Błogosławiony ks. Franciszek Drzewiecki orionista z Włocławka
Flavio Peloso
Błogosławiony ks. Franciszek
Drzewiecki orionista z Włocławka
Studia Włocławskie 4, 355-358
2001
„STU D IA W ŁO CŁA W SK IE”
4 (2 0 0 1 )
KS. FLAVIO PELOSO, FDP*
BŁOGOSŁAWIONY KS. FRANCISZEK DRZEWIECKI
ORIONISTA Z WŁOCŁAWKA
We Włocławku, w parafii Najświętszego Serca Jezusowego, prowadzo
nej przez księży ze zgromadzenia założonego przez bł. Alojzego Orione,
w roku 1996 otworzone zostało prywatne liceum ekonomiczno-menedżerskie.
Dnia 18 lutego 2001, w piątą rocznicę założenia szkoły, nadano jej imię bło
gosławionego Franciszka Drzewieckiego, orionisty, jednego ze 108 męczen
ników - ofiar nazistowskiego prześladowania, beatyfikowanych przez Jana
Pawła II dnia 13 czerwca 1999. Warto z tej racji ukazać błogosławionego
Franciszka Drzewieckiego jako wychowawcę.
W modlitwie za przyczyną błogosławionego Franciszka Drzewieckiego
czytamy: „O Boże, dobry i troskliwy Ojcze, dziękujemy Ci, że nam dałeś
w błogosławionym Franciszku Drzewieckim świetlisty przykład kapłana cał
kowicie oddanego dziełu Chrystusa i Kościoła poprzez wychowanie młodzie
ży i miłość do najmniejszych, ubogich i ludu”.
Kim jest ów Błogosławiony,1 który dał świetlany przykład poprzez wy
chowanie młodzieży?
Franciszek, urodzony w Zdunach (koło Łowicza) 26 lutego 1908 r., jako
dorastający chłopiec wstąpił do seminarium w Zduńskiej Woli, aby zreali
zować swoje powołanie kapłańskie i zakonne w Małym Dziele Boskiej
Opatrzności, założonym przez błogosławionego Alojzego Orione. Po szko
le licealnej i studiach filozoficznych, w 1931 r. wyjechał do Włoch, do domu
macierzystego Zgromadzenia w Tortonie, by odbyć nowicjat oraz studia teo
logiczne. Został wyświęcony na kapłana 6 czerwca 1936 r.
Księdzu Franciszkowi, neoprezbiterowi, w 1936 r. została powierzona
opieka nad grupą 20 kleryków z gimnazjum, w Małym Kottolengo Księży
Orionistów w Quarto Castagna, w Genui. Wielu z nich zostało kapłanami.
Modlitwa, nauka, praca fizyczna, służenie potrzebującym w Kottolengo
(tzw. buoni figli - „dobre dzieci”) - wszystkie te zajęcia pulsowały w rytmie
życia surowego, ale wielkodusznego i braterskiego. W Genui, tak jak w in355
nych miejscach, widok kleryków, którzy nie tylko uczyli się, ale również
w brudnych fartuchach pchali taczki, kopali doły, grabili siano i wykonywali
inne prace fizyczne, budził najczęściej podziw i szacunek, ale czasem wywo
ływał krytykę. Dla Księdza Orione było to „święte utrudzenie” - bardzo waż
ny element wychowawczy i apostolski! Ksiądz Franciszek też uznał jego
wartość i próbował zaszczepić go swoim młodym wychowankom.
W Genui Ks. Franciszek bardzo szybko zaskarbił sobie szacunek i przy
wiązanie młodych kleryków, poprzez szlachetność, spokój i opanowanie.
Gerardo Durante, jeden z kleryków, wspomina: „Zawsze próbował rozłado
wać napięte sytuacje. Miałem bardzo żywe usposobienie. I jeżeli nawet ja
nie zdołałem go zdenerwować - mówi to samo za siebie! Czuliśmy, że pra
gnie naszego dobra, jak ojciec”.2
Inny kleryk, Emilio Chiocchetti, daje takie świadectwo: „Nasz dyrektor
był zawsze troskliwy i czuwający, poza tym uprzejmy, przystępny i powścią
gliwy. Bardzo dbał o porządek i czystość; starałem się ze wszystkich sił, aby
go zadowolić. Był bardzo dobry, i to dobrocią, która wzbudzała we mnie
wielki szacunek i podziw. Czuliśmy się ożywieni jego czujną obecnością,
interesującą, i mogę powiedzieć - kochającą”.3
W grudniu 1937 roku ks. Drzewiecki wrócił z Włoch do Polski. Pełnił
funkcję prefekta w kolegium w Zduńskiej Woli. Ks. Jan Borowiec, jego uczeń,
wspomina: „Czekaliśmy z utęsknieniem na dzień jego przyjazdu. Przybył
w grudniu, niespodziewanie, bez hałasu; tak że nie mogliśmy mu nawet przy
gotować kwiatów na powitanie. Zabrał się szybko do obowiązków prefekta,
katechety oraz do pracy duszpasterskiej w kościele i w Kolegium. Był moim
prefektem i wychowawcą przez ponad rok w Kolegium w Zduńskiej Woli.
Mimo że spełniał ten obowiązek przez tak krótki czas i tak dawno temu, po
został żywo w mojej pamięci, nawet w szczegółach”.4
Chłopcy postrzegali ks. Franciszka jako osobę bliską, godną zaufania:
„Nie pozwalał, byśmy uzależniali się od własnych słabości czy też przejmo
wali złośliwością innych. Ksiądz Drzewiecki był naprawdę dobrym człowie
kiem. W słowie «dobry» zawierają się wszystkie cechy tej szlachetnej
osobowości. Czuliśmy, że w nim zawsze znajdziemy obrońcę, który nie po
zwoli, by ktokolwiek nas skrzywdził”.5
W Zduńskiej Woli ks. Drzewiecki zajmował się także grupami młodzie
ży i działalnością duszpasterską: uczył religii, organizował przedstawienia
o charakterze religijnym. Julianna Grzędziak miała trzynaście lat, gdy poznała
ks. Franciszka: „Odprawiał Mszę św. z wielkim nabożeństwem. Mówił czę
sto o Bożej Opatrzności, o świętych; opowiadał o Ks. Orione na każdym spo
tkaniu «Krucjaty Eucharystycznej», której był prefektem”.6
356
W czerwcu 1939 r. ks. Drzewiecki zostaje przeniesiony ze Zduńskiej Woli
do parafii oriońskiej we Włocławku. W swoim Notesie zostawił punkty na
temat napotkanej sytuacji i swoje plany kapłańskie: „Rozmyślałem i ciągle
myślę o ubogich naszej parafii, szczególnie o tych z Grzywna, aby zanieść im
chociaż słowo pociechy. Biedni ludzie! Bardzo się wzruszyłem, widząc ich
sytuację. W małym, bardzo niskim pokoiku zobaczyłem ojca leżącego na łóż
ku, był sparaliżowany od 6 tygodni. Wokół sześcioro dzieci. Najstarsza dwu
nastoletnia dziewczynka cierpiała na chorobę oczu, nie mogła patrzeć na
światło, ciągle płakała. Inne dzieci wychudłe, nagie, głodne, chore na robaki.
Matki nie było, wyszła przed trzema tygodniami w poszukiwaniu pracy i Chle
ba. Bardzo się wzruszyłem. Przypadków takich jak ten jest wiele. Biedni lu
dzie! Wielodzietne rodziny bez pracy i chleba. Głód jest złym doradcą. Gdyby
było można pomóc tym ludziom, jakże byliby zadowoleni i dobrzy. Ile zła
można by uniknąć! Na przykład dziewczyny schodzą na złą drogę, tłumacząc
się, że są do tego zmuszone. Poza dobrymi ludźmi są też źli, komuniści. Gdy
wracałem z Grzywna, płakałem całą drogę i modliłem się do Pana”.7
Siostra Maria Gabriela Stachurska była wtedy młodą aspirantką przygo
towującą się do życia zakonnego w Zgromadzeniu Sióstr Orionistek, gdy spo
tkała się z ks. Franciszkiem: „Moje pierwsze spotkanie z ks. Drzewieckim
miało miejsce z okazji uroczystości zakończenia roku szkolnego «Ochronki»
dla dzieci z Grzywna. Obserwowałyśmy z ciekawością nowego księdza: był
poważny, uprzejmy, grzeczny w słowach i zachowaniu. Nie szukał pierwsze
go miejsca, lecz usuwał się w cień. Swą postawą wzbudzał autorytet dla sie
bie i dla stanu kapłańskiego. Na zakończenie ks. Franciszek wygłosił
króciutkie przemówienie: «Tak, siostry, przez waszą pracę z dziećmi kapłanom
łatwiej dojść do rodziców, a więc dziękujemy». Cieszyłyśmy się, że doceniono
naszą pracę. Po rozejściu się dziewcząt, chwilę porozmawiałyśmy z księżmi
o naszej pracy w oratorium. Za zachętą ks. proboszcza, ks. Drzewiecki
obiecał po wakacjach pomoc w prowadzeniu pracy wychowawczej wśród
dziewcząt z Grzywna. Byłyśmy zadowolone, że w nowym roku szkolnym
nasza praca w (...truncated)