Piękno jako zagadka umysłu
Paulina Chamczyk
Piękno jako zagadka umysłu
Prace Naukowe Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. Filozofia nr 9,
153-162
2012
Piękno jako zagadka umysłu
153
W wielkim skrócie: oko jest zbudowane z soczewki, przez którą przechodzi
światło i pada na światłoczułą siatkówkę. To ona staje się matrycą, na której
powstaje odbicie tego, co przez nas widziane. Jednak w miejscu, gdzie znajduje
się nerw wzrokowy – w siatkówce – pojawia się luka. Do mózgu dociera niepełny obraz, który jest weryfikowany poprzez ruchy gałek ocznych, aby tę lukę, nazywaną „ślepą plamką”, zapełnić5. Czytelnik sam może ją u siebie znaleźć za
pomocą poniższego eksperymentu (rysunek 1).
Rysunek 1. Efekt „ślepej plamki” (źródło: opracowanie własne)
Doświadczyć, że posiada się ślepą plamkę, można, zamykając prawe oko
i skupiając lewe na obrazku przedstawiającym krzyżyk. Mając prawe oko wciąż
zamknięte, należy przesuwać obrazek powoli w stronę twarzy. Kiedy będzie już
w pewnej odległości od twarzy, kwadrat znajdzie się w ślepej plamce i zniknie.
Jego miejsce zostanie zastąpione informacjami z otoczenia, czyli białym tłem.
W ten sposób dowiadujemy się, że już na tym poziomie może zajść przekształcenie obrazu świata. Warto podkreślić, że niedostarczenie informacji zostaje zastąpione inną informacją – w tym wypadku białym tłem, gdy narząd nie
radzi sobie z tym problemem za pomocą ruchów gałki. Zjawisko to informuje
nas o cennej cesze umysłu: percepcja działa w sposób ciągły, nawet gdy w widzialnym obrazie brakuje danych. Czy tak samo jest w wypadku całego procesu
postrzegania? Jak wiele zniekształceń zachodzi i jak bardzo to, co jest w naszej
głowie, różni się od tego, co rzeczywiście istnieje? Czy możemy do tego dotrzeć
i czy mamy prawo mówić, że faktycznie jest?
Spośród tak wielu pytań, ważna wydaje mi się kwestia generowania przez
mózg czegoś, co nie istnieje, czyli białego tła w miejscu, gdzie go nie ma. Czy
pustka jest dla nas czymś tak bardzo nienaturalnym? Nicości nie da się spostrzec, więc dlatego może być nie do pomyślenia. Może fakt, iż „przeświadczenie o nieśmiertelności ludzkiego umysłu jest domyślnym stanowiskiem poznawczym”6 daje się w ten sposób wyjaśnić? Jak wiele spośród rzeczy, o których istnieniu jesteśmy przekonani, tak naprawdę jest wytworem naszego mózgu?
W następnej części pracy postaram się zbadać, w jaki sposób zagadnienia te
5
6
P.G. Zimbardo, R.L. Johnson, V. McCann, Psychologia…, s. 40.
J. Bering, Jesse Bering, [w:] W co wierzymy, choć nie potrafimy tego dowieść, red. J. Brockman, przeł. A. Nowak, Smak Słowa, Sopot – Warszawa 2008, s. 47.
154
Paulina CHAMCZYK
wiążą się z pojęciem piękna. Teza brzmi następująco: piękno jest pewnym figlem naszego umysłu, który wodzi nas za nos na potrzeby naszych genów.
Unifikacja wybranych postrzeżeń odbywa się na poziomie umysłu danej
jednostki, gdzie konstytuuje się przedmiot i związane z nim wartości, zatem
przyczyna, wedle której coś jest piękne, jest wewnętrzna, a nie zewnętrzna.
Piękna jako takiego nie ma. Jawnie zakładam także, iż odczucia subiektywne,
chociaż w pewnym stopniu, nakładają się na siebie – co powinno wynikać z podobnej konstrukcji narządów poznawczych wytworzonych w toku ewolucji.
W pracy tej spróbuję wytłumaczyć fenomen piękna w kategoriach ewolucjonizmu. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że teoria ewolucji przeżywa
dziś swoją drugą młodość. Wyjaśnianie zwierzęcych zachowań (w tym naszych)
w jej obrębie jest w istocie bardzo płodne i ciekawe. Organizmy rozmnażają się,
a w ten sposób zmieniają pod wpływem mechanizmu, który krótko i trafnie ujął
Steven Pinker: „Przy replikacji powstają losowe błędy kopiowania i to błędy,
które przez przypadek zwiększają szanse przetrwania i reprodukcji kolejnej kopii, akumulują się w następnych pokoleniach”7. Oczywiście nie wszystkie błędy
w kopiowaniu zwiększają owe szanse, ale jeżeli już zwiększają, nazywamy je
adaptacjami. Niektóre z nich, przez zmieniające się środowisko, przestają być
adaptacjami, a niektórym towarzyszą zmiany, które kiedyś mogą stać się adaptacją. Działanie każdego organizmu warunkowane jest przez zestaw celów (są to
walka o przetrwanie i pozostawienie po sobie jak największej liczby zdolnych
do przeżycia kopii), które są zasadniczo celami jego genów. Klasyczna kategoria
dostosowania, wedle której sukces reprodukcyjny jednostki to przekazanie swoich genów potomstwu, została uzupełniona przez teorię dostosowania łącznego
Hamiltona: dobór naturalny faworyzuje cechy, dzięki którym geny organizmu są
przekazywane następnym pokoleniom niezależnie od tego, czy dany organizm
płodzi potomstwo. Nacisk na zwiększenie reprodukcji swoich genów obejmuje
także innych osobników, którzy posiadają ich podobny zestaw, czyli krewnych8.
Objaśnianie działania umysłu oparte na tych trzech punktach (przetrwanie,
reprodukcja i dostosowanie łączne) tworzy wachlarz odpowiedzi na ważne pytania. Celem jednostki nie jest naukowe poznanie otoczenia, ale uchwycenie informacji mających uchronić przed śmiercią i zagwarantować spłodzenie zdrowego
potomstwa. W ten sposób kształtuje się filtr poznawczy wyczulony na bodźce, które
zagwarantowały naszym przodkom właśnie to, że tymi przodkami byli.
Chciałabym teraz przejść do rozważań o pięknie, aby ustalić przedmiot badań. Z tym zagadnieniem wiąże się spora ilość problemów. Na przestrzeni dziejów piękno próbowano zdefiniować na wiele różnych sposobów, a spełniało to
raczej funkcję przybliżenia samego pojęcia niż utworzenia jego definicji esencjalnej. Pojawiają się pytania:
7
8
S. Pinker, Jak działa umysł, przeł. M. Koraszewska, Książka i Wiedza, Warszawa 2002, s. 32.
D.M. Buss, Psychologia ewolucyjna, przeł. M. Orski, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne,
Gdańsk 2001, s. 34–36.
Piękno jako zagadka umysłu
155
1. Czym ono jest: odrębnym bytem, transcendentnym wobec przedmiotów, czy
też specyficznym uczuciem nie do końca zdefiniowanej przyjemności, stosowności czy użyteczności9 – impulsami nerwowymi przebiegającymi w dany sposób, w danym miejscu (czy zawsze prowadzą do tego podobne bodźce, czy samo piękno, jako proces, jest zawsze taki sam i czy można mówić
o nim w ten sposób)?
2. Czy jest wrażeniem (jeżeli tak, to czy tylko wzrokowym i słuchowym, czy
także smakowym, dotykowym i węchowym), czy może prowadzić do niego
czyste rozumowanie, tzn. czy źródłem odczuwania piękna może być świadoma myśl, koncepcja, czy może nim być wzorzec zachowania i czyn?
3. Które jakości owe wrażenie wywołują, co je łączy, jeżeli takie połączenie
faktycznie może mieć tu miejsce?
4. Czy odpowiednimi przymiotami piękna jest przyjemność, stosowność i użyteczność – czy jest to podziw albo pobudzenie jakiegoś specyficznego rodzaju (niektórzy są skłonni stwierdzić, że piękna czasem jest brzydota)? Może
być to swego rodzaju dreszcz:
Trajektoria sztuki współczesnej, zwłaszcza tej najnowszej, przytłacza nas zniekształceniami dźwięków i form, stawia nas naprzeciw brzydoty, przyzwyczaja do rozdartych
dusz bez nadziei. Ale również poprzez nią możemy poczuć poruszający dreszcz (...truncated)