"Działalność wychowawcza Kościoła lubelskiego 1939-1945", Edward Walewander, Lublin 2009 : [recenzja]
Zygmunt Zieliński
"Działalność wychowawcza Kościoła
lubelskiego 1939-1945", Edward
Walewander, Lublin 2009 : [recenzja]
Saeculum Christianum : pismo historyczno-społeczne 18/1, 278-281
2011
278
RECENZJE I OMÓWIENIA
[26]
nia, niektóre zaś są niepotrzebnie powtarzane. Widoczne jest także to, że działalność
polityczna biskupów warmińskich jako ważnych i znaczących senatorów, a niekiedy
nawet dygnitarzy państwowych, spychana jest na margines i przegrywa z wiadomościami dużo mniejszej wagi o znaczeniu lokalnym. Fakt ten tylko częściowo można
usprawiedliwiać charakterem i tematyką pracy.
Na koniec trzeba też zwrócić uwagę na jeden jeszcze mankament pracy, którym
jest brak bibliografii. Chociaż bowiem Poczet biskupów warmińskich należy traktować jako dzieło bardziej popularnonaukowe, to jednak obecność spisu pozycji wykorzystanych do napisania poszczególnych biogramów byłaby ze wszech miar pożądana.
Ułatwiłaby zainteresowanym historią Warmii, historią Kościoła na tych terenach, dalsze poszukiwania i studia. Bibliografia najlepiej pokazałaby też ile w biogramach ordynariuszy warmińskich znalazło się nowych faktów będących owocem najnowszych
badań. Wypada także wrócić do początku niniejszych rozważań i dokonać pewnego
porównania obecnego dzieła, z jego pierwowzorem, wydanym w 1994. Porównanie to
trudne, gdyż nowy poczet jest dziełem nieco innym, wydanym w innym czasie, okolicznościach, nieco inaczej opracowanym. Czy jednak lepszym? Pod wieloma względami wyżej ocenić trzeba jednak starą wersję. W nowej przybyło ilustracji, faktów,
przybyło jednak i błędów, tych ostatnich bardzo dużo, nie wyeliminowano tymczasem wielu starych.
Ciężko jest oceniać pracę innych jeśli wiadomym jest, że praca ta wykonywana
była z zaangażowaniem, radością, niewątpliwie z poczuciem misji i zamiłowaniem
do pięknej krainy jaką jest Warmia. Tym bardziej jednak powstaje pytanie co zawiodło i dlaczego oczekiwany Poczet biskupów warmińskich wydany z okazji 700-lecia
Lidzbarka Warmińskiego ujrzał światło dzienne z tyloma niedociągnięciami i błędami. W tym kształcie w jakim powstało to dzieło, nadaje się ono do całkowitego przeredagowania. Oczywiście pozostaje pozycją o dużym znaczeniu, z której jednak należy
korzystać z daleko idącą ostrożnością.
Roman Kawecki
Ks. Edward W a l e w a n d e r, Działalność wychowawcza Kościoła lubelskiego
1939-1945,Lublin 2009 ss. 250, aneks, fotografie.
Książka, o której tu mowa jest z pewnością dziełem nietypowym. Nie chodzi przy
tym o sam tytuł, bardzo hermetyczny i właściwie dla autora niewygodny. Kościół ma
na celu oddziaływanie wychowawcze w każdym czasie i w każdej sytuacji, miał taki
cel tym bardziej w czasie okupacji, kiedy był bodajże czy nie jedyną instytucją w okupowanym kraju, która przy licznych ograniczeniach miała wszakże prawo do istnienia.
Generalne Gubernatorstwo miało pod tym względem trochę więcej swobody aniżeli
ziemie wcielone do Rzeszy. Ale i tu, jak słusznie stwierdza autor, zakazy i inwigilacja, a inaczej mówiąc często krwawe prześladowania, wymagały hartu ducha i ofiarno-
[27]
RECENZJE I OMÓWIENIA
279
ści, czego od ludzi Kościoła oczekiwano w większym stopniu niż od innych. W takim
kontekście mówienie o działalności wychowawczej nabiera zgoła innego wymiaru,
aniżeli w odniesieniu do czasów nazwijmy je, normalnych. Ks. Walewander z tak wymagających kryteriów zawartych w samym temacie starał się wywiązać jak najlepiej.
Widać też, że temat był jakąś jego bardzo osobistą potrzebą, o czym pisze w przedmowie. Jest to dobre jako inspiracja, ale z drugiej strony uwrażliwia czytelnika na problem obiektywizmu. Konkretnie, jego braku książce zarzucić nie można. Może tylko
jedno: zbytnio przebija się w narracji. Jest to ta pozytywna strona owego wychowania. Wprawdzie we wstępie otrzymaliśmy krótki szkic dziejów kościelnych na okupowanej Lubelszczyźnie, a w pewnym sensie także w Polsce w ogóle. Jednak nauczanie
kościelne, z ambony, czy w klasie szkolnej, nie mówiąc o wskazówkach moralnych,
które często nie mogły być aplikowane z ambony, ani publicznie w ogóle, ale były
konieczne ze względu na deprawację społeczeństwa przez okupanta, stało silnie pod
presją cenzury, co nie mogło być bez skutku dla przekazywanych treści. Żeby wspomnieć choćby tylko donosicielstwo, postawę wobec Żydów. Nie jest tu ważne, w jakich rozmiarach to zło się szerzyło. Istotne jest, na ile potrafiono jemu zapobiegać, czy
w ogóle i jaki był stosunek do tego wiernych. To wszystko wchodzi w zakres pojęcia:
wychowanie. I autor zdaje się to tak postrzegać. Stąd pisze o całej właściwie aktywności duszpasterskiej Kościoła.
To są problemy, z jakimi spotka się uważny czytelnik książki, ale nie zawsze znajduje w niej odpowiedź na nurtujące go pytania. Czy jednak należy tego oczekiwać?
Czy jest możliwe w oparciu o dostępne źródła, mówiące więcej o zbrodniach niemieckich, aniżeli o wysiłkach mających uchronić polskie społeczeństwo przed degradacją
moralną? Odpowiedź brzmi: nie. Kościół działa zawsze w przestrzeni otwartej, publicznie, bo to należy do natury jego misji. Dlatego trudno zamknąć w określonych kategoriach funkcje wychowawcze Kościoła. W książce było to wszakże niezbędne ze
względów kompozycyjnych. I tak, najpierw poruszono kwestię nauczania prawd wiary, następnie wychowanie przez sakramenty i Służbę Bożą, a na koniec wskazano na
rolę organizacji i akcje religijno-społeezne. Taka struktura tekstu jest tradycyjna, gdy
w grę wchodzi tematyka duszpasterska. Wspomniana wyżej luka w postaci wyeliminowania zjawisk negatywnych znalazła swe wypełnienie w rozdziale IV zatytułowanym zjawiska negatywne w życiu katolików. Można się domyślać, a tekst taki domysł
potwierdza, że chodzi tu o uchybienia występujące wśród wiernych i to zarówno
w wymiarze wspólnotowym, jak i indywidualnym. Kościół, rzecz oczywista, rozumiany w znaczeniu teologicznym, zatem jako Chrystus zbawiający poprzez sakramenty,
przy czym sakrament Słowa można, a nawet trzeba, równolegle traktować z 7 sakramentami rodzącymi bezpośrednio życie łaski, nie może być obciążony niedoskonałością nieodłączną od każdego stworzenia rozumnego, odpowiedzialnego za swe czyny.
Ta niedoskonałość jest wszakże nieodłącznym atrybutem człowieka w czasie całej
jego ziemskiej wędrówki.
280
RECENZJE I OMÓWIENIA
[28]
Autor więc starał się o precyzję swego wywodu i wykładu, stale wracając do pojęcia: wychowanie, zdając sobie sprawę z tego, że adresatem jest tu nie tylko wierny,
ale każdy w taki czy inny sposób znajdujący się w orbicie oddziaływania Kościoła.
Czy tak zamierzony cel został w pracy osiągnięty? Zapewne w stopniu, w jakim to
było możliwe przy wykorzystaniu dostępnych źródeł, tak. Ale odnosi się niekiedy wrażenie, że opisując niektóre agendy kościelne, autor pozostawiał na uboczu warunki,
w jakich się one dokonywały. Wstęp do tej książki jest specyficzny, w części może wychodzący poza schemat właściwy takim opracowaniom. Autor bowiem szeroko rozwodzi się o warunkach okupacyjnych w ogóle, zapewne spodziewając się, iż wiedza
na ten temat (...truncated)