Taka jest wojna
Piotr Hajduk
Taka jest wojna
Rocznik Chojeński 4, 329-354
2012
Piotr Hajduk
Taka jest wojna
Kochana Córko!
Chciałabyś, abym jak najwięcej spisał swoich wspomnień. Interesuje Cię
chyba okres od 1 września 1939 r. do maja 1945 r., kiedy wojna się zakończyła.
Chciałbym też Ci trochę napisać o mojej wsi, gdzie się urodziłem, wychowałem, uczyłem w szkole i mieszkałem do 1940 r., no bo w 1940 r. byłem już za
Uralem.
W 1956 r., kiedy miałaś trzy i pół roku, byliśmy w moich rodzinnych
stronach z Tobą i z Krysią. Nie wiem, czy o tym pamiętasz. Jak przyjechaliśmy
do Kowali, nie chciałaś wysiąść z wozu. Mówiłaś: „To nie jest nasz dom, wracajmy!”. Są to strony zamieszkałe dawniej przez kilka narodowości, jak: Polacy,
Białorusini, Żydzi (ci mieszkali przeważnie w miastach, choć też była wieś żydowska Konstantynowo koło Różany). Niedaleko ok. 30 km od Bajek urodził się
Tadeusz Kościuszko. Nie ma już śladu jego dworku, został spalony. Jest tylko
kamień, gdzie stał dom, a na nim wyryty napis po rosyjsku, że urodził się tu
Tadeusz Kościuszko – działacz polityczny. Jest to dezorientacja dla tych, co nie
znają historii i nie wiedzą, kim był ten człowiek.
Wybuch wojny
W czasie, gdy broniła się Warszawa, a jednostki polskie walczyły
z Niemcami nad Wisłą, 17 września 1939 r. Rosja, nie wypowiadając wojny,
z drugiej strony od wschodu napadła na Polskę. Był to dzień (podobnie jak
1 września) pogodny. Po południu spotkałem kolegów, było już wiadomo, że ruszyła armia sowiecka. Pierwsze jechały czołgi. Było ich dość dużo, nawet nikt
tego nie liczył. Nie zatrzymywały się. Później na samochodach jechała piechota.
329
Piotr Hajduk
Posuwali się bez oporu, nikt ich nie zatrzymywał. Jechali
od Słonimia, Różany, do Prużan, Kobrynia i chyba do
Brześcia. W Brześciu 18 września urządzono powitanie
i defiladę wojsk niemieckich i sowieckich. Na drugi dzień
była już artyleria oraz piechota. Co to było za wojsko!
To obraz nędzy i rozpaczy. Szare stare płaszcze, czapki ze
szpicem u góry, buty ceratowe na gumowych podeszwach,
do tego dziurawych. Żołnierze nosili długie karabiny na
sznurkach albo parcianych paskach. Gdy stanęli obok naszej wsi, natychmiast rozbiegli się po domach, aby kupić
mleka czy też słoniny, którą u nas miał każdy. Pamiętam,
że sprzedawano kilogram słoniny po 2 ruble, bo kosztowała
przedtem 2 złote. Przez pół godziny matka sprzedała połowę tego, co mieliśmy,
a później powiedziała, że więcej nie ma, bo było ich w kolejce jeszcze kilku. Mówili,
że przyszli ze wschodu, dać nam wolność, by nie gnębili nas obszarnicy i kapitaliści. Po ich prezentacji w dziurawych butach nawet mały dzieciak mógł zauważyć,
jaka to będzie wolność. Nie dłużej jak po tygodniu, może dwóch, opustoszały sklepy tekstylne i spożywcze. Tłumaczyli, że mają trudności z transportem...
Nastał dzień 22 czerwca 1941 r. Byłem już w tym czasie na Uralu. Radio
podało, że Niemcy przekroczyli granicę ZSRR, bombardują miasta. Poprzednio
na często organizowanych mityngach politrucy chwalili mądrość Stalina i partii.
Wierzono w sojusz z Niemcami hitlerowskimi. Uznawano podział Polski za akt
sprawiedliwości. Mówiono, że prędzej wyrosną im włosy na dłoni, niż Polska
będzie wolnym państwem. Potępiano Zachód, a także Amerykę.
Gdy wybuchła wojna z Niemcami, stosunek do Polaków zmienił kurs
o 180 stopni. Już w lipcu 1941 r. do Związku Radzieckiego przyjechał premier
Rządu Polskiego na emigracji Władysław Sikorski i zawarł układ z rządem radzieckim, a następnie umowę wojskową, na podstawie której została utworzona
armia polska. Po porozumieniu Stalin – Sikorski wydano dekret Rady Najwyższej
ZSRR o udzieleniu amnestii obywatelom polskim. W lutym 1942 r. zaczął się
pobór do wojska. Nie wszystkim udało się stawić do poboru, niektórzy musieli
zostać w zakładach pracy, skąd nie chciano ich zwolnić. Dużej liczbie osób nie
udało się dojechać do miejsca poboru w Buzułuku.1
Polacy byli rozsiani po całym ZSRR. W wielu przypadkach utrudniano wyjazd, zatrzymywano pod byle pretekstem. Trafiłem do Buzułuku w końcu
kwietnia 1943 r. W tym czasie zerwane już były stosunki rządu polskiego z rząMiasto w Rosji w obwodzie orenburskim, nad rzeką Samarą. W latach 1941-42 siedziba sztabu
formującej się w ZSRR Armii Polskiej gen. Andersa.
1
330
Taka jest wojna
dem radzieckim. Pobór do wojska polskiego wstrzymywano, a obywatelom polskim odbierano dokumenty. Armia Polska została skierowana na Bliski Wschód.
Na jej bazie został utworzony 2. Korpus Polski, który od stycznia 1944 r. do
końca wojny walczył na ziemi włoskiej. Tam też żołnierze polscy zdobyli wzgórze
Monte Cassino, gdzie teraz u stóp klasztoru usytuowany jest cmentarz poległych żołnierzy 2. Korpusu Polskiego. Podczas zdobywania klasztoru na Monte
Cassino byli tam też Antoni Zając i Józef Zioła, którzy po wojnie zamieszkali
w Góralicach i często o tym wspominali. Uczestnicząc w bitwie, widzieli tylko
maleńki odcinek frontu. Każdy z nich myślał tylko o tym, aby jak najszybciej
dojść do celu. Dochodzą tylko żywi, musiano więc iść i chronić się zarazem.
Trzeba mieć wyczucie i do tego szczęście, aby nie wychylić się pod kule, które
podczas każdego ataku lecą jak pszczoły, gdy się roją, bo Niemcy nie strzelają na
wiwat. Pozostają na miejscu, nie dochodzą do celu przeważnie ci, którzy wyszli
pierwsi. Chociaż między tymi, co idą pierwsi, też duża część dochodzi do celu.
Bohaterami zostają przeważnie ci, którzy są z tyłu i kierują frontem. W zgiełku
walki nie dostrzega się bohaterów. Potem szybko się o nich zapomina, no bo
wojna nie trwa tylko godzinę, ale całe lata.
To jest tak jak w wierszu chyba Konopnickiej „A jak poszedł król na wojnę”, a dalej jest o Jasiu i o tym, jak wracali. Król wrócił zwycięzcą i grały mu
surmy złote, Jasiowi nad grobem dzwoniły dzwoneczki liliowe. Taka jest wojna
i taka jest o niej prawda. Już prawie 50 lat minęło od zakończenia II wojny światowej, a nie ma dnia, by gdzieś nie toczyła się walka. Wszyscy walczą o sprawiedliwość, tylko tak naprawdę nikt nie wie, gdzie ona.
Po ewakuacji Armii Polskiej na Bliski Wschód do Iranu, wielu Polaków
zostało jeszcze na terenie ZSRR. W końcu kwietnia 1943 r. powstał Związek
Patriotów Polskich i jego staraniem zaczęto tworzyć Ludowe Wojsko Polskie,
którego dowódcą został były szef sztabu Wojska Polskiego, nazywanego Armią
Andersa, Zygmunt Berling.
Do armii
W maju 1943 r. rozpoczęto pobór do tworzącej się I Dywizji im. Tadeusza
Kościuszki. Nie zdążyłem się stawić do pierwszego poboru. Był on przeprowadzony przez wojenkomaty radzieckie. Tak naprawdę to po ewakuacji na Bliski
Wschód dowodzonej przez Andersa Armii Polskiej, do tworzącej się nowo armii
nie bardzo wszyscy się spieszyli.
Dopiero w listopadzie trafiłem do I Dywizji im. T. Kościuszki w Sielcach
nad Oką. Służyłem i walczyłem w tej jednostce od 19 listopada 1943 r. do
331
Piotr Hajduk
28 lipca 1945 r. Od 28 lipca 1945 r. służyłem w Pierwszej Grupie Operacyjnej
Osadnictwa Wojskowego na Pomorzu, a konkretnie w Góralicach, gdzie Ty też
się urodziłaś i spędziłaś część swego życia. (...truncated)