Pomijane dziedzictwo Kresów
III
Bożena Cząstka-Szymon
Pomijane dziedzictwo Kresów
Cała ogromna część Europy, leżąca między Morzem Bałtyckim, Morzem Czarnym i Adriatykiem
była jedną szachownicą ludów, pełną wysp, enklaw
i najdziwniejszych kombinacji ludności mieszanej.
W wielu miejscach każda wieś, każda grupa społeczna,
każdy zawód niemal mówił odmiennym językiem. W mojej ojczystej dolinie średniego Dniestru ziemianie mówili
po polsku, włościanie – po ukraińsku, urzędnicy po rosyjsku z odcieniem odesskim, kupcy – po żydowsku, cieśle
i stolarze, jako filiponi i staroobrzędowcy – po rosyjsku
z odcieniem nowogródzkim, kabannicy mówili swym
własnym narzeczem. Prócz tego w tej samej okolicy były
jeszcze wsie szlachty zagrodowej mówiącej po polsku, takiejże szlachty mówiącej po ukraińsku, wsie mołdawskie
mówiące po rumuńsku; Cyganie mówili po cygańsku…
Jerzy Stempowski, W dolinie Dniestru
Niewiele jest krajów, którym historia tak diametralnie zmieniała granice . Dzisiejszy kształt Polski, ustalony na międzynarodowych konferencjach w Teheranie i Jałcie, nawiązujący zasadniczo do ziem piastowskich,
jest pod względem powierzchni mniejszy o 1/5 w stosunku do międzywojennej Rzeczypospolitej. Ta z kolei nie pozostawała w granicach państwa
przedrozbiorowego.
Młode pokolenie nie jest dziś świadome tego, że przez kilka wieków (ponad 600 lat) na dawnej Rusi Czerwonej, a od 1385 roku na ziemiach Wielkiego Księstwa Litewskiego była obecna polska kultura, a tym samym cywilizacja zachodnioeuropejska.
Impulsem do napisania artykułu były rozmowy ze studentami różnych kierunków humanistycznych śląskich uczelni na temat Kresów, a także obserwacje problematyki kresowej w mediach oraz
częste wyjazdy na dawne tereny II i I Rzeczypospolitej.
Za: T. Kuba Kozłowski, D. Błahut-Biegańska, Świat Kresów, Warszawa 2011, s. 29.
Por. mapka na końcu artykułu w Aneksie, s. 209.
Z poszerzeniem o Mazury i inne ziemie leżące na wschód od ujścia Wisły.
193
Pamięć o Kresach Wschodnich przechowują i upominają się o nią głównie
ekspatrianci – byli mieszkańcy tamtych terenów i ich rodziny. W czasach
komunistycznych dopiero po tzw. odwilży można było tylko w niewielkim
stopniu poruszać tematy przeszłości kulturowej Kresów. Ostatnie dwudziestolecie pokazało rozziew między działaniami oficjalnymi (politycznymi)
i społecznymi.
W artykule chciałabym się skupić na przypomnieniu niektórych faktów
historycznych, charakteryzujących podstawy polityczne państwa wielonarodowego, wieloetnicznego i wielowyznaniowego, jakim była Rzeczpospolita Obojga (właściwie trojga) Narodów w Europie od połowy XIV po wiek
XVIII.
Na tym tle chcę pokazać wybrane aspekty kulturowe Kresów i uzmysłowić pomijanie Kresów Wschodnich we współczesnej polityce oświatowokulturalnej Polski.
Nadrzędnym celem artykułu jest również zachęcenie przyszłych nauczycieli do podejmowania różnych działań dydaktycznych prowadzących do
rozwijania tożsamości kulturowej i etnicznej uczniów.
Warto rozpocząć od słów preambuły unii horodelskiej z października
1413 roku:
Wiadomo wszystkim, że nie dostąpi łaski zbawienia, kto nie będzie wspierany
tajemnicą miłości, która promienieje własną dobrotą, zwaśnionych godzi, pokłóconych łączy, odmienia nienawiście, uśmierza gniewy i dodaje wszystkim
pokarm pokoju, rozproszone zbiera, znękane krzepi, nierówne gładzi, krzywe
prostuje, wszystkie cnoty wspomaga, a żadnej nie szkodzi, miłuje wszystko i,
jeśli kto pod jej skrzydła się schroni, znajdzie bezpieczeństwo i nie będzie się
obawiał znikąd napadu, przez nią prawa się tworzą, królestwa rządzą, miasta
porządkują i stan Rzeczypospolitej do najlepszego końca dochodzi; ona się we
wszystkich cnotach wybornie mieści, a kto nią pogardzi, ten wszystko utraci.
Zawartość treściowa tego fragmentu daje wyobrażenie, czym była unia horodelska; przekazuje także wartości uniwersalne, które powinny się znaleźć
w każdym podręczniku historii adresowanym nie tylko do polskiego ucznia.
Za dwa lata jesienią (10 X 2013 roku) będziemy obchodzić sześćsetlecie
Środowiska kresowe wraz z rodzinami liczą około 8 milionów polskich obywateli.
Doprowadziło to do smutnej konstatacji prof. Jana Zaleskiego, autora licznych opracowań
o języku twórców kresowych, przypomnianej przez jego syna ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego
podczas XVI Światowego Zjazdu Kresowian na Jasnej Górze: „Pamięć o Kresach zamordowano
dwukrotnie – w 1945 roku i obecnie”.
Por. T. Kuba Kozłowski, D. Błahut-Biegańska, dz. cyt., s. 15.
194
unii. Zapewne niewielu Polaków wie o tym, że Horodło leży po lewej, czyli
po polskiej stronie Bugu, oraz o tym, iż w 1861 roku, a więc w przededniu
powstania styczniowego, Polacy zjechali się na pola pod Horodłem (przybyło tam około 30 tys. ludzi z wszystkich zaborów), by jako przedstawiciele
potomków wszystkich ziem, województw i miast dawnej przedrozbiorowej
Rzeczypospolitej ponowić unię Polski i Litwy z Rusią na zasadzie zupełnego
równouprawnienia wszelkich narodowości i wyznań w celu „wydźwignięcia
ojczyzny z upadku aż do zupełnej niepodległości”.
Te fakty są mało znane. Nie znajdziemy ich w podręcznikach, nie usłyszymy w radiu, nie zobaczymy w telewizji publicznej. A przeciwnie! W środkach komunikacji masowej wmawia się Polakom ksenofobię oraz próbuje
uczyć tolerancji i wielokulturowości.
A Kresy przez wiele wieków były przykładem wspólnych tradycji historycznych, kulturowych i gospodarczych licznych narodów słowiańskich
i bałtyckich z uczestnictwem Żydów i Ormian, a także Tatarów, Karaimów
oraz Niemców. Sąsiedztwo różnych kultur umożliwiało ich przenikanie, różnorodność religii prowadziła do tolerancji. Tak było przez ponad połowę tysiąclecia na olbrzymich terenach środkowo-wschodniej Europy. Badaniem
tego fenomenu zajmują się historycy, literaturoznawcy, a także etnografowie i etnolodzy oraz językoznawcy. Trzeba przyznać, że Kresy dały Polsce
ogromną rzeszę wybitnych dowódców10, polityków11, naukowców12, twór Potomków mieszkańców kraju, w którym a) nie obowiązywała zasada cuius regio, eius religio,
b) który od XI wieku przyjmował Żydów wydalonych edyktami z innych krajów oraz Niemców,
Ormian, Tatarów, Karaimów, Wołochów, Romów, Czechów, Łemków, Bojków, Holendrów czy
Starowierów, c) w którym do dziś – głównie w miastach kresowych – obok świątyń rzymsko,
ormiańsko czy greckokatolickich spotykamy cerkwie prawosławne, synagogi, meczety i karaimskie kienesy/kenesy, d) w którym nie było w zasadzie wojen religijnych, a król (ostatni z Jagiellonów) wyznawał zasadę, że „nie będzie królem ludzkich sumień…”.
Warto w tym miejscu odnotować liczne publikacje, dotyczące Kresów w literaturze i kulturze
polskiej, a także problematyki pogranicza. W różnych ośrodkach Polski (m.in. w Krakowie,
Wrocławiu, Warszawie, Białymstoku) prowadzone są badania, organizowane konferencje,
wydawane (również w postaci cyfrowej) publikacje, por. chociażby seria Biblioteka Literatury Pogranicza, t. 1–19, Kraków 2000–2010 (np. tom pokonferencyjny Etniczność – tożsamość – literatura. Zbiór studiów, red. P. Bukowiec, D. Siwo (...truncated)