 15
Scientiarum 2016
s. 172–187
DOI: http://dx.doi.org/10.15633/ss.1775
Damian Luty
Problem samodzielności stanowiska
strukturalizmu czasoprzestrzennego
W obliczu intensywnych badań nad konstrukcją kwantowej teorii
grawitacji1 wydawałoby się, że związek filozofii z naukami szczegółowymi – zwłaszcza w kontekstach poszukiwań radykalnie nowych
teorii podstawowych, nie tylko w fizyce – powinien polegać na tym,
że filozofia ma wobec nauki służebny stosunek. Filozofia powinna
wspierać naukę, proponując śmiałe, ogólne hipotezy na temat świata, albo powinna sugerować ogólne heurystyki stawiania potencjalnie testowalnych hipotez. Jednakże stosunek filozofii do nauki może
być też inny: w ramach filozofii dokonuje się interpretacji wyników naukowych i wyniki te próbuje się wykorzystać w kontekście
twierdzeń czysto filozoficznych, np. do zaproponowania nowych kategorii ontologicznych czy rewidowania pewnych filozoficznych poglądów. Istotnie, to drugie podejście zainicjowane zostało przez pozytywistów logicznych, którzy chcieli modyfikować filozofię poprzez
naukę – ale odrzucając metafizykę, byli niezdolni do rewizjonizmu
wewnątrz filozofii: mogli tylko zewnętrznie określać, co ogólnie podpada pod problem rzeczywisty, a co pod pseudoproblem. Dzisiaj jesteśmy wolni od radykalnie antymetafizycznego bagażu neopozytywistycznej metafilozofii, stąd dopuszczalne wydaje się, że możemy
1
C. Callender, N. Hugget, Physics meets philosophy at the Planck scale. Con‑
temporary theories in quantum gravity, Cambridge 2004.
Problem samodzielności stanowiska strukturalizmu czasoprzestrzennego
173
stawiać tezy ontologiczne poprzez interpretowanie w terminach filo
zoficznych elementów teorii naukowych.
Uważam, że właśnie w kontekście interpretacyjnym raczej niż
w kontekście współtworzenia nowych teorii wyłoniło się stanowisko
strukturalizmu czasoprzestrzennego jako próby uchwycenia statusu ontologicznego czasoprzestrzeni; ale tylko tego, bez próby sformułowania strukturalistycznej teorii uprawiania fizyki czasoprzestrzeni. O ile interpretacyjny charakter odnośnego stanowiska nie
wydaje się, jak sądzę, kontrowersyjny, o tyle problemem jest jego autonomiczność względem dwóch innych standardowych poglądów na
czasoprzestrzeń: substancjalizmu i relacjonizmu. Głoszono kiedyś,
że ogólna teoria względności (OTW) jest bądź substancjalistyczną,
bądź relacjonistyczną teorią fizyczną. Zostało pokazane, że filozoficzny namysł nad czasoprzestrzenią przyznający centralną rolę podziałowi na stanowiska substancjalizmu i relacjonizmu zmierza do
impasu. W rezultacie, jeżeli istnieje stanowisko, w ramach którego
próbuje się efektywnie interpretować czasoprzestrzeń ogólnorelatywistyczną, lecz zarazem daje się pokazać, że stanowisko to sprowadza się bądź do substancjalizmu, bądź do relacjonizmu czasoprzestrzennego, to wówczas stanowisko to jest przynajmniej bezpłodne.
Jeżeli zgodzić się, że płodność stanowiska filozoficznego w nowatorskim naświetlaniu jakiegoś aspektu interpretowanej teorii naukowej może mieć status wartości, to stanowisko bezpłodne staje się
wysoce podejrzane.
Pierwsza część niniejszego tekstu będzie służyć zarysowaniu kontekstu sporu substancjalizmu z relacjonizmem i jego wyczerpania
się. W drugiej części tekstu przedstawię cztery stanowiska z zakresu strukturalizmu czasoprzestrzennego oraz omówię argumenty, w których głosi się, że strukturalna ontologia czasoprzestrzeni
zapada się zarówno w ontologię relacjonisty, jak i w ontologię substancjalisty, jest zatem całkowicie, by tak rzec, redundantna i nie
wnosi nic do i tak wygasłego sporu. Celem niniejszego artykułu jest
przedstawienie problemu samodzielności strukturalizmu czasoprzestrzennego wraz z całym uwikłaniem tego stanowiska w debaty nad
ontologią czasoprzestrzeni.
174
Damian Luty
1. Kontekst sporu substancjalizmu
z relacjonizmem w filozofii czasoprzestrzeni
Rozważania dotyczącego ontologii czasoprzestrzeni w XX wieku
w dużej mierze korzystały z zasobu terminologicznego wypracowanego w ramach wcześniejszych sporów dotyczących statusu przestrzeni, najbardziej znanych z korespondencji Leibniza i Clarka.
Stąd podstawowe pytanie zadawane w kontekście czasoprzestrzeni
brzmiało, czy ma ona substancjalny, czy też relacyjny sposób istnienia; krzyżowało się to również z pytaniem o istnienie jakichkolwiek
absolutnych obiektów2. Przejście od przestrzeni do czasoprzestrzeni
wynikało z dwóch istotnych wydarzeń, które miały miejsce na gruncie nauki: najpierw, w XIX wieku, wyklarowanie się teorii geometrii nieeuklidesowych, później, na początku wieku XX, powstanie
fizyki relatywistycznej. W pierwszym przypadku istotną filozoficznie zmianą było porzucenie związku między koniecznością a geometrią euklidesową, który został ustanowiony przez Kanta i który był
ważny w uznawaniu przestrzeni trójwymiarowej jako apriorycznej
formy naoczności3. W drugim przypadku mamy do czynienia z rewolucją naukową zrealizowaną przez Alberta Einsteina, która doprowadziła do
i) w przypadku szczególnej teorii względności (STW) – porzucenia koncepcji eteru wyznaczającego absolutny układ odniesienia,
do porzucenia koncepcji globalnej równoczesności, do uznania, że
fizycznie istotne niezmienniki zadają przekształcenia Lorentza, a nie
Galileusza, do skonstruowania nowej geometrii fizycznej, w której
postulat górnej prędkości limitacyjnej w postaci prędkości światła
oraz zasada względności prowadzą do przypisania światu geometrii czterowymiarowej;
ii) w przypadku OTW – uznania, że czasoprzestrzeń jest dynamiczna i jej „kształt” współzależy od rozkładu materii we Wszech2
Zob. J. Earman, World enough and space‑time: absolute versus relational the‑
ories of space and time, Cambridge 1989.
3
Zob. R. Torretti, Philosophy of geometry from Riemann to Poincare, Dordrecht
1978.
Problem samodzielności stanowiska strukturalizmu czasoprzestrzennego
175
świecie; że czasoprzestrzeń Minkowskiego w STW jest modelem
czasoprzestrzeni z OTW, w którym krzywizna jest lokalnie zaniedbywalna4.
Einstein deklarował, że w OTW pragnie zrealizować zasadę Macha. Z jednej strony szło o metafizyczny deflacjonizm, czyli o pozbycie
się nieobserwowalnych i przez to podejrzanych bytów absolutnych,
takich jak absolutna przestrzeń z fizyki klasycznej czy sztywna czasoprzestrzeń z STW. Z drugiej strony, co wydaje się bardziej znane,
Einstein chciał pokazać, że masy jako takie wystarczą, aby przedstawić w pełni satysfakcjonujący model czasoprzestrzeni z poprawnymi fizycznie założeniami i sensownymi oraz testowalnymi przewidywaniami. Wiadomo jednakże, że realizacja zasady Macha się
nie powiodła – Einstein twierdził, że OTW, rzekomo realizując tę
zasadę, dopuszcza tylko jedno rozwiązanie równań pola – to kompatybilne z odnośną zasadą. Szybko jednak okazało się, że możliwe
i sensowne są takie rozwiązania równań pola, w których komponent
materialny, tak jak go pojmował Einstein w kontekście zasady Macha, jest zaniedbywalny – są to tzw. „puste” rozwiązania.
Einstein pragnął zrealizować relacjonistyczny program u (...truncated)