Kobiety z drugich stron gazet
STUDIA GDAŃSKIE
XXII (2008)
Ks. Jacek Socha
Gdańskie Seminarium Duchowne
Kobiety z drugich stron gazet
WSTĘP. 1. UKRYTA STYGMATYCZKA – S. WANDA BONISZEWSKA.
2. MISJA W ZUPEŁNYM UKRYCIU – ROZALIA CELAKÓWNA.
ZAKOŃCZENIE.
WSTĘP
W filmie Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza Dekalog
I występuje niezwykle wymowna scena ukazująca rozmowę ojca z synem
na temat śmierci. Ojciec, niewierzący naukowiec, informatyk, wyznaje
synowi, że to, co pozostaje po człowieku po śmierci, to pamięć. Konsekwencją takiego myślenia jest walka o pamięć i chęć zwrócenia na siebie
uwagi oraz zmuszanie innych, aby pamiętali. John Shea, amerykański katolicki teolog, twierdzi, że jednym z największych lęków dotykających
człowieka jest ten związany z zapomnieniem, stąd współczesny świat
otwiera się na walkę o udowodnienie swojej wartości. Konsekwencją tego
jest pułapka związana z utożsamieniem szczęścia z byciem zauważonym.
Można streścić ów trend w haśle: szczęśliwi są tylko ci z pierwszych stron
gazet.
Poniżej chciałbym zaświadczyć o życiu kobiet, które oparły się chęci
udowadniania swojej wartości, a których wielkość i piękno życia poświadczył Bóg i bliscy im ludzie. Ich droga życiowa była zaprzeczeniem
tendencji niektórych ruchów feministycznych, pragnących za wszelką
cenę udowodnić i wyartykułować wyjątkowość i pierwszeństwo kobiet.
Chrześcijaństwo, będąc nie tyle informacją, co raczej mocą sprawczą,
może wyzwolić człowieka z lęku przed zapomnieniem. Skąd ta myśl? Po
pierwsze z Ewangelii. To w niej znajdujemy postaci, które Jezus Chrystus
uwolnił od walki o bycie zaważonym. Chrystusowa pamięć ratowała lu-
STUDIA GDAŃSKIE XXII (2008)
dzi. Dobry Łotr, który błagał o pamięć słowami: „Jezu wspomnij na
mnie...” (Łk 23,42), doświadczył mocy odpowiedzi. Bóg pamiętający to
Ten, który zbawia od lęku przed przegraną życiową.
W Ewangelii spotykamy także kobiety, które Jezus zapamiętał, a których życie dzięki temu stało się wartościowe. Maryja jako pierwsza doświadczyła prawdy o wyzwalającej mocy pamięci Boga („Wspomniał na
uniżenie swojej służebnicy”, Łk 1,48) i nie musiała udowadniać światu, że
jest kimś wartościowym oraz zasługującym na miłość. Kobiety, które szły
za Jezusem i towarzyszyły Mu, będąc w cieniu wydarzeń związanych
z Panem, były wolne od lęku przed byciem zapomnianymi.
Po drugie, sprawczą moc chrześcijaństwa zauważam w życiu poszczególnych osób, które stały mi się jakoś bliskie przez lekturę i relacje świadków ich życia. Historia każdej z nich charakteryzuje się naturalną zgodą
na życie jakby w cieniu głośnych wydarzeń i osób, a jednocześnie jakąś
trudną do określenia osobistą wielkością, która jest owocem działania Ducha Świętego.
1. UKRYTA STYGMATYCZKA – S. WANDA BONISZEWSKA
Papież Benedykt XVI, jeszcze jako kardynał, w jednym z wywiadów
powiedział: „Bóg zawsze wywyższa właśnie to, co na pozór zdaje się nieważne, i ukazuje się człowiekowi w tym, co na pozór jest tylko pyłkiem,
czy w miejscu, którego jakby nie było – przykładem Nazaret” 1 . O prawdziwości tych słów może świadczyć historia życia siostry Wandy Boniszewskiej, stygmatyczki ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, którą poznajemy dzięki książce Ukryta stygmatyczka autorstwa ks. prof. Jana
Pryszmonta 2 .
Wanda Broniszewska urodziła się 20 maja 1907 roku w folwarku Nowa Kamionka k. Nowogródka. W lipcu 1924 roku zgłosiła się do Zgromadzenia SS. od Aniołów w Wilnie. Było to zgromadzenie założone przez
abp. Wincentego Kluczyńskiego, aby służyć pomocą kapłanom w pracy
duszpasterskiej. Ponieważ zgromadzenie to zostało założone jako ukryte,
często utożsamiano je z tą nazwą. Początkowo, ze względu na młody wiek
kandydatki, odmówiono jej przyjęcia, potem przyjęto ją na próbę,
a w roku 1926 Wanda Boniszewska została przyjęta do nowicjatu w Kalwarii Wileńskiej. 2 sierpnia 1933 roku złożyła śluby wieczyste.
W 1946 roku, gdy siostry wyjeżdżały do Polski, s. Wanda zgodziła się
pozostać. Aresztowana przez służby stalinowskie w kwietniu 1950 roku,
we wrześniu została skazana na 10 lat więzienia. Wiele czasu spędziła
1
2
Bóg i świat. Z kardynałem Josephem Ratzingerem rozmawia Peter Seewald, Kraków
2001.
J. Pryszmont, Ukryta stygmatyczka, Szczecinek 2004.
20
J. Socha, Kobiety z drugich stron gazet
w szpitalu więziennym. Po 6 latach została zwolniona, jako bezpodstawnie skazana i wróciła do Polski. Przebywała w różnych miejscach,
a w 1988 roku została przewieziona do Chylic (Konstancin-Jeziorna).
Zmarła 2 marca 2003 roku.
Jezus wybrał ją i wezwał jeszcze przed jej narodzinami – już matce
s. Wandy ukazała się we śnie Matka Boża i zapowiedziała, że będzie miała dużą pociechę z córki. Od najmłodszych lat Wanda odczuwała pragnienie ofiarowania się Jezusowi i wstąpienia do klasztoru. Często słyszała
słowa Jezusa zapowiadające cierpienie, a jednocześnie zapewniające, że
On będzie zawsze przy niej. Pan ukazywał jej także sposób realizacji wybranego celu. Znamienne jest to, że s. Wanda unikała rozgłosu, starała się
zachować w tajemnicy niezwykłe stany, których doświadczała. Próbowała
ukryć przed otoczeniem otrzymane stygmaty. Ksiądz Pryszmont przytacza
słowa Jezusa skierowane do siostry: „Jestem mało rozumiany i pragnę
ciebie taką mieć. Tajemnic moich nie przenikniesz (...) Pozostaniesz tajemnicą dla innych”. „Twoje postępowanie, którym Ja sam rządzę, kieruję, będzie potępione i zganione, spotwarzane i przedstawione w najgorszym świetle przez zgromadzenie. Lecz na to nie zważaj, bo żyjesz dla
czci Najświętszego Sakramentu!”. „Nie przygnębiaj się brakiem uznania
u ludzi. Bo tak chciałem, nie przenikniesz moich tajemnic” 3 .
W bardzo młodym wieku Wanda podjęła praktyki umartwiania, które
w różnych formach towarzyszyły jej przez całe życie. W jej życiu duchowym wyjątkowe miejsce zajmowała cześć dla Eucharystii. Odczuwała
wielkie pragnienie Komunii Świętej i boleśnie przeżywała te momenty,
w których nie mogła przyjąć Jezusa do serca. Szczególnym rysem jej duchowości było także żarliwe nabożeństwo do Matki Bożej, która jej się
ukazywała i pouczała. Sama siostra tak o tym pisała: „W chwilach doświadczeń, ciemności w duszy albo trwogi Matka Boża była (...) moją
radością, Świecą, Gwiazdą, Pośredniczką, Adwokatem. Dzięki Matce Bożej otrzymywałam pomoc w wysławianiu się przy konfesjonale przed kierownikiem, przez którego otrzymywałam od Niej żywe słowa przypieczętowane w prawdzie, że to jest od Boga (...)” 4 .
Życie s. Wandy było naznaczone ogromnym cierpieniem, zarówno fizycznym jak i duchowym. Cierpienie to miało wyraźnie, przez samego
Chrystusa, określony cel – poświęcenie się za kapłanów, zakony i własne
zgromadzenie. Wanda od dzieciństwa przyjmowała na siebie ból i choroby
innych, i ta idea towarzyszyła jej przez całe życie. Nie można dokładnie
ustalić za kogo i jakie dolegliwości przyjęła, ponieważ zwykle pozostawało to jej tajemnicą. Od najmłodszych lat często chorowała, a organizm źle
3
4
Tamże, s. 47.
Tamże, s. 21.
21
STUDIA GDAŃSKIE XXII (2008)
tolerował leki. Brak zrozumienia jej stanów mistycznych i próby leczenia
wiązały się także z up (...truncated)