Odpowiedzialność za życie narodu
Kazimierz Majdański
Odpowiedzialność za życie narodu
Studia nad Rodziną 5/2 (9), 9-19
2001
I.
N A U C Z A N IE
PRYMASA
T Y S IĄ C L E C IA
Studia nad Rodziną
UKSW
2001 R. 5 nr 2(9)
abp Kazimierz MAJDAŃSKI
ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA ŻYCIE NARODU
I. Czego Prymas Tysiąclecia nauczał?
1. Tematu nie da się omówić w krótkim szkicu. Temat będzie niewątpli
wie rozważany kompletnie i wyczerpująco. Ale podejmowany krótki szkic
może być celowy: charakteryzuje osobowość Piymasa Tysiąclecia kształto
waną w środowisku włocławskim. Nie jest to środowisko dostatecznie czę
sto wspominane w życiorysach Prymasa Tysiąclecia, nie jest też zbyt do
kładnie znane. Miało natomiast własne, doniosłe znaczenie formacyjne.
Stefan Wyszyński upodobał je sobie, tak jak upodobał sobie kapłaństwo, od
wczesnych lat swojej młodości, a potem trwał w tym środowisku aż do lat
pełnej dojrzałości duchowej, w czasie, gdy Opatrzność powołała go do peł
ni kapłaństwa i podjęcia odpowiedzialności pasterskiej za wyjątkową w Pol
sce diecezję, wyposażoną w jedyny w kraju Uniwersytet katolicki.
Miałem możność być bezpośrednim świadkiem znacznej części okresu
włocławskiego Księdza Prymasa. Traktuję więc obecny szkic jako świadec
two. Trwał zaś okres, o którym mowa, od mojego własnego włocławskiego
pobytu w Niższym Seminarium (nazywającym się wtedy „Liceum Piusa
X ”), następnie zaś pobytu w Wyższym Seminarium, gdzie Ksiądz Stefan
Wyszyński byl moim profesorem, aż do któregoś z pierwszych dni listopada
1939 roku, w którym to dniu Ksiądz Profesor przekazał mi klucze od swo
jego mieszkania i zwierzy! opiekę nad nim, prosząc o otoczenie szczególną
troską księgozbioru. Zresztą poza tym księgozbiorem i rzeźbionym, pięk
nym krucyfiksem - niczego szczególnego w mieszkaniu nie było.
Czy przeczuwałem wtedy, że patrzę z bliska na kogoś, kto weźmie odpo
wiedzialność za życie Narodu? Był wybitny, posiadał niezwykłe cechy cha
rakteru, a przecież był zwyczajny, choć wymagający. Był też chorowity,
o czym nigdy nie mówił, ale opinia otoczenia była co do tego zgodna. Czy
ktoś przypuszczał, do jakich zadań przygotowuje go Pan Bóg i że on te zada
nia podejmie w sposób niezwykły? Tak niezwykły, iż z perspektywy niewielu
już lat po jego odejściu, rysują się dwie postaci sług Kościoła, w podobnej ska
li, ludzi odpowiedzialnych za życie Narodu: to ks. Piotr Skarga i właśnie On.
2. Stawiał niemałe wymagania wobec swojego Narodu, widział dokład
nie jego wady.
10
Wypowiedział im walkę w Ślubach Jasnogórskich: „Zwycięska Pani Ja
snogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i naj
cięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć wal
kę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości”.
Komentował te zobowiązania następująco:
„Wady są pomieszane w duszy narodu z cnotami jak pszenica i kąkol.
Zarówno my sami, jak i cudzoziemcy, zarzucamy sobie słynne «polskie nie
dbalstwo», to «jakoś tam będzie», brak wytrwałości, rozproszenie, bierność
umysłu. [...]
Do tych wad właściwych naszemu usposobieniu narodowemu przybyły
inne, wywołane długoletnią niewolą, sytuacją, zda się, bez wyjścia, w której
ratowaliśmy się naszym optymizmem. To są nabytki wyrosłe na gruncie nie
woli, gdy naród musiał ratować swój byt podstawowy wszelkimi środkami,
jakie były dlań dostępne.
Wyrosłe na tym gruncie wady społeczne stają się szczególnie szkodliwe,
tak, że nie można niekiedy rozwinąć i umocnić naszej pracy wspólnej,
w której zawodzi wiele sił i przymiotów, które objawiamy w pracy prywat
nej. Rzecz znamienna, że Polak słynący z pracowitości, na własnym zagonie
nie zna dnia i nocy. Ale ilekroć ma przystąpić do pracy wspólnej, zwłaszcza
pod kierunkiem, wtedy dochodzą do głosu wszystkie wypaczenia naszego
charakteru narodowego”1.
Jednocześnie zaś widział w swoim Narodzie wszelkie dobro, które naro
dziło się w nim z Boga, za przyczyną Matki i Królowej Narodu („Bardziej
Matki, niż Kr ólowej” - zwykł był mawiać). Zanim poszedł - właśnie za Na
ród - do więzienia, powiedział, że ukochał Ojczyznę „bardziej niż swoje
własne serce”.
„Sam nieraz, znając życie naszego narodu i życie Kościoła, zadawałem
sobie pytanie: gdzie jest ukryta przedziwna moc, która daje Kościołowi we
wnętrzną duchową wolność i nieustępliwość, tak podziwianą przez wszyst
kich? W odpowiedzi stwierdzałem: tajemnicą tej niezwykłej mocy jest fakt,
że Polska jest zwarta jako naród, zwarta narodowo i religijnie, szczególnie
w swej miłości do Kościoła Chrystusowego i Matki Najświętszej”2.
„O wartości charakteru narodowego i chrześcijańskiego świadczą cnoty,
które posiadamy i z których mnożymy dobroć. Chrystus zachęca nas do mno
żenia czynów dobrych: «Niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby wi
dzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca, który jest w niebie» (Mt 5,16).
1Kard. S. Wyszyński, Najświętszy i najcięższy bój z wadami narodowymi. Z komentarza do
Ślubów Jasnogórskich, w: tenże, Nauczanie społeczne 1946-1981, Warszawa 1990, s. 82-83.
2Kard. S. Wyszyński, Zwycięstwo przyszło - a jest to zwycięstwo Maryi (22.10.1978), w: N a
uczanie społeczne 1946-1981, dz. cyt., s. 848-849.
11
Cała wielkość religii katolickiej w tym się wyraża, że stawia katolikom
coraz to większe wymagania: mnożyć dobro. Nie zatrzymujmy się na po
czątku drogi. Idźmy ku Światłu zwróceni twarzą nie oglądając się wstecz.
Tym łatwiej nam to przyjdzie, że i w dziedzinie cnót posiadamy nasz kapitał
narodowy. Świat lubi chwalić Polaków, zwłaszcza w trudnych okresach
dziejów ludzkości. Świat wie, że mamy wygórowany indywidualizm i nie
uznajemy zależności. Walczymy ze wszystkich sil o swobodę, chcemy być
panami we własnym domu, mamy w sobie wielkie umiłowanie wolności, dla
której poświęcimy każde dobro materialne. Polska wysoka obyczajność,
kultura, oświata i sztuka promieniowały wokół i zdobywały sobie szacunek
i naśladowców, bez potrzeby sięgania po miecz. Polska zwyciężała swoją
duchowością, którą wzięła z Ewangelii Chrystusowej, której słowo padło
w nas, jak ziarno na glebę wyborną”3.
„Umiemy pracować i zdobywać dobra, ale nie zawsze umiemy je utrzy
mać. Dlatego w pracy naszej wewnętrznej te dwie cnoty - pracowitość
i oszczędność - muszą iść w parze.
Wyrzeczenie się siebie i wzajemne poszanowanie muszą poprawić w nas
przerosty indywidualizmu i egocentryzmu, muszą wyrobić w nas zmysł spo
łeczny współpracy i współdziałania. Jest to możliwe, gdy wzrośnie wśród
nas wzajemny szacunek jednych dla drugich. A nigdy nie czekajmy na to,
kto zacznie. Śami pierwsi zaczynajmy”4.
Ukochał Ojczyznę „bardziej niż swoje własne serce”.
Skąd ta niezwykła miłość?
Miłość do Bożego daru Ojczyzny. Ale także miłość do obdarzonych tym
darem. Mówił Skarga o Polsce: „Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden
nie obali. Bo korzeń jego jest Chrystus”5. Wiedział to dokładnie po kilku
wiekach także Prymas Tysiąclecia.
Ale niezachwiani i mocni Chrystusem byli także oni Obaj: Nauczyciele
Narodu, niezachwiani i mocni Chrystusem. Matejko dobrze to odgadł,
przedstawiając wizję Skargi, który z niezwykłym żarem mówi do króla, (...truncated)