"Zdziwienia Kraszewskiego", pod red. Marty Zielińskiej, Wrocław-Warszawa-Kraków 1990 : [recenzja]
Ewa Owczarz
"Zdziwienia Kraszewskiego", pod red.
Marty Zielińskiej,
Wrocław-Warszawa-Kraków 1990 :
[recenzja]
Pamiętnik Literacki : czasopismo kwartalne poświęcone historii i krytyce
literatury polskiej 85/1, 212-222
1994
212
RECENZJE
ZD ZIW IEN IA K RASZEW SK IM . Pod redakcją M a r ty Z i e l i ń s k i e j . Wrocław —War
szaw a—K raków 1990. Zakład N arodow y im. Ossolińskich — W ydawnictwo Polskiej Akademii
Nauk, ss. 160. Polska Akademia Nauk. Instytut Badań Literackich.
Ta ważna i potrzebna książka powstała — o czym informuje Przedsłowie Józefa Bachorza —
jako podsum owanie wyników sympozjum, które odbyło się w Instytucie Badań Literackich
Polskiej Akademii Nauk w Warszawie w r. 1987, a więc w setną rocznicę śmierci „najpracowitszego
pisarza polskiego”. Nie jest jedyną publikacją stanowiącą pokłosie rocznicowych obchodów, tak
jak sympozjum warszawskie nie było jedynym w r. 1987 spotkaniem uczonych interesujących się
rozległą twórczością autora Ulany (wystarczy przypomnieć dwie inne ważne konferencje — w Kra
kowie i L ublinie)1.
Jest to książka, której na pewno nie przeoczył żaden badacz twórczości Kraszewskiego ani
historyk literatury XIX wieku. Jej szczególna waga polega na tym, że przynosi dość wszechstronny
i — jak na rezultat konferencji naukowej — nadspodziewanie reprezentatywny, metodyczny
i systematyczny opis twórczości tak obszernej, że aż wymagającej „zm ysłowych” przybliżeń, aby jej
niewiarygodną rozległość m ożna było w pełni uchwycić. Józef Bachórz ową „poligrafię” Kraszew
skiego uświadom ił poglądow o wyliczając, że dorobku tego twórcy wystarczyłoby dla 10 ponad
przeciętność zapracowanych pisarzy.
Przypominam to dlatego, aby nikt nie doszukiwał się przesady w stwierdzeniu, iż rzetelne
rozpoznanie tak rozległych obszarów twórczości artystycznej, naukowej i publicystycznej może się
obecnie dokonać tylko w trudzie zespołowym . Zwracał na ten fakt uwagę już Karol Wiktor
Zawodziński pisząc, że nawet krótka notka edytorska wymaga zwykle „takiej orientacji w dziele
Kraszewskiego, którą m ożna spotkać było w pokoleniu profesora Hahna, a której następna
generacja nie daje przykładu” 2. Wyjaśniał taki stan rzeczy również Stanisław Burkot, sam
doskonały przecież i bardzo wszechstronny znawca Kraszewskiego: „Fenomen Kraszewskiego
trudny jest do opisania dla historyków literatury i kultury z wielu pow odów , ale przede wszystkim
dlatego, że trudno objąć refleksją naukową całość jego wielorakiego dorobku” 3.
Warto więc podkreślić, że w recenzowanej tu książce „fenomen Kraszewskiego” został
uchwycony. Stało się to nie bez udziału redaktorki tomu. Przez staranną, przemyślaną kompozycję
książki uwypukliła ona pewne sensy (będzie jeszcze o tym m owa) oraz uwyraźniła myśl
przewodnią, którą m ożna chyba odczytać jako dążenie do uchylenia przypisywanej zwykle
Kraszewskiemu, odruchowo i bezrefleksyjnie, kategorii poczciwości.
Specyficzną ramę kom pozycyjną tworzą w om awianym zbiorze studiów rozważania Józefa
Bachorza. Nie tylko uświadamiają poglądow o znaczenie pisarza (np. przez zestawienie z N or
widem) i jego — o czym była już mowa — „wielopisarstwo”, ale tłumaczą sens tytułu,
wypunktowują także obszary twórczości, które nie stały się przedmiotem dokładniejszych badań
(np. działalność recenzencko-krytyczna, naukowa, obfita korespondencja). Dzięki tytułowemu
referatowi Bachorza, zamykającemu tom studiów, które kompetentnie i twórczo analizują
dokonania autora Ulany, czytelnik nie ma obezwładniającego przekonania o wyczerpaniu się pola
badawczego. Po wielu „zdziwieniach” (każdy referat jest tu osobnym i osobistym „zdziwieniem”)
zarysowują się obszary dla jego własnych wyborów i dopowiedzeń pozbawionych już pokusy
łatwych ustaleń i protekcjonalnych usprawiedliwień.
1 Drobną część referatów obu tych sesji (krakowskiej i lubelskiej) zawiera książka Pochylmy
się nad Józefem Ignacym Kraszewskim , wydana pod redakcją M. Ł o j k a (Bydgoszcz 1992).
Interesujący jest także opublikowany pod redakcją L. L u d o r o w s k i e g o tom Romanów i K ra
szewski (Lublin —Rom anów 1989), który ukazując się z kilkuletnim opóźnieniem , po zamknięciu
obchodów 175-lecia narodzin i 100-lecia śmierci Kraszewskiego, w nie zamierzony sposób wpisał
się „w krajobraz rezultatów porocznicowych”. Ta niespodziewana konfiguracja „nie zdezak
tualizowała jednak — przyznajemy rację redaktorowi tom u — ważności publikacji, nie pozbawiła
jej cech własnych, oryginalnych”.
W związku z tytułem pierwszej publikacji nasuwa się nieodparcie pewna refleksja — tytuł ów
jest jakby pozorną obroną Kraszewskiego, której wynikiem jest nieuchronne pomniejszenie
i pewnie nie zamierzony protekcjonalizm. Zaznaczam, że nie wypowiadam się tutaj na temat
zawartości tomu, mówię tylko o tytułowym nazwaniu.
2 K. W. Z a w o d z i ń s k i , Opowieści o powieści. O pracował Cz. Z g o r z e ls k i . Kraków 1963,
s. 17.
3 S. B u r k o t , J ó ze f Ignacy Kraszewski. Warszawa 1987, s. 1. Druk reklamowy Ludowej
Spółdzielni Wydawniczej.
RECENZJE
213
Bardzo płodna okazała się tu swoista poetyka zdziwienia, którą sygnalizuje tytuł i którą
można wyczytać z wielu pomieszczonych w książce studiów (Bachórz mówi nawet o kolejnych
„piętrach zdumienia” <s. 142». Właśnie „poetyka”, bo nie chodzi tu o proste zdziwienie liczbą
wydanych tomów, napisanych listów, szkiców, rozpraw krytycznych i naukowych (a więc nie
o takie zdziwienie, które stało się np. udziałem Jana Lechonia pokonującego w sobie niedowład sił
twórczych i nie m ogącego zrozumieć Balzaka, „a nawet Kraszewskiego”4). Zdziwienie jest
w omawianej książce najpierw podstawą wyboru, a potem metodą opisu zjawisk z zakresu
twórczości Kraszewskiego. Uczeni, którzy zwykle Kraszewskim się nie zajmują lub czynią to na
marginesie głównych zainteresowań, prezentują wobec jego twórczości „zasadę świeżego spoj
rzenia”.
Tak więc w wypadku tytułu om awianego zbioru mamy do czynienia nie tylko z prostym
przeniesieniem owej najpierwszej cząsteczki metatekstowej z fragmentu na całość: z referatu
Bachorza na książkę będącą zapisem pokonferencyjnego dorobku. Tytuł pełni bowiem ważną
funkcję wskazywania na zasadę jedności książki, stanowiąc przeciwwagę nieuchronnej przypad
kowości studiów będących plonem konferencji. W spomniana poetyka zdziwienia jest immanentną
własnością wszystkich studiów pomieszczonych w omawianym zbiorze, nierzadko zaprezentowaną
wprost. Zestawm y kilka przykładów. Maria Janion rozpoczyna swoje rozważania: „Kraszewski
jest pisarzem zdumiewającym. Jedną z najbardziej zdumiewających jego powieści jest Szalona”
(s. 13). Nie inaczej Marta Zielińska, u której inicjalne zdanie referatu brzmi: „Poeta i świat
Kraszewskiego jest bardzo dziwną powieścią” (s. 29). I jeszcze Alina W itkowska (o Bachorzu nie
wspominając, bo jego „piętrowe zdumienia” były już komentowane): „Od r.
1866
do 1869
Kraszewski pisał Rachunki. Osobliwe dzieło” (s. 89).
W idzimy więc, że kategoria zdziwienia — choć nie zawsze tak bezpośrednio zasygnalizowana
jak w cytowanych przykładach — organizuje całość rozważań o r (...truncated)