Młodzież Franciszka
WROCŁAWSKI PRZEGLĄD TEOLOGICZNY
24 (2016) nr 2
DOI: 10.34839/wpt.2016.24.2.233-238
Bp A ndrzej SiemieniewSki
MŁODZIEŻ FRANCISZKA
Jaki tytuł dać tej refleksji na temat orędzia, które papież Franciszek przekazał nam podczas swojej pielgrzymki na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie?
Może tytułem powinna być słynna już fraza: Kanapa czy buty sportowe? To
bardzo dobry tytuł, ale raczej dopiero na część końcową naszej refleksji. Powinniśmy bowiem podejść do tematu w trzech etapach. Najpierw zastanowić się,
jaką młodzież miał na myśli papież Franciszek, do kogo chciał mówić? Po drugie, należałoby wgłębić się w jego teksty, aby zrozumieć: co chciał tym młodym
ogłosić? Dopiero na trzecim miejscu wypada zapytać: jakiego praktycznego
rezultatu spodziewał się papież po swoich katechezach? Odpowiedź na pytanie
o praktyczny rezultat – w postaci owego „wstania z kanapy” – wynika przecież
z dwóch poprzednich etapów jego głoszenia podczas spotkań ŚDM.
1. Do kogo chce mówić papież Franciszek?
Wielu pielgrzymów zaskoczyło usilne i wielokrotne podkreślanie, że papież chce mówić do młodego człowieka zakorzenionego. To znaczy takiego,
który dba o swoją przynależność i tożsamość. W świecie, w którym tak zwane
„masowe imprezy” generują efekt wtopienia się w tłum i ujednolicenia zachowania, odczuwania, nawet zewnętrznego wyglądu – papież apelował o to, by na
krakowskim spotkaniu raczej obudzić w sobie różnorodność i wielobarwność
wspólnot pochodzenia pielgrzymów.
Obrazowo można to przedstawić jako różnicę między ścianą z betonu
a ścianą pokrytą piękną mozaiką. Skojarzenie to szczególnie łatwo przychodziło
na myśl podczas oczekiwania na spotkanie z Ojcem Świętym w sanktuarium
św. Jana Pawła II w Krakowie-Łagiewnikach: tam właśnie zauważyć można
jedno i drugie. Czym różni się mozaika od ściany z surowego betonu? Materiał jest, prawdę mówiąc, ten sam: różnorodne kamyki żwiru, cement, nieco
234
Bp Andrzej Siemieniewski
piasku… Jest jednak też poważna różnica: do produkcji betonu wszystkie te
elementy zostały rozdrobnione, starte na proch, zmieszane i dopiero wtedy
użyte. Skutkiem jest jednolita, gładka szarość litego, betonowego muru.
W mozaice barwne kamyki były te same, ale zachowały swoje kolory, swoje
kształty – jednym słowem, swoją tożsamość. Tylko dlatego mogły zostać użyte
do stworzenia pięknych obrazów na ścianach. Ich różnorodność i wielopostaciowość stała się warunkiem użycia dla stworzenia wspaniałego dzieła sztuki.
Podobnie jest z wymarzoną przez papieża Franciszka młodzieżą: nie ma
to być milion jednostek tworzących tłum, nie mają to być cząstki elementarne
upchnięte w ciasnej przestrzeni. Mają to być młodzi zakorzenieni w swojej rodzinie, w swoich wspólnotach, w swoim narodzie, w swoim Kościele. Takich
przecież słów papieża słuchaliśmy podczas krakowskich spotkań:
Jesteście nadzieją przyszłości. To prawda, ale pod warunkami. Pierwszym warunkiem jest pamiętać; pytanie: skąd pochodzę. Pamięć o moim narodzie, pamięć o mojej rodzinie, pamięć o całej mojej historii.
Te „wspomnienia o pokonanej drodze, pamięć o tym, co otrzymałem od
bliskich mi, starszych osób” jest tak ważna, fundamentalna i stanowiąca, że
„młody człowiek pozbawiony pamięci nie jest nadzieją przyszłości” (Tauron
Arena, Do wolontariuszy).
a. Piękno ducha narodu
Korzystając z bliskości historycznych rocznic papież nawiązał najpierw do
1050. rocznicy Chrztu Polski, którą nazwał „ważnym wydarzeniem jedności
narodowej”. Przy tej okazji wskazał na pewne bogactwo naszego narodowego
ducha: „cechą charakterystyczną narodu polskiego jest pamięć”. Nie chodzi
tu jednak o jakąkolwiek pamięć. Wiemy sami z własnego doświadczenia, że
istnieje taka jej wykoślawiona postać, która zmienia się w jakąś chorobliwą
pamiętliwość. Aby jasno wskazać, co należy wydobywać ze skarbca narodowej
historii, papież Franciszek podpowiedział:
Potrafiliście sprawić, by przeważyła dobra pamięć: na przykład, obchodząc
50-lecie wzajemnie ofiarowanego i przyjętego przebaczenia pomiędzy episkopatami polskim i niemieckim po drugiej wojnie światowej. Szlachetny naród
polski pokazuje, jak można rozwijać dobrą pamięć i porzucić tę złą.
Tego typu pamięć, dobra i błogosławiona, może zyskać znakomitą pomoc
podczas modlitwy, zwłaszcza w tekstach biblijnych: „W ciemnościach naród
wasz, odzyskawszy swą godność, mógł śpiewać podobnie jak Żydzi powracający z Babilonu: «Wydawało się nam, że śnimy. Usta nasze były pełne śmiechu,
a język śpiewał z radości» (Ps 126, 1-2)”. Pismo św. uczy nas więc, jak patrzeć
Młodzież Franciszka
235
w przeszłość, aby nie zostały zapomniane wspólnotowe doświadczenia przejścia z Bożą pomocą przez to, co najtrudniejsze. Wbrew obiegowej (i wątpliwej
wartości) „mądrości” tego świata, że porozumienie między ludźmi jest tym bardziej możliwe, im mniej pamiętamy o naszej historii, Franciszek podpowiedział
(zapewne z własnego doświadczenia): „Dialog nie jest możliwy, jeśli każdy nie
wychodzi od swojej tożsamości” (Wawel, Spotkanie z władzami).
b. Fundamentalne znaczenie korzeni w rodzinie
Szerszy krąg tożsamości narodowej musi zostać uzupełniony codziennością
węższej tradycji rodzinnej. Taki przekaz otrzymali młodzi słuchacze papieża
Franciszka w Krakowie:
Także wasza historia, uformowana przez: Ewangelię, Krzyż i wierność Kościołowi, była świadkiem pozytywnego wpływu autentycznej wiary, przekazywanej
z rodziny do rodziny, z ojca na syna, a zwłaszcza przez matki i babcie, którym
trzeba bardzo dziękować ( Jasna Góra, Homilia).
Przez cierpliwe głoszenie wartości zakorzeniania w wielowarstwowej tradycji papież Franciszek uczył naszą młodzież: jeśli chcecie stać się częścią pięknej
mozaiki Kościoła, świata, Europy – to jako Polacy dumni ze szlachetnych elementów polskiej historii, znający historię i umiejący ją kontynuować. Czyńcie
to jako synowie i wnukowie swoich przodków; nie milion jednostek w tłumie
podrygującym w rytmie techno, ale milion osób złączonych wspólnotowymi
więzami serca z rodzicami, dziadkami, przyjaciółmi, rodakami…
2. Co papież chciał ogłosić?
a. Kerygmat o Synu Bożym
Cóż takiego chciał ogłosić papież Franciszek podczas tych niezapomnianych
Światowych Dni Młodzieży? Odpowiedź może być krótka: Chciał głosić nie
„coś”, ale „kogoś”: Jezusa. Dobrze będzie nam tu nawiązać do słynnej diagnozy
poprzednika Franciszka, papieża seniora Benedykta XVI: „U początku bycia
chrześcijaninem stoi nie decyzja etyczna czy jakaś wielka idea, ale spotkanie
z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym
decydujący kierunek” (Deus Caritas est, 1). Można też tę odpowiedź ująć słowem
„kerygmat”.
Zaczęło się to od zdefiniowania samego celu ŚDM w Krakowie: „Drodzy
młodzi, przybyliście do Krakowa na spotkanie z Jezusem” (Msza Posłania).
Spotkanie z Ojcem Świętym, spotkanie z rówieśnikami z innych krajów, spotkanie z polskim Kościołem – to wszystko ważne, ale jednak schodzi na drugi
plan wobec celu pierwszorzędnego: „Będą to dni dla Jezusa, poświęcone na
236
Bp Andrzej Siemieniewski
słuchanie się nawzajem, aby Go przyjąć w (...truncated)